Historia we wspomnieniach

Duch wolności i wierność polskiej tradycji…

+++ (6)10 kwietnia mija rok od katastrofy pod Smoleńskiem, w której zginęła część patriotycznej elity narodu, na czele z Prezydentem Rzeczypospolitej Lechem Kaczyńskim. Do dzisiaj nie poznaliśmy prawdy o tym, co stało się przed rokiem. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że cała polityczna odpowiedzialność za katastrofę spada na premiera Donalda Tuska, który wybrał wspólne spotkanie z premierem Rosji Władymirem Putinem 7 kwietnia 2010 roku. Przez miniony rok obnażona została całkowicie nicość, bylejakość i obcość rządzącej Polską “elity”. Jej rządy dobiegną jednak końca, a wtedy odpowie za doprowadzenie do upadku państwa. Zanim to jednak nastąpi, przypomnijmy kilka fragmentów przemówień śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dowodzą one, jak ogromną stratę ponieśliśmy przed rokiem.

+++ Jesteśmy tutaj przywódcy pięciu państw: Polski, Ukrainy, Estonii, Łotwy i Litwy. Jesteśmy po to, żeby podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu, nasi sąsiedzi z północy, ze wschodu pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy NIE! Ten kraj to Rosja, która uważa, że dawne czasy upadłego niecałe dwadzieścia lat temu imperium wracają, że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Nie będzie! Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści czy pięćdziesiąt lat. Wszyscy w tym samym okresie lub w okresach nieco innych poznaliśmy tę dominację, to nieszczęście dla części Azji i całej Europy – łamanie ludzkich charakterów, narzucanie obcego ustroju, narzucanie obcego języka. Ale czym się różni sytuacja dzisiaj od tej sprzed wielu lat? Dziś jesteśmy tu razem. Dziś świat musiał zareagować, nawet jeżeli był tej reakcji niechętny. I my jesteśmy tutaj po to, żeby świat reagował jeszcze mocniej, w szczególności Unia Europejska i NATO. Gdy zainicjowałem ten przyjazd, niektórzy sądzili, że prezydenci będą się obawiać. Nikt się nie obawiał, wszyscy przyjechali. Środkowa Europa ma odważnych przywódców i chciałbym to powiedzieć nie tylko wam, chciałbym to powiedzieć również innym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem. Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę. Byliśmy głęboko przekonani, że przynależność do NATO i Unii zakończy okres rosyjskiego apetytu. Okazuje się, że nie, że to błąd. Potrafimy się jednak temu przeciwstawić. Potrafimy się przeciwstawić, jeżeli wartości, na których miałaby się Europa opierać, mają jakiekolwiek znaczenie w praktyce. Jeżeli mają mieć znaczenie, to musimy tu być, cała Europa musi być tutaj…
Stolica Gruzji Tbilisi,
12 sierpnia 2008 roku

***

+++ Istotnie przed 70 laty, mniej więcej o tej porze, pancernik Schleswig-Holstein rozpoczął ostrzeliwanie polskiej strażnicy na Westerplatte. Nieco wcześniej spadły bomby na Wieluń. Rozpoczęła się II wojna światowa. Kompanią na Westerplatte dowodził major Henryk Sucharski, jego zastępcą był kapitan Franciszek Dąbrowski. To oni, nie przez 6 lub 12 godzin, ale przez 7 dni organizowali obronę przed miażdżąco przeważającymi siłami wroga. To oni dali dowód niezłomności i bohaterstwa. Powstaje pytanie, dlaczego Polacy bronili Westerplatte, dlaczego bronili poczty w Gdańsku, dlaczego nie poszli na ustępstwa. Myślę, że przed chwilą padła część odpowiedzi na to pytanie. Polski minister spraw zagranicznych i polski patriota [Józef Beck – JS. ] powiedział, że w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. W życiu ludzi, narodów i państw jest tylko jedna rzecz bezcenna – jest nią honor. A generalny inspektor sił zbrojnych, naczelny wódz w kampanii wrześniowej Generał Marszałek Edward Rydz-Śmigły 19 lipca 1939 stwierdził, że jeżeli wyczerpią się pokojowe możliwości załatwienia sprawy Gdańska, to Polska podejmie walkę, choćby osamotniona. Potarzam raz jeszcze – chociażby osamotniona. Bez sojuszników. Taka była postawa naszego państwa i dlatego też chciałem dzisiaj po raz drugi, a powtarzać też będę kolejne razy, powiedzieć: To nie Polska powinna odrabiać lekcje pokory. Nie mamy do tego żadnego powodu. Powód mają inni. Powód mają ci, którzy do tej wojny doprowadzili, którzy tę wojnę ułatwili. Upadek Westerplatte to nie koniec kampanii wrześniowej. (…) Przyszedł jednak 17 września. Dzień, w którym broniła się Warszawa i Modlin. W którym trwała jeszcze bitwa nad Bzurą. W którym odparto Niemców spod Lwowa. Ale tego dnia Polska otrzymała cios nożem w plecy. Ten cios zadała bolszewicka Rosja. Zgodnie z układem między Ribbentropem a Mołotowem, wykonując, można powiedzieć, swoje sojusznicze zobowiązania. Wkrótce później Polskę nazwano bękartem traktatu wersalskiego. Warto powiedzieć o tym dzisiaj i także nie tylko w tej sytuacji. Bo są tacy, którzy twierdzą, że porządek wersalski to przyczyna wojny. Tenże wersalski porządek, wersalski traktat potwierdził niepodległość naszego kraju. W jego wyniku Gdańsk stał się wolnym miastem, a Polska miała prawo do utrzymania tu niewielkiego oddziału wojsk. Walki w kampanii wrześniowej trwały do Kocka, do 6 października. Potem przyszła noc okupacji. Noc, w której istotą była zbrodnia. Której istotą był Oświęcim, istotą był Holocaust, ale istotą był Katyń. Można zadać pytanie – jakie jest porównanie między Holocaustem, realizowanym przez nazistowskie Niemcy a Katyniem, realizowanym przez sowiecką Rosję. Jest jedno porównanie między tymi zbrodniami, chociaż ich rozmiary były oczywiście bardzo różne. Żydzi ginęli dlatego, że byli Żydami. Polscy oficerowie ginęli, dlatego, że byli polskimi oficerami. Taki był wyrok i w pierwszym, i w drugim przypadku. (…) II wojna światowa została wygrana. Wygrana, ale nie dla tych, którzy jak przed chwilą usłyszeliśmy z ust pana prezydenta miasta Gdańska, stanęli do walki pierwsi. Bo Polska tej wojny niestety naprawdę nie wygrała. Stała się ofiarą komunistycznego systemu, narzucono jej ustrój. Długo, długo trzeba było czekać, aż system ten, przy wielkim udziale również naszego kraju, przy wielkim udziale “Solidarności”, został obalony. Ale nie może to w niczym zmienić faktu, że Westerplatte jest symbolem. Jest symbolem bohaterskiego oporu słabszych przeciw silniejszym. Że jest dowodem patriotyzmu i niezłomności.
Westerplatte, 1 września 2009 roku

***

+++ W roku 1984, działając na podstawie ustawy o rozdziale Kościoła od państwa z roku 1961 oraz wydanej w roku 1983 dyrektywy rządu Wojciecha Jaruzelskiego o “oczyszczaniu szkół i internatów z emblematów religijnych”, w znacznej części placówek oświatowych przeprowadzono akcję usuwania krzyży ze ścian pomieszczeń dydaktycznych. Jedną z takich placówek był włoszczowski Zespół Szkół Zawodowych. Jednak tutaj akcja ta napotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem uczniów. Młodzież wystąpiła z petycją, a następnie ufundowała i zawiesiła nowe, poświęcone krzyże. Trzeciego grudnia 1984 roku, kiedy okazało się, że krzyże zostały zarekwirowane, wybuchł strajk okupacyjny uczniów. Strajk, odbywający się pod opieką skazanych później kapłanów – świętej pamięci księdza Andrzeja Wilczyńskiego i księdza Marka Łabudy – oraz niektórych nauczycieli, trwał aż do 16 grudnia. Moralnego i materialnego wsparcia udzielili protestującym ich rodzice oraz liczni mieszkańcy Włoszczowy. Otuchę w ich serca wlewali biskupi i kapłani z Kielecczyzny i całej Polski. Wyrazy solidarności z młodymi obrońcami krzyża napływały od wielu Polaków. Po zakończeniu strajku wobec uczestników zastosowano surowe sankcje. Zawieszani w prawach ucznia, relegowani ze szkoły, niedopuszczani do matury – choć nie zawsze mogli potem zrealizować swoje życiowe ambicje, pozostają moralnymi zwycięzcami tamtego konfliktu, starcia między duchem wolności i wierności polskiej tradycji a totalitarnym reżimem, depczącym wolność, godność i sumienie. (…)
+++ Krzyż był wtedy symbolem naszej determinacji w walce o prawo do wolności i godności, prawo do wiary, do narodowej historii i tradycji. Prowizoryczne drewniane krzyże stawiane na nieoznakowanych grobach ofiar nazistowskich i komunistycznych oprawców, monumenty takie jak Krzyże Gdańskie i Pomnik-Krzyż upamiętniający poległych z kopalni “Wujek” lub krzyże spontanicznie układane z kwiatów i zniczy, a wreszcie krzyże umieszczane na ścianach zakładów pracy, szpitali, szkół i urzędów tworzyły swoiste enklawy wolności – miejsca, w których czuliśmy się obywatelami własnego kraju, spadkobiercami polskiej historii i naszych najpiękniejszych tradycji. Współcześnie chrześcijańskie fundamenty naszej tożsamości jako Polaków i Europejczyków mają wymiar zarówno symboliczny, jak i prawny. (…) Waszą postawą wierności sumieniu i własnej tożsamości, Waszą niezgodą na niesprawiedliwość i na upokarzające uprzedmiotowienie narodu, dobrze zapisaliście się w historii Rzeczypospolitej. (…) Znaleźliście się w długim szeregu pokoleń wolnych Polaków, dumnych ze swej tożsamości, a więc – broniących jej symboli. To także dzięki Wam wiemy, że Polacy nigdy nie wyrzekną się prawa do wyrażania, także poprzez krzyż, swojej wiary, swoich praw, swojej chrześcijańskiej i ludzkiej godności.
List do uczestników uroczystości w 25. rocznicę protestu młodzieży z Zespołu Szkół Zawodowych w obronie krzyża,
Włoszczowa, 11 grudnia 2009 roku

***

+++ Dzisiaj, po 20 latach Trzeciej już Rzeczypospolitej musimy budować nowy patriotyzm. Patriotyzm, który wpatrzony jest w przyszłość, ale musi mieć też korzenie, musi mieć też korzenie w przeszłości. Musi mieć pamięć, bo nie ma patriotyzmu bez pamięci. Próbujemy tę pamięć uparcie budować i odbudowywać, i na tej drodze nie może być zakrętów. (…) I to dzisiaj, walka o miejsce Polski w Europie, która wkroczyła w nową fazę, walka o bezpieczeństwo Polski, w tym bezpieczeństwo energetyczne, walka o rozwój gospodarczy, o modernizację kraju, ale także walka o zachowanie tych wartości, które pozwoliły nam przetrwać, które stanowią dzisiaj o naszej sile – to wszystko składa się na nowy patriotyzm.

Warszawa, 11 listopada 2009 roku

wybrał Jarosław Szarek

Comments are closed.