Z nauczania Ojca Świętego

W szkole modlitwy

Fragmenty katechezy Ojca Świętego Benedykta XVI, wygłoszonej podczas audiencji ogólnej 4 maja br. w Watykanie

Do PolakówOjciec Święty powiedział:
Witam serdecznie obecnych tu Polaków.Raz jeszcze pozdrawiam pielgrzymów,którzy wraz ze swymi pasterzami przybylina beatyfikację mojego umiłowanego poprzednikana Stolicy Piotrowej, bł. Jana Pawła II.Niech jego zawierzenie Matce Bożej zawarte w zawołaniu Totus Tuus będzie zachętądla każdego z was i dla całego narodu polskiego, którego Maryja jest Królową.Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

+++ fot. ks. R. WalczakDrodzy bracia i siostry,
Chciałbym dziś rozpocząć nową serię katechez. Po katechezach poświęconych Ojcom Kościoła, wielkim teologom średniowiecza, wielkim kobietom, chciałbym teraz obrać temat, który jest nam wszystkim bardzo bliski: temat modlitwy, a zwłaszcza modlitwy chrześcijańskiej, modlitwy której nauczył nas Jezus i nadal naucza nas Kościół. To w Jezusie człowiek rzeczywiście staje się zdolny, by zbliżyć się do Boga, z całą głębią i bezpośredniością relacji ojcostwa i synostwa. Wraz z pierwszymi uczniami, z pokorną ufnością kierujemy się więc do Nauczyciela i prosimy Go: Panie, naucz nas się modlić (Łk 11,1).
+++ W najbliższych katechezach, czerpiąc z Pisma Świętego, wielkiej tradycji Ojców Kościoła, nauczycieli duchowości, liturgii, będziemy się uczyć żyć jeszcze intensywniej naszą relacją z Panem, będzie to jakby szkoła modlitwy. Dobrze wiemy, że modlitwa nie może być uważana za pewnik: trzeba się nauczyć modlitwy, niemal nabywać tej sztuki ciągle na nowo. Także ci, którzy są bardzo zaawansowani w życiu duchowym, odczuwają nieustannie potrzebę udania się do szkoły Jezusa, aby nauczyć się autentycznej modlitwy. Pierwszą lekcję otrzymujemy od Pana przez Jego przykład. Ewangelie opisują nam Jezusa w nieustannym i bezpośrednim dialogu z Ojcem: jest to głęboka komunia Tego, który przyszedł na świat, nie aby czynić swoją wolę, ale Ojca, który Go posłał dla zbawienia człowieka.
+++ W tej pierwszej katechezie, tytułem wstępu, chciałbym zaproponować kilka przykładów modlitwy, obecnych w kulturach starożytnych, aby podkreślić, że praktycznie zawsze i wszędzie były one kierowane do Boga.
+++ Jako przykład zacznę od starożytnego Egiptu. Człowiek ślepy, prosząc tam bóstwo o przywrócenie wzroku, zaświadcza czegoś ogólnoludzkiego, czym jest czysta i prosta modlitwa prośby cierpiącego człowieka. Modli się on: Moje serce chce, pragnie Cię zobaczyć… Ty, który pozwoliłeś mu ujrzeć ciemności, stwórz dla mnie światło. Abym Cię zobaczył! Pochyl nade mną swe oblicze (A. Barucq – F. Daumas, Hymnes et prieres de l’Egypte ancienne, Paris 1980). Abym Ciebie ujrzał – tutaj znajduje się rdzeń modlitwy!
+++ W religiach Mezopotamii dominowało tajemnicze i paraliżujące poczucie winy, nie pozbawione jednak nadziei na odkupienie i wyzwolenie przez Boga. Możemy więc docenić tę modlitwę człowieka wyznającego owe starożytne religie, która brzmi: Boże, który wybaczasz nawet największe winy, odpuść grzech… Spójrz, Panie, na twego wyczerpanego sługę i tchnij na niego wiatr: wybacz mu bezzwłocznie. Przynieś ulgę mej ciężkiej karze. Uwolnij z więzów, spraw, abym znów oddychał, rozerwij moje kajdany, uwolnij mnie od sideł (M.-J. Seux, Hymnes et prieres aux Dieux de Babylone et d’Assyrie, Paris 1976,) Wyrażenia te ukazują, że człowiek, w swym poszukiwaniu Boga, choć niejasno, wyczuwał w nim z jednej strony swą winę, a z drugiej aspekty miłosierdzia i dobroci. W obrębie pogańskiej religii starożytnej Grecji jesteśmy świadkami bardzo znaczącej ewolucji: modlitwy, choć nadal zwracają się o Bożą pomoc, aby uzyskać względy Nieba we wszystkich okolicznościach życia codziennego, oraz aby osiągnąć korzyści majątkowe, stopniowo kierują się ku prośbom bardziej bezinteresownym, pozwalającym ludziom wierzącym pogłębić swoją więź z Bogiem i stać się lepszym. (…)
+++ Sokrates modlił się: Dajcie mi to, żebym pięknym był na wewnątrz… Obym zawsze wierzył, że bogatym jest tylko człowiek mądry. A złota obym tyle miał, ile ani unieść, ani uciągnąć nie potrafi nikt inny, tylko ten, co zna miarę we wszystkim. Trzeba nam jeszcze czego więcej? (Platon Fajdros – ostatnie słowa). (…)
+++ Dobrze wiemy, że modlitwa nie może być uważana za pewnik: trzeba się nauczyć modlitwy, niemal nabywać tej sztuki ciągle na nowo.

Comments are closed.