Tydzień liturgiczny

PIĄTY TYDZIEŃ WIELKIEGO POSTU 11–16 IV 2011

PONIEDZIAŁEK:
Dn 13,41–62; J 8,12–20

+++ Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: “Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień”. I powtórnie nachyliwszy się, pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych. I pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku… Rzekł do niej Jezus: “I Ja ciebie nie potępiam. Idź, a od tej chwili już nie grzesz”.
+++ W każdym, kto spogląda na Jezusa piszącego palcem po ziemi, pojawia się pragnienie, by poznać, co się tam na palestyńskiej ziemi pojawiło, skoro oskarżyciele tak szybko ochłonęli z widocznego wzburzenia i jeden po drugim się wycofali. Jednak Pan nie ujawnił nam tego. Widocznie nie jest to nam potrzebne. Natomiast na pewno potrzebujemy rzetelnego namysłu i to namysłu w świetle wiary, zanim wypowiemy jakiekolwiek słowo oskarżenia wobec drugiego człowieka. Jezu, naucz nas odpowiedzialności za każde słowo: mówione, pisane, czytane.

WTOREK:
Lb 21,4–9; J 8,21–30

+++ Rzekł więc do nich Jezus: “Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM i że Ja nic od siebie nie czynię, ale że to mówię, czego Mnie Ojciec nauczył. A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną: nie pozostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba”. Gdy to mówił, wielu uwierzyło w Niego.
+++ Jezus ujawnia najwyższe zaufanie, jakim darzy swego Ojca w niebie. Potrafi doskonale odczytywać wolę Ojca i teraz mówi o tym publicznie. Odkrywa najgłębszą jedność swych pragnień z pragnieniami Ojca. To świadectwo ma moc przemiany ludzkich serc. Ewangelista stwierdza, że wielu uwierzyło w Jezusa właśnie wówczas, gdy Zbawiciel ukazał swe zjednoczenie z Ojcem i zaufanie w Nim pokładane. I my również, pogłębiając zaufanie do Boga, mamy szansę pociągnąć ludzkie serca do wiary.

ŚRODA:
Dn 3,14–20.91–92.95; J 8,31–42

+++ Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie przebywa w domu na zawsze, lecz Syn przebywa na zawsze. Jeżeli więc Syn was wyzwoli, wówczas będziecie rzeczywiście wolni. Wiem, że jesteście potomstwem Abrahama, ale wy usiłujecie Mnie zabić, bo nie przyjmujecie mojej nauki. Głoszę to, co widziałem u mego Ojca, wy czynicie to, coście słyszeli od waszego ojca.
+++ Co dopiero wielu uwierzyło Jezusowi, a natychmiast pojawia się zupełnie odmienna reakcja: opór wobec słów Zbawiciela, odrzucenie Jego świadectwa i jeszcze więcej – chęć usunięcia niewygodnego mówcy. Dlaczego tak się dzieje? Bo oto Jezus odsłania zniewolenie faryzejskich serc. Przywiązani do grzechu – stali się niewolnikami. A jako niewolnicy nie mogą postąpić inaczej, jak tylko zniszczyć niewygodnego świadka. Rozwiązanie tylko pozornie skuteczne. Czy nie lepiej przyznać się przed sobą, że jesteśmy niewolnikami swych nawyków i przywiązań? Potrzeba tylko odważnej decyzji.

CZWARTEK:
Rdz 17,3–9; J 8,51–59

+++ Odpowiedział Jezus: “Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie: Jest naszym Bogiem, ale wy Go nie znacie. Ja Go jednak znam. Gdybym powiedział, że Go nie znam, byłbym podobnie jak wy kłamcą. Ale Ja Go znam i słowo Jego zachowuję. Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień, ujrzał go i ucieszył się”.
+++ To poważny zarzut, mówią wszak: “Jest naszym Bogiem”, a nie znają Go. Z tej też racji pobłądzili. Mimo że studiowali Pisma więcej niż większość ówczesnej społeczności Izraela, nie znali swego Stwórcy wystarczająco głęboko, by rozpoznać Jego Syna. Zaniedbanie poznawania Ojca zawsze narażać będzie na niebezpieczeństwo błądzenia, bo wówczas łatwo własne upodobania, własne pomysły nazywać wolą Boga. Stąd już tylko krok do grzechu. Może nawet zbrodni.

PIĄTEK:
Jr 20,10–13; J 10,31–42

+++ Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: “Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować?”. Odpowiedzieli Mu Żydzi: “Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga”.
+++ Nie po raz pierwszy faryzeusze podejmują próbę zniszczenia Jezusa. I tym razem znów bezskutecznie. Bo nie była to jeszcze godzina śmierci Syna Bożego, jeszcze nie nadeszła pełnia czasu. Bóg ma swoje plany i mimo iż możemy ulec wrażeniu, że coś dzieje się jakby poza Bogiem, wbrew Bogu, to spojrzenie na oskarżenia faryzeuszów musi nas nauczyć, że nic nie dzieje się bez udziału Stwórcy. A skoro tak – to nie poddajmy się zwątpieniu, widząc sytuacje, które mocno niepokoją i wywołują poczucie bezradności.

SOBOTA:
Ez 37,21–28; J 11,45–57

+++ Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: “Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród”. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród…
+++ Te same słowa, a jakże różnie mogą być odczytane. Kajfasz rozumiał je w sensie politycznym. Jako gracz w świecie polityki, odczytał ich polityczne znaczenie. Ale ta kalkulacja okazała się chybiona. Bo Kajfasz przede wszystkim był kapłanem i sytuację swego narodu oraz działanie Jezusa winien był czytać w świetle wiary. Choć precyzyjnie ujął sens Jezusowej śmierci jako ofiary za wielu, nic nie zrozumiał. Wydarzenia mają sens polityczny, społeczny, ekonomiczny, ale nie zapominajmy, że mają też wymiar religijny. Nade wszystko religijny!

ks. Roman Sławeński

 

Comments are closed.