W służbie Ojczyzny (39)
Polityka wschodnia Zygmunta III Wazy
Moskwa po śmierci
cara Iwana Groźnego
Po śmierci cara Iwana Groźnego (1584 r.) państwo moskiewskie przeżywało poważny wewnętrzny kryzys polityczny. Jego syn i następca tronu Fiodor, chorowity i niedołężny, był całkowicie zależny od bojarów, którzy pragnęli odzyskać dawną pozycję polityczną, utraconą za krwawych rządów Iwana. Panował zaledwie kilka lat (do 1598 r.). Wówczas carem został wybrany Borys Godunow, jeden z możnych bojarów. Zachodzące w Moskwie zmiany zachęciły litewskich magnatów Krzysztofa Radziwiłła i Lwa Sapiehę, przy poparciu kanclerza Jana Zamoyskiego, do wysłania do stolicy carów, liczącego 1200 osób poselstwa, celem prowadzenia pertraktacji na temat unii polsko-moskiewskiej. Polskie propozycje zmierzały nie tylko do ścisłego związku politycznego obu państw, lecz również do zachęcenia bojarów do osiedlania się w naszym kraju (i odwrotnie) oraz zawierania mieszanych małżeństw. Proponowano poza tym, aby umożliwić kształcenie się moskiewskiej młodzieży w Polsce, a do tamtejszych szkół wprowadzić nauczanie języka łacińskiego. Po śmierci Zygmunta lub Borysa, pozostały objąłby oba trony. Jedynym osiągnięciem prowadzonych rozmów było podpisanie dwudziestoletniego rozejmu. Polski monarcha pragnął zachować przyjazne stosunki z Moskwą, licząc na jej poparcie w odzyskaniu szwedzkiego tronu. Dlatego udzielił wsparcia Dymitrowi Samozwańcowi, rzekomemu synowi Iwana Groźnego (car miał trzech synów: Iwana, którego zamordował w chwili szaleństwa, Fiodora, który rządził po śmierci ojca oraz Dymitra, który zginął w wieku dziecięcym w niewyjaśnionych okolicznościach). Tymże Dymitrem, rzekomo ocalonym od śmierci, zaopiekowała się rodzina Wiśniowieckich oraz wojewoda sandomierski Jerzy Mniszech. Za ich sprawą oraz za zgodą króla Dymitr z przydomkiem Samozwaniec, wsparty wojskiem wspomnianych magnatów, wyruszył na Moskwę celem objęcia moskiewskiego tronu. Śmierć cara Borysa Godunowa ułatwiła awanturnikowi zajęcie Moskwy. Z wcześniej podjętych zobowiązań wobec króla i magnatów Samozwaniec wypełnił tylko jedno: zawarł związek małżeński z Maryną Mniszchówną. Krótko jednak był carem. Bojarowie z Wasylem Szujskim na czele pozbawili go tronu i życia. Marynę i jej ojca uwięziono, a nowym władcą został Szujski, wrogo nastawiony do Polski. Część bojarów była jednak wrogo do niego usposobiona, a dodatkowym czynnikiem utrudniającym mu rządy były szerzące się bunty chłopskie. Poza tym w 1607 r. w Moskwie pojawił się kolejny pretendent do tronu - Dymitr, rzekomo prawdziwy syn Iwana. Licząc na osobiste korzyści poparli go ci sami, co poprzednio, polscy magnaci, a Maryna Mniszchówna uznała go za swojego męża.
Wojna polsko-moskiewska
W tej trudnej dla Moskwy sytuacji car Szujski zawarł z Karolem Sudermańskim wieczyste przymierze przeciw Rzeczypospolitej. Zygmunt III wykorzystał ten fakt do rozpoczęcia działań wojennych przeciw Moskwie. Celem polskiej wyprawy, jak głosił królewski manifest, było doprowadzenie do unii personalnej polsko-moskiewskiej, na zasadach równych z równymi. Innego zdania był hetman Stanisław Żółkiewski, który proponował, aby wyprawie nadać charakter pokojowy i aby unikać wszelkich zbrojnych starć, zarówno z wojskami carskimi, jak i z jego przeciwnikami. Posłuszny Zygmuntowi hetman skierował swoją armię pod Smoleńsk, potężną twierdzę przygotowaną do obrony. Przygotowujący się do odparcia polskiego ataku car Szujski wezwał ludność Moskwy do powstania w obronie religii prawosławnej. On sam na czele liczącej 36 tys. żołnierzy armii, wspierany przez Szwedów, wyruszył na odsiecz Smoleńska. Hetman Żółkiewski, mający pod swoją komendą 8 tys. rycerstwa, rozgromił nieprzyjaciela pod Kłuszynem (1610 r.). W krwawej bitwie zginęło 15 tys. nieprzyjacielskich żołnierzy, reszta poszła w rozsypkę, a car Wasyl Szujski i jego brat Dymitr zostali wzięci do niewoli. Zwycięski hetman skierował się do Moskwy. Po zajęciu miasta bez walki, rozpoczął z bojarami rozmowy, w wyniku których uznali oni carem królewicza Władysława. Nie było to po myśli króla Zygmunta III, który dla siebie pragnął carskiej korony. W międzyczasie został zajęty przez Polaków Smoleńsk, a Żółkiewski, pozostawiwszy na Kremlu polską załogę, udał się do Warszawy, wioząc ze sobą jako jeńców Wasyla i Dymitra Szujskich. Przekazał ich królowi w czasie uroczystego posiedzenia sejmu. Tymczasem w Moskwie narastały antypolskie nastroje. Pod wodzą kniazia Pożarskiego wybuchło powstanie. Zaatakowana na Kremlu polska załoga skapitulowała z powodu braku żywności. Podejmowane ze strony polskiej wyprawy (na czele jednej z nich stał królewicz Władysław) dla odzyskania tronu carskiego zakończyły się niepowodzeniem, a bojarowie wybrali (1613 r.) carem Michała Romanowa, syna patriarchy moskiewskiego Filareta (w tym czasie jako polski jeniec przebywał na zamku w Malborku).
Ostatnim aktem dramatu prowadzonych wojen polsko-moskiewskich, których początkiem było poparcie udzielone przez magnatów Dymitrowi Samozwańcowi, była wojskowa wyprawa przeciw Moskwie pod wodzą królewicza Władysława (1619 r.). Nie cieszyła się poparciem szlachty, o czym świadczyła skromna liczba żołnierzy (ok. 11 tys.), jaką dowodził kandydat na carski tron. Wyprawa zakończyłaby się niepowodzeniem, gdyby nie udzielił jej wsparcia ataman Konaszewicz Sahajdaczny, stojący na czele 20 tys. kozaków, którzy podeszli pod Moskwę i grozili jej zajęciem. Przedstawiciele Polski i Moskwy podpisali w Dywilinie rozejm, na mocy którego Rzeczpospolita poszerzyła swoje granice na wschodzie, a królewicz Władysław zrezygnował z pretensji do carskiej korony. Było to pyrrusowe zwycięstwo.
Antoni Franaszek