Historia we wspomnieniach

Jak przed dwustu laty wychowywano

Sebastian Ludwik Wilhelm Norblin, Portret zbiorowy Stanisława i Zofii z Czartoryskich z dziećmi: Konstantym, Andrzejem, Janem, Władysławem, Celiną i Jadwigą+++ „Rady dla córki”, których fragment przedstawiamy, napisała Zofia z Czartoryskich Zamoyska (1780–1837), córka Adama Kazimierza Czartoryskiego, generała ziem podolskich, i Izabeli z Flemingów, a żona Stanisława Kostki Zamoyskiego, XII ordynata. Była matką jedenaściorga dzieci, z których jedno zmarło w niemowlęctwie. „Rady” ofiarowała w dniu ślubu swojej córce Jadwidze (1806–1890), żonie Leona Sapiehy (1803–1878), uczestnika powstania listopadowego, marszałka Sejmu Krajowego we Lwowie, właściciela zamku w Krasiczynie. Małżonkowie doczekali się ośmiorga dzieci, ale wieku dojrzałego dożył tylko Adam Stanisław (1828–1903), ojciec Adama Stefana (1867–1951), kardynała i arcybiskupa krakowskiego, nazywanego „Księciem niezłomnym”. Rady Zofii były przekazywane w rodzinie kolejnym pokoleniom. Ostatecznie ich rękopis trafił do Julii Łukaszewskiej, nauczycielki szkoły dla dziewcząt w Kuźnicach koło Zakopanego, założonej przez Jadwigę Zamoyską, wnuczkę autorki „Rad dla córki”. Ponieważ Łukaszewska wstąpiła w 1921 roku do zakonu sióstr Norbertanek w Ibramowicach, rękopis jest przechowywany w ich archiwum.

+++ „Droga Jadwisiu, ukochane dziecię moje, zbliża się dzień twojego ślubu, rozłączyć się mamy. Nadzieja twojego szczęścia i takiej przyszłości, jaką czułość i troskliwość moja mogła sobie życzyć dla ciebie i modlić się o nią do Boga, dodaje mi odwagi.
Jednakże w chwili, kiedy moja bliższa opieka ma się kończyć nad tobą, kiedy myślę, że nowe zaczynasz życie i przypatruję się nowym twoim obowiązkom, a razem twojej młodości i niedoświadczeniu twojemu; kiedy zastanawiam się nad wszystkim, co tak łatwo z dobrej drogi sprowadzić może, co czyni ją tak trudną do przebycia, wtedy moje serce chciałoby jeszcze cię zatrzymać, jeszcze otaczać cię staraniami, czuwać nad tobą, zabezpieczać od najmniejszego złego, umacniać w dobrym i przygotować do nieuniknionych trosk tego życia, rade by przejąć cię obowiązkiem szanowania swojego szczęścia, abyś go dobrowolnie nie zachwiała, abyś nareszcie oparła się pokusom, jakie szczęście i pomyślność przynosi, a zrobiła dobry i święty użytek ze wszystkich łask i dobrodziejstw, jakimi Opatrzność cię obsypała.
+++ Pragnę skreślić ci niektóre rady, aby poniekąd mnie przy tobie zastępowały, aby ci przypominały, że cnoty twoje będą chlubą i szczęściem twojej matki. Nakreślę je bez planu i systemu, ale je sercem matki zgromadzę. Odczytuj je czasem moje drogie dziecię, a kiedy oddalonej ode mnie serce twoje mnie szukać zechce, rzuć na nie okiem, spytaj się samej siebie, czyś te rady zachowała, a zawsze powtórz sobie, że moje modły za ciebie do Boga się wznoszą. O tak, będę Go błagała o błogosławieństwo, zdrowie, szczęście dla ciebie, ale nade wszystko, aby ci dał chęć i siłę do cnoty.
+++ Przede wszystkim będę ci mówiła o Bogu! Bądź zawsze wierną Jego prawu, bądź pobożną. Zbawiciel powiedział: „Czuwajcie i módlcie się”, łącz więc bez ustanku te dwa obowiązki przez Niego samego przepisane. Nic ci o nich takiego powiedzieć nie mogę, czego bym nie starała się już dawniej wpoić w serce twoje w sposób niezatarty, nie wrócę więc już do przepisów świętej religii naszej, ograniczę się tylko na zdaniu świętego Augustyna, który wyrzekł: „Kochaj Boga i rób co ci się podoba”. Jeżeli bowiem kochamy Pana Boga, tego tylko pragniemy, w tym sobie podobamy, co się Jemu podoba, co On pozwala i co Go obrazić nie może. Kochaj Go więc dziecię moje drogie z całej siły, tyle Mu łask, tyle dobrodziejstw winna jesteś, że sama wdzięczność do tego powodować powinna. Miej Go zawsze przed oczyma, ofiaruj Mu wszystkie swoje myśli, słowa i uczynki, twoje życzenia i uczucia, aby je uświęcił i pobłogosławił. To On powiedział: „Czuwajcie i módlcie się”.
+++ Czuwaj nad sobą sama, walcz ze swymi ułomnościami, staraj się poprawić, opieraj się złym usposobieniom, nie czyń drugim czego byś nie chciała, aby tobie czyniono; wypełniaj wiernie obowiązki położenia, w jakim cię Bóg umieścił, to jest pierwsza rada.
Druga, modlić się każe, bo sami nic nie możemy uczynić, jesteśmy tak słabi, nie umiemy nawet zrozumieć dobrze powinności naszych, że modlić się musimy do Boga, aby nas umocnił, oświecił, przebaczał nam i nas utrzymywał. A On sam powiedział jeszcze: „Proście, a dane wam będzie!”.
Pierwszą więc czynnością twoją dnia każdego niech będzie modlitwa, niech cię nigdy nic od tego nie uwalnia. Gdy jesteś zdrową, odmawiaj ją zawsze klęcząc. Kwadrans na nią poświęć, wystarczy ci na dobre jej odbycie i przeczytanie jednego ustępu z Naśladowania Jezusa Chrystusa [mowa o Naśladowaniu Chrystusa Tomasza a Kempis], o co Cię bardzo proszę.
+++ Nie mówię ci o Mszy niedzielnej, pewna jestem, że nigdy jej nie opuścisz, ale czasami, jak obowiązki twoje i zdrowie na to pozwolą, idź wysłuchać jej i w dzień powszedni; idź podziękować Bogu za Jego dobrodziejstwa, chwalić Go w Świętej Ofierze, prosić o nowe łaski, odnowić swoje dobre postanowienia, złożyć troski swoje i siły zaczerpnąć nowej. Bądź pobożną bez egzaltacji, bez przesady, wiesz jak bardzo temu przeciwną jestem. Niech twoja pobożność będzie przykładem do naśladowania, niech przesada nie szkodzi religii. Z drugiej znów strony, bądź wierną w pełnieniu powinności i tego coś uznała za dobre i za swój obowiązek. Nie czyniąc sobie postanowienia ani zarzutu, jeśli nie dopełnisz tego, staraj się w piątek, jeśli się to da zrobić, wysłuchać Mszy świętej. Od wielu lat w tym dniu Mszę jedną za dzieci moje ofiarować zwykłam. Módl się wtedy za wszystkich, co ci są drodzy i za mnie także; proszę cię o to, módl się teraz i kiedyś, gdy już nie będę tutaj! Po modlitwie wieczornej, jak po porannej, z największą ścisłością zakończ dzień, jak go zaczęłaś, oddając się w ręce Boga. Zaczynaj zawsze tę modlitwę przez rachunek sumienia, przy którym bądź surowa dla siebie samej.
Najwięcej przyczynia się do naszej poprawy i przeciwko sobie samej uzbraja dobry rachunek sumienia. Pięć minut na to wystarczy, a zwyczaj ten jest rękojmią najlepszą, jedyną może dobrej spowiedzi. Staraj się przystępować do sakramentów świętych często, światły kapłan niech cię w tym zwyczaju kieruje. Wiesz ile łask jest przywiązanych do Komunii Świętej. Bądź troskliwą w wyborze spowiednika, a usiłuj ile możesz zachować tego samego.
Unikaj rozpraw religijnych, trudno pochlebiać sobie, abyśmy przekonali drugich, a zawsze obawiać się trzeba, aby oni jakich wątpliwości w umysł nasz nie rzucili, które by wiarę naszą zachwiać mogły.
+++ Staraj się, ile tylko będziesz mogła, aby w twoim domu zachowywano przepisy kościelne, gdyby od tego kto miał być wyjętym, niech się to dzieje za wiedzą duchownej zwierzchności. Usiłuj równie, aby zależące od ciebie osoby dopełniały obowiązków pobożności i żyły moralnie i przyzwoicie; nic nie przeszkodzi w pełnieniu tych starań wśród małego kółka, w jakim żyć będziesz. Zebrałam dla ciebie kilka pobożnych książek, o ile to być może, nie rozłączaj się z nimi; czytaj z nich po parę kartek codziennie, albo przynajmniej tak często, jak będziesz mogła, nie uwalniaj się od tego, gdyż te czytania są posiłkiem duszy; one ją uświęcają, doskonalą stopniowo i przypominają nam bez ustanku, że nasza pielgrzymka ziemska jest krótka, ale że trzeba zasłużyć na prawdziwe szczęście w życiu wiecznym.
+++ Często mówią, że przeznaczenie kobiety nie jest ani tak pięknym, ani tak szczęśliwym, jak przeznaczenie mężczyzny. Nie będę tych zdań zbijała, wolę ograniczyć się na ściągnięciu twojej uwagi na to wszystko, co jest pięknym, zajmującym i słodkim w przeznaczeniu kobiety. Składa się ono niezawodnie z rzeczy trudnych i przykrych, bo jakże kobieta miałaby być wyłączoną od troski będącej jakby warunkiem życia, próbą nieodzowną do otrzymania szczęśliwej wieczności. Zdaje mi się jednak, iż dlatego los kobiet jest częstokroć smutnym i godnym litości, że nie znają dobrze powinności swoich, nie zastanawiają się, ile w nich mieści się słodyczy i same psują przeznaczenie swoje, nie umiejąc go ocenić. Nie ma może prawdziwszego szczęścia tutaj na ziemi, jak szczęście kobiety, która kochana przez rodziców, wychowana starannie ich usiłowaniem, poświęciwszy ich miłości pierwszą młodość swoją, opuszcza ich miłą opiekę, aby przejść pod opiekę męża kochającego, którego i ona szanuje i kocha. (…)
Jest tyle godności pięknej i szlachetnej w kobiecie wzorowej, która jest przyjaciółką i doradcą swojego małżonka, przykładem swoich dzieci. Jeżeli przyniesie mu miano ojca, szczęście ich się powiększy; będzie dzieliła starania swoje między męża i dzieci. Zaszczepi w młodociane serca synów swoich cnoty, które z nich uczynią istoty pożyteczne Bogu, Ojczyźnie i ludzkości. Ukształci swoje córki na dobre żony i matki. Jej wpływ dobroczynny da się czuć wszystkiemu, co ją otacza.

Zofia z Czartoryskich Zamoyska,
„Rady dla córki”,
Lublin 2002, s. 23–31

(Wydawnictwo Oficyna Hieronima)

wybrał Jarosław Szarek

Comments are closed.