Tydzień liturgiczny

SZÓSTY TYDZIEŃ WIELKANOCNY 30 V – 4 VI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Dz 16,11–15; J 15,26–16,4a

+++ Gdy przyjdzie Duch Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku. To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu.
Duch Święty jest pierwszym twórcą świadectwa, które oznacza woń wzbudzaną przez piękne chrześcijańskie życie. Owa woń wiary i dobra powstaje jakby mimowolnie. Duch Boży tworzy ją najpierw w sercu człowieka. Bogactwo serca z kolei przemawia do innych. Najtrudniejsze zewnętrzne okoliczności są możliwe do pokonania, o ile postępujemy za głosem Ducha Bożego, który przemawia w nas. Duchu mądrości, napełnij swą mądrością nasze serca i umysły.

WTOREK:
So 3,14–18; Łk 1,39–56
ŚWIĘTO NAWIEDZENIA NMP

+++ Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.
Okrzyk zdumienia, bo przyszła Matka Pana. Dlaczego wybrana spośród wszystkich kobiet, obdarzona wyjątkową godnością, zechciała przyjść do swej krewnej? Bo pozostała prostą kobietą, kochającą bliskich, pragnącą służyć potrzebującym, wrażliwą na słabość, intuicyjnie wyczuwającą, gdzie może okazać się potrzebna. Maryja Matka przychodzi do mnie – skąd u Niej ta myśl, skąd taka Jej wola? Po prostu, Ona reaguje jak matka. Inaczej postąpić nie może.

ŚRODA:
Dz 17,15.22–18,1; J 16,12–15

+++ Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.
Jezus miał przed sobą dorosłych ludzi, a jednak stwierdza, że teraz wszystkiego pojąć nie są w stanie. Z czasem objawiona im będzie cała prawda. Ta pedagogika uwzględnia indywidualne możliwości człowieka, szanuje osobistą drogę wzrostu. Tymczasem ludzie naiwnie wymyślili, że wystarczy ileś lat życia, by mieć dostęp do wszystkiego, co oferuje świat. Bez względu na stan ludzkiego umysłu i duszy. My, idąc za Jezusem szanujmy prawo człowieka do własnego tempa na drodze osobowego rozwoju.

CZWARTEK:
Dz 18,1–8; J 16,16–20

+++ Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”. Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: „Co to znaczy, co nam mówi: Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie oraz Idę do Ojca”. Powiedzieli więc: „Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.
Jezus mówił o swoim odejściu. Lecz oni Go nie rozumieli. Mówił, że wkrótce się spotkają, lecz oni tego nie mogli sobie wyobrazić. Jezus dziś obecny, za chwilę staje się ukryty. Znów trzeba Go szukać. Pojawia się tęsknota. Chcielibyśmy Go mieć tak blisko, przy sobie, pod ręką. Ale czy tak nie jest? Skoro obiecał, że za chwilę znów będziemy Go widzieć, to na pewno spełni swą obietnicę. Lecz czy my zobaczymy? Czy zrozumiemy?

PIĄTEK:
Dz 18,9–18; J 16,20–23a

+++ Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość. Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu…
Życie doczesne jest jak poród – może nieść ze sobą ból, obawę, może rodzić łzy i zawodzenie. Ale kiedy przejdziemy przez niewątpliwie bolesną bramę śmierci, możemy się spodziewać, że nadszedł czas radości. Dziś dla wielu – także wierzących – myśl o wieczności wydaje się czymś zbyt abstrakcyjnym, by brać ją pod uwagę na co dzień. Człowiek wierzący nie może jednak zgubić perspektywy wieczności. Nie może nie myśleć, co będzie potem…

SOBOTA:
Dz 18,23–28; J 16,23b–28

+++ Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje… Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.
Różnymi metodami przemawia Jezus do człowieka. Czyni to przez przypowieści. Wszak proste obrazy nadają się do wyrażenia najbardziej skomplikowanych treści. Ale może to czynić także przez szczególny dar intuicji, która człowieka niewtajemniczonego w naukową teologię czyni prawdziwym teologiem, człowiekiem duchowym, pełnym nadprzyrodzonego rozumienia spraw Bożych. Jak to się realizuje? Trzeba prosić w imię Jezusa wytrwale, z miłością, pokornie. Tak rodzi się prawdziwy teolog.

ks. Roman Sławeński

 

Comments are closed.