Dom w Ewangelii (21)

Lampa w domu

Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie (Mt 5,14–16).
Trudne zadanie zostawił Jezus swoim uczniom. Chce, aby byli lampą w domu. Nie musi ich być wielu. Jedna żarówka wystarczy, aby oświetlić cały dom. Przez dom rozumie jedno pomieszczenie. Dziś mamy żarówki o różnej mocy. Od maleńkiej aż po taką, jaka błyszczy na stadionach sportowych. Uczeń Jezusa jest żarówką, a o mocy energii – miłości Boga w jego sercu – decyduje on sam. Warunkiem jest odkrycie sensu świadectwa, jakie ma składać. Dba o siłę swej energii miłości, gdy odnajduje swe miejsce, i wie, dla kogo ma świecić. Każda świecąca żarówka to cenne urządzenie dla mieszkańców domu.
Błędem jest rozumienie zadań ucznia jako zapalenie wszystkich światłem Dobrej Nowiny. Jezusowi nie zależy na tym, aby wszyscy ludzie na świecie byli światłem. On chce, aby w świetle żyli. Uczeń ma świecić innym, a może ich być wielu. Zadanie wykona, o ile świeci. Inni potrzebują jego światła.
Dziś jest wielu takich, którym wydaje się, że światło Dobrej Nowiny nie jest im potrzebne, ale gdy zgaszą wszystkie światła, to pogrążą się w ciemnościach. Jezus wyjaśnia to w rozmowie z Nikodemem. „Ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu” (J 3,19–21).
Jesteśmy światłem świata i dostrzeżenie tej prawdy jest połączone z wielkim szczęściem ukrytym w zadaniach, jakie nam zleca Bóg. Jesteśmy jako światło potrzebni Jezusowi. Kto to odkryje, potrafi z wielkim spokojem świecić wszędzie, gdzie go Jezus postawi. On bowiem wybiera miejsce i wysokość świecznika. Może być żarówką w rodzinnym domu, a domownicy wobec niego odkrywają, czy ich czyny są dobre, czy złe. Jeśli dobre, są coraz bliżej niego i dziękują mu za to, że im świeci. Jeśli czyny ich są złe, to go nienawidzą. Tak może być w rodzinnym domu.
Z tym trzeba się liczyć i nie dziwić się, gdy spotykamy bliskich, którzy nas nienawidzą, bo widząc swe czyny, zamiast się nawrócić, usiłują nas zgasić. To zgaszenie może polegać na tym, że chcą zdmuchnąć miłość w naszych sercach, a jeśli się im to nie udaje, to używają „korca”, czyli tego, co można przeliczyć na pieniądze, aby nas tym „korcem” przykryć. To jest forma przekupstwa, łapówek, nadskakiwania, oklaskiwania, tłumaczenia, jak bardzo nam to potrzebne. Wtedy blask światła serca jest w „korcu”, czyli w marnych interesach.
Kościół jest siecią energetyczną obejmującą cały świat. Jezus zna wszystkie jej przewody i wie, ile jest Jego żarówek rozmieszczonych po całej ziemi. Ważne jest to, aby ta sieć duchowego światła była sprawna i żadna żarówka nie była ukryta w korcu. Jeśli jest ukryta, to nie spełnia zadania wyznaczonego jej przez Jezusa.
Niech żarówka naszego serca błyszczy maksymalną mocą światła! n

Comments are closed.