Tydzień liturgiczny

CZWARTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 4–9 IV 2011

PONIEDZIAŁEK:
Iz 65,17–21; J 4,43–54

+++ Jezus wyszedł z Samarii i udał się do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino.
+++ To było zaskoczenie. Choć tego się nie spodziewał, przyjęto Go w Galilei. Był u siebie, pośród rodaków. I okazali Mu gościnność. A jeszcze nie tak dawno zamierzali strącić Go ze skały, na której stało ich miasto. I znów minie niewiele czasu, a będą się Go wypierali. Oto gra ludzkich nastrojów: wystarczy chwila, by zmieniły się upodobania, by wróg okazał przyjaźń, przyjaciel stał się wrogiem. To niebezpieczne. Bo niebezpieczny jest człowiek, którego krokami kieruje chwilowe upodobanie.

WTOREK:
Ez 47,1–9.12; J 5,1–3a.5–16

+++ Gdy Jezus ujrzał leżącego i poznał, że czeka już długi czas, rzekł do niego: “Czy chcesz stać się zdrowym?”. Odpowiedział Mu chory: “Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny schodzi przede mną”. Rzekł do niego Jezus: “Wstań, weź swoje łoże i chodź”. Natychmiast wyzdrowiał ów człowiek, wziął swoje łoże i chodził.
+++ Nadzieja i bezradność na przemian wypełniały serce chorego człowieka. Nadzieja, bo poruszona woda wciąż przynosiła komuś uzdrowienie. A bezradność – bo nie miał człowieka, który by pomógł. I oto teraz Jezus pyta: Czy chcesz stać się zdrowym? Przecież, jak notuje Ewangelista, Jezus widział, że chory czeka już długi czas. A jednak nie omieszkał zapytać o rzecz, wydaje się oczywistą. Dlaczego? Bo często na oczywiste pytania nie ma równie oczywistej odpowiedzi.

ŚRODA:
Iz 49,8–15; J 5,17–30

+++ Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Syn nie mógłby niczego czynić sam od siebie, gdyby nie widział Ojca czyniącego. Albowiem to samo, co On czyni, podobnie i Syn czyni. Ojciec bowiem miłuje Syna i ukazuje Mu to wszystko, co On sam czyni, i jeszcze większe dzieła ukaże Mu, abyście się dziwili. Albowiem jak Ojciec wskrzesza umarłych i ożywia, tak również i Syn ożywia tych, których chce.
+++ Jezus precyzyjnie wypełnia zamiary Ojca. Wola Jezusa i wola Ojca to jedno. Czyn Syna jest wiernym odbiciem czynu Ojca. Doskonała jedność, harmonia, zespolenie. Gdzie tkwi źródło owej jedności? Bo “Ojciec miłuje Syna” i wszystko Mu ukazuje. Pragnienie, by wypełniać wolę Boga kierowało wieloma ludźmi, lecz tylko ci, którzy odkryli więź miłości ze Stwórcą, mogli pójść tą drogą bezpiecznie. Gdy brakuje miłości i zaufania, próba wędrowania po drogach woli Bożej staje się niemożliwa.

CZWARTEK:
Wj 32,7–14; J 5,31–47

+++ Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one dają o Mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie. Nie odbieram chwały od ludzi, ale wiem o was, że nie macie w sobie miłości Boga. Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście Mnie. Gdyby jednak przybył kto inny we własnym imieniu, to byście go przyjęli.
+++ To jeden z najpoważniejszych zarzutów: gorliwi badacze Pisma usłyszeli, że nie ma w nich miłości Boga Ojca. Dysponowali wiedzą, poznali święte księgi, przestudiowali zapowiedzi proroków, poświęcili tej pracy wiele czasu, a jednak nie doszli do celu. Wręcz przeciwnie: usłyszeli, że nie chcą dojść do źródła życia. Jak mogło dojść do tak zdumiewającego błędu? Bo zagubili poczucie tego, co ważne, a co najważniejsze.

PIĄTEK:
Mdr 2,1a.12–22; J 7,1–2.10.25–30

+++ Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: “Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic Mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest”.
+++ Jedną z tych rzeczy, które uniemożliwiają człowiekowi duchowy rozwój, jest iluzja. Wydaje się, że wiemy, że rozumiemy, że nic więcej już nas nie zaskoczy… Tymczasem bogaty świat wiary i głębokich doświadczeń pozostaje nie odkryty. Iluzoryczna modlitwa, iluzoryczna miłość, iluzoryczne przebaczenie, iluzoryczna bliskość, iluzoryczna wierność… Każda wartość może pozostać zasłonięta jej iluzoryczną kopią. Panie, broń przed jakimkolwiek złudzeniem.

SOBOTA:
Jr 11,18–20; J 7,40–53

+++ Wrócili strażnicy do kapłanów i faryzeuszów, a ci rzekli do nich: “Czemuście Go nie pojmali?”. Strażnicy odpowiedzieli: “Nigdy jeszcze nikt nie przemawiał tak, jak Ten człowiek przemawia”. Odpowiedzieli im faryzeusze: “Czyż i wy daliście się zwieść?”.
+++ Strażnicy wysłani, by pojmać Jezusa, poddają się niezwykłemu wrażeniu, jakie wywołuje Prorok z Nazaretu. Nie dlatego, że są niewykształceni lub podatni na emocje. Po prostu nie ma w nich uprzedzeń. Słuchając, zaczynają rozumieć, że mają do czynienia z czymś, co znacznie przerasta przeciętne pouczenia z synagog; że spotkali Kogoś, kto swoim autorytetem przewyższa wszystkich, których dotąd słuchali. To był początek – to mógł być początek ich drogi wiary. Czy poszli dalej? Prawdopodobnie powrócili do miejsca, z którego wyszli. Zmarnowana łaska…

ks. Roman Sławeński

 

Comments are closed.