Chrześcijańska dojrzałość

Pierwsza spowiedź czyli doświadczenie miłości

Rachunek sumienia ma sens dla tych, którzy pragną kochać.

+++ fot. F. MrózPierwsza Komunia Święta to dla dzieci i ich rodziców święto wielkiej radości. To upewnianie dzieci o tym, że Bóg jest ich największym przyjacielem. To włączanie ich w historię miłości Syna Bożego, który stał się człowiekiem i pozostał z nami w Eucharystii po to, by karmić nas swoją miłością i prawdą. Pierwsza Komunia Święta łączy się jednak także z tym, o czym rzadziej mówimy, a mianowicie z przygotowaniem dziecka do pierwszego w życiu rachunku sumienia i do pierwszej w życiu spowiedzi. To, w jaki sposób dzieci przeżyją ten aspekt Pierwszej Komunii Świętej, zależy głównie od postawy dorosłych, zwłaszcza rodziców, księży i katechetów. Niekompetentni wychowawcy mogą doprowadzić dziecko do niepotrzebnego lęku albo do chorobliwego poczucia winy. Mądry wychowawca wyjaśnia dziecku to, że sensem rachunku sumienia nie jest upokorzenie siebie, ani też skupianie się na własnych słabościach lecz troska o rozwój, czyli dążenie do coraz większej przyjaźni z Bogiem, z samym sobą i z innymi ludźmi. Rachunek sumienia to początek wielkiego święta, w którym dziecko uwalnia się od drobnych zwykle słabości i grzechów po to, by stawać się coraz piękniejszą wersją samego siebie.
+++ Pierwszym zadaniem dorosłych jest unikanie błędów w zakresie rachunku sumienia i przygotowania dzieci do pierwszej spowiedzi. Chodzi zwłaszcza o to, by treść oraz forma rachunku sumienia była dostosowana do sytuacji i wrażliwości dziecka. Dla przykładu, pytania o podglądanie osób odmiennej płci czy o grzeszne „zabawy”, są niewłaściwe w tej grupie wiekowej. Roztropnie opracowany rachunek sumienia wychowuje, uwrażliwia na miłość. Nigdy natomiast nie wprowadza niepotrzebnego zaniepokojenia, ani nie sugeruje grzechów, do których nie jest zdolne ośmioletnie dziecko. Poważny błąd, popełniany przez rodziców i katechetów, to robienie dzieciom rachunku sumienia z perspektywy ludzi dorosłych, a zatem z perspektywy ich własnych słabości i grzechów. W takiej sytuacji ulegamy projekcji psychicznej i sugerujemy dzieciom grzechy, których z pewnością nie są one w stanie popełnić. A nic tak nie boli dzieci, jak niesłuszne posądzenia ze strony dorosłych.
+++ Grzech ma miejsce jedynie wtedy, gdy moim zachowaniem krzywdzę samego siebie lub ciebie, gdy czynię to w sposób świadomy oraz dobrowolny i gdy wiem, że z tego powodu najbardziej cierpi Bóg, który mnie i ciebie kocha nieodwołalnie. Ośmioletnie dzieci mają jeszcze zawężoną świadomość i pojęcie wolności w tym, co czynią. Kierują się zwykle bardziej emocjami i odruchami niż świadomością. Często imitują zachowania dorosłych. Są ich „lustrem”. W tej sytuacji mądre przygotowanie rachunku sumienia ma dla dziecka głównie wartość profilaktyczną, gdyż mobilizuje je do tego, by uczyło się kochać i by nikogo nie krzywdziło, na przykład agresywnym słowem, popychaniem, zabieraniem rodzeństwu czy kolegom długopisu albo zabawki.
+++ Zadaniem dorosłych nie jest robienie dzieciom swoistej „reklamy” grzechów poprzez ich szczegółowe opisywanie. Mądry wychowawca nie skupia się na poszczególnych grzechach, lecz stara się w prosty sposób ukazać sens poszczególnych przykazań. Taki wychowawca wyjaśnia, przed jaką krzywdą chroni nas dane przykazanie oraz jakie pozytywne umiejętności zdobywamy wtedy, gdy respektujemy daną normę moralną. Na przykład przykazanie „nie zabijaj!” chroni nie tylko nasze życie, ale też nasze zdrowie, a z perspektywy dziecka oznacza: nie objadaj się słodyczami! Nie trać czasu i zdrowia na siedzenie godzinami przed telewizorem czy komputerem! Przykazanie „nie kradnij” chroni nie tylko przed okradaniem innych ludzi, ale też przed okradaniem samego siebie. Dla przykładu, kto ulega lenistwu, ten okrada samego siebie z pracowitości, a kto wagaruje, ten okrada samego siebie z wiedzy i mądrości. Ważnym zadaniem dorosłych jest wyjaśnianie, że najważniejsze w Dekalogu są trzy przykazania miłości: kochaj Boga, kochaj samego siebie i kochaj bliźniego, gdyż ten, kto kocha, łatwo uwierzy w to, że sam też jest kochany, a przez to czuje się bezpieczny i radosny.
+++ Niewłaściwie przygotowany czy nieumiejętnie przeprowadzony rachunek sumienia może spowodować u dzieci wypaczony sposób postrzegania dobra i zła, a także poważny lęk przed spowiedzią. Dziecko ma wtedy skłonność do tego, by widzieć grzech tam, gdzie go nie ma, albo zaczyna cierpieć z powodu niepotrzebnych skrupułów. Może też w przyszłości buntować się w obliczu najbardziej nawet oczywistych norm moralnych. Może utracić wrażliwość sumienia lub panicznie bać się prawdy o własnym postępowaniu. Może też uwierzyć w to, że Bóg jest groźnym sędzią, który chce srogo karać, a nie wiernym i cierpliwym przyjacielem, który – jak ojciec marnotrawnego syna – pragnie mojego szczęścia i przygotowuje dla mnie święto pojednania.
+++ Najbardziej poważnym błędem popełnianym przez dorosłych jest brak miłości i subtelnego taktu w postawie wobec dzieci, które przygotowują się do pierwszej spowiedzi. Przygotowanie do spowiedzi i sama spowiedź ma sens jedynie wtedy, gdy naszą postawą upewnimy dzieci o tym, że są one nieodwołalnie kochane przez nas i przez Boga, że ich życie jest wielkim skarbem, że wraz z Bogiem pragniemy im pomagać w wygrywaniu nie tylko życia wiecznego, ale też życia doczesnego i że wyłącznie z tego powodu zachęcamy je do zrobienia sobie rachunku sumienia z dotychczasowego życia. Jeśli rachunek sumienia nie jest inspirowany miłością i jeśli nie uczy miłości, to powoduje u dzieci niepotrzebne lęki. Rachunek sumienia ma sens jedynie dla tych, którzy chcą kochać. Tylko dla nich jest on zyskiem i radością.
+++ Aby pomóc dzieciom w pogłębiony sposób zrobić rachunek sumienia i pogodnie przygotować się do pierwszej spowiedzi, konieczne jest empatyczne wczuwanie się w sytuację dziecka w obliczu sakramentu pokuty i pojednania. A wczuwać potrafi się tylko ten dorosły, który kocha i który ma wrażliwe serce. Sama znajomość teoretycznych zasad empatii niczego jeszcze nie gwarantuje. Przed spowiedzią zadaniem dorosłych jest upewnianie dziecka o tym, że idzie na spotkanie Kogoś Niezwykłego, kto nie tylko nas kocha, ale kto też w pełni nas rozumie. Rolą dorosłych jest również upewnianie dziecka o tym, że ten nasz Przyjaciel, którego nazywamy Bogiem, pragnie pomagać każdemu – także dorosłym! – byśmy żyli jak święte dzieci Boże, pełne dobroci i życzliwości dla krewnych oraz dla wszystkich spotykanych ludzi.
+++ Istotną rolę pełni oczywiście sam spowiednik. Powinien to być ktoś, kto świetnie zna psychikę i wrażliwość dziecka. Jeśli jest to spowiednik nieznany osobiście danej grupie spowiadających się dzieci, to powinien on przed spowiedzią spotkać się z tymi dziećmi, opowiedzieć coś o sobie i o swojej pracy kapłańskiej po to, by upewnić dzieci, że jest ich przyjacielem, „rezerwowym” tatusiem i że już teraz cieszy się z tego, że po spowiedzi będą one jeszcze bardziej święte i radosne niż są obecnie. Powinien też pomodlić się z dziećmi (własnymi, prostymi i serdecznymi słowami!) o to, by każde z nich przeżyło spowiedź radośnie i by poczuło się przytulone przez Boga, który kocha nas bardziej niż najwspanialsi rodzice potrafią kochać własne dzieci. A w konfesjonale ksiądz powinien zwracać się do dziecka serdecznym, spokojnym tonem, tworzyć klimat bezpieczeństwa i pamiętać o tym, że im poważniejsze problemy ma spowiadające się dziecko, tym mniej doświadczyło ono miłości ze strony dorosłych, i tym większego potrzebuje wsparcia. Wszystkim zainteresowanym przygotowaniem dzieci do spowiedzi proponuję skorzystanie z książki mojego autorstwa pod tytułem Co czynię ze skarbem mego życia? Rachunek sumienia dla młodzieży (Edycja Św. Pawła, Częstochowa 2006).

ks. Marek Dziewiecki

Comments are closed.