Głupota i mądrość (8)

Ciasne granice doczesności

+++ Odwaga w stawianiu pytań to warunek wzrostu w mądrości. Kohelet stawia je z żelazną logiką. Jeśli życie ma tylko wymiar doczesny, to troska o mądrość nie ma sensu, bowiem na ziemi taki sam koniec czeka zarówno mądrego, jak i głupiego. To jest pułapka nawet dla Izraelity. Odsłania ją Kohelet w sposób bolesny:

+++ Postanowiłem przyjrzeć się mądrości, a także szaleństwu i głupocie. Bo czegoż jeszcze dokonać może człowiek, który nastąpi po królu, nad to, czego on już dokonał? I zobaczyłem, że mądrość tak przewyższa głupotę, jak światło przewyższa ciemności. Mędrzec ma w głowie swojej oczy, a głupiec chodzi w ciemności. Ale poznałem tak samo, że ten sam los spotyka wszystkich. Więc powiedziałem sobie: „Jaki los głupca, taki i mój będzie. I po cóż więc nabyłem tyle mądrości?”. Rzekłem przeto w sercu, że i to jest marność. Bo nie ma wiecznej pamięci po mędrcu tak samo, jak i po głupcu, gdyż już w najbliższych dniach w niepamięć idzie wszystko; czyż nie umiera mędrzec tak samo jak i głupiec? Toteż znienawidziłem życie, gdyż przykre mi były wszystkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem; bo wszystko marność i pogoń za wiatrem (Koh 2,12–17).

+++ Nie ma wątpliwości co do tego, że mądrość różni się od głupoty i to w taki sposób, jak światło od ciemności, jak oczy i ich brak. To winno mobilizować wszystkich do jej doskonalenia. Tysiące razy lepiej żyć w świetle dnia niż w nocy, mieć dobre oczy, niż ich nie mieć. A jednak jeśli zastosuje się myślenie zamknięte jedynie w doczesności, to zważając na koniec mądrego i głupiego, trzeba stwierdzić, że jest on identyczny. Jaki zatem jest sens zabiegania o mądrość? Ten sam tekst Koheleta wygląda zupełnie inaczej w świetle Ewangelii. Ona otwiera przed nami, przez czekające nas zmartwychwstanie, drzwi życia wiecznego. I tylko w tej sytuacji można dostrzec sens mądrości. Kohelet do tego podprowadza, ale on jeszcze nie zna prawdy o zmartwychwstaniu. On chce, aby czytelnik zastanowił się nad tym, czy można wytłumaczyć sens ludzkiego życia w granicach doczesności. Jego zdaniem, w Starym Testamencie, wiara w istnienie Boga wzywała do liczenia się nie tylko z doczesnością. Ponieważ Kohelet miał na uwadze filozofów greckich, a nie tylko myślicieli Izraela, dlatego raz po raz stawia pod murem wszystkich, którzy usiłują zamknąć życie w granicach doczesności. Dziś wielu ludzi wybrało życie wyłącznie w doczesności i gdy są pełni sił nastawionych tylko na używanie, to nie stawiają pytań co do przyszłości. Gdy jednak siły tracą, muszą zapytać o sens swego życia. Wówczas spotkanie z Bogiem, o ile o nie zabiegają, daje im odpowiedź. Stworzyłem cię, mówi Pan, nie do doczesności, bo nie potrzebowałbyś wówczas ani rozumu, ani wolnej woli, tak jak jej nie potrzebują miliardy stworzeń. Byłbyś tylko jednym z nich, ciesząc się doczesnym życiem i odchodząc z tej ziemi nie szukałbyś nic innego. Rozum i wolna wola takiego rozwiązania nie może przyjąć i szuka odpowiedzi na pytanie, czym po śmierci różni się mądry od głupiego. Wówczas Bóg odpowiada: Mądry wchodzi w świat wiecznego szczęścia, a głupi zostaje na zawsze w wybranych przez siebie wymiarach życia doczesnego, czyli w ciemnościach. Zostaje tylko przeniesiony z ziemi w inne miejsce kosmosu. To zależy nie od Boga, ale od człowieka. On bowiem wybiera między swoją głupotą lub mądrością, a, jak się okazuje, jest to wybór między doczesnością i wiecznością. Mądry wygrywa doczesność i wieczność. Głupi nie wygrywa nawet doczesności, bo nie widzi jej sensu. Dlatego często sięga po samobójstwo, a wieczność jest dla niego niedostępna. Ta perspektywa ujawnia się w dniu zmartwychwstania Jezusa i jest otwarta dla wszystkich, którzy w Niego wierzą. Oni potrafią wykorzystać doczesność co do minuty i z całym bogactwem ducha przepływają w wieczność, którą spędzą w domu Ojca niebieskiego.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.