Historia we wspomnieniach

Naród,
który zapomina swoją historię, ginie

22 maja we Lwowie kilkuset polskich harcerzy rozpoczęło zlot w stulecie (22 maja 1911 roku) wydania pierwszego rozkazu Naczelnej Komendy Skautowej, powołującego pierwsze cztery drużyny harcerskie, co dało początek polskiemu harcerstwu.

Twórcy polskiego harcerstwa Olga i Aleksander Małkowscy (fot. arch.)

+++ Ich inicjatorami byli Andrzej i Olga Małkowscy. Wkrótce zrzeszały one kilkanaście tysięcy członków. Na wszystkich frontach niepodległościowych bojów walczyło ponad 9 tysięcy dziewcząt i chłopców w mundurach. Jesienią 1918 roku organizacje działające w trzech zaborach połączono w Związek Harcerstwa Polskiego. „W ciężkich walkach o wyzwolenie harcerz, ten najmłodszy żołnierz Rzeczpospolitej Polskiej spełniał swoją powinność. Wilno – Lwów – obrona Warszawy to chlubne karty harcerstwa polskiego, które ponad możność słabych sił młodzieńczych o wolność walczyło” – napisano w rozkazie do uczestników I Narodowego Zlotu Związku Harcerstwa Polskiego, rozpoczętego 3 lipca 1924 roku. Na polach podwarszawskich Siekierek rozbiło swe namioty ponad osiem tysięcy harcerzy. Od tego roku polscy skauci zawsze byli zapraszani na światowe zloty, m.in. do Danii, Wielkiej Brytanii, Węgier. Aktywnie działały polskie drużyny harcerskie wśród Polaków na emigracji: w Stanach Zjednoczonych, a także w wielu krajach Europy.
+++ U podstaw wychowawczych harcerstwa legła służba Ojczyźnie i wierność Bogu. Chrześcijańskie wartości stanowiły fundament wychowania harcerzy. W 1935 roku w Jubileuszowym Zlocie Harcerzy w Spale, zorganizowanym pod protektoratem prezydenta Ignacego Mościckiego, wzięły udział tysiące harcerzy, wśród nich wielu skatów z zagranicy. Polscy harcerze wyraźnie zaznaczyli swą obecność także na zlotach zagranicznych.
+++ W latach 1918–1939 harcerstwo nie tylko wychowywało młode pokolenia w duchu hasła „Bóg–Honor–Ojczyzna”, ale także zapewniało młodzieży rozrywki, organizując m.in. wypoczynek wakacyjny. Organizacja posiadała własną, nowoczesną szkołę instruktorską dla harcerzy w Buczu, a dla zuchów w Nierodzimiu. Młodych ludzi dumą napawało posiadanie własnej floty – 1200 żaglówek i jachtów, na czele z trójmasztowym żaglowcem „Zawiszą Czarnym”. W okresie II Rzeczypospolitej naczelną Radą Harcerską kierowali kolejno: generał Józef Haller, ksiądz Jan Mauersberger, Tadeusz Strumiłło, Władysław Sołtan, Michał Grażyński. W przededniu wybuchu II wojny światowej Związek Harcerstwa Polskiego skupiał pond 120 tysięcy harcerzy i 70 tysięcy harcerek.
+++

Prezydent Ignacy Mościcki na Zlocie ZHP w Spale

Wychowane w patriotycznym duchu pokolenie członków przedwojennego harcerstwa zapisało wkrótce bohaterską kartę w latach II wojny światowej, czego najwspanialszym przykładem są „Szare Szeregi” i udział harcerskiej młodzieży w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie liczni harcerze kontynuowali walkę z komunistycznym zniewoleniem, za co trafiali do więzień. Wielu przez lata PRL pozostało wiernych harcerskiej przysiędze, nie ulegając naciskom podporządkowującym ZHP partii komunistycznej – PZPR. Po powstaniu „Solidarności” – w latach osiemdziesiątych – odrodziło się autentyczne, niepodległościowe harcerstwo – wierne Bogu i Ojczyźnie, z którego wyrosło wielu przedstawicieli patriotycznych elit.
+++ Poniżej drukujemy wspomnienie ks. bpa Ignacego Jeża (1914–2007), zamieszczone w publikacji „Po ziemi naszej roześlem harcerzy. Z dziejów harcerstwa polskiego na Górnym Śląsku”, pod red. Krystyny Heska-Kwaśniewicz, wyd. Katowice 2007.

***

+++

Harcerskie wota na Jasnej Górze (fot. J. Szarek)

W pierwszych słowach chciałem przekazać serdeczne pozdrowienia od księdza arcybiskupa Damiana Zimonia, który gdy się dowiedział, że jestem przypadkowo tu, w Katowicach, i obecnie na tym spotkaniu, powiedział, że to może wystarczy, jak ja tam będę, bo on ma wiele innych jeszcze zajęć, ale serdecznie chciał to zgromadzenie pozdrowić, co czynię w jego imieniu.
+++ A sam tutaj występuję, jak często mi mówią, jako świadek historii. Bo to już dziewięćdziesiąt lat tej historii minęło, a rzeczywiście harcerstwo odegrało w tej historii bardzo dużą rolę, jak już to zresztą wspomniał jeden wykładowca. Gdy w 1937 roku zostałem księdzem kapelanem okręgu świętochłowickiego, to jednym z zadań takiego kapelana było jeżdżenie po drużynach okręgu i wygłaszanie gawęd wieczornych po zajęciach, po to, żeby ducha budzić. A jako kleryk rzeczywiście brałem udział w obozach organizowanych przez księdza Mariana Luzara i naszą uciechą było „zdobywanie” obozów księży kapelanów. Jako klerycy mieliśmy obóz odrębny, a kapelani mieli odrębny. Każdy dostawał taką opaskę na ramiona i naszym zadaniem było zdobyć obóz księży kapelanów. Oczywiście nam to przychodziło dość łatwo. Zrywaliśmy te opaski kapelanów trochę grubszych i cięższych niż młodzi klerycy! Ale wspomnienia zostały cudowne z tych czasów przed wojną.
+++ Po wojnie „czwórka” przy gimnazjum św. Jacka w Katowicach. Później, przy Niższym Seminarium Duchownym, już nie wolno było tej drużyny wznowić. Bohaterska drużyna, która też przeszła swoje ciężkie dni procesów, gdy kilku harcerzy zostało skazanych na więzienia – mimo młodego wieku (szesnaście, siedemnaście lat) dostali bardzo surowe wyroki. Jeden z nich nawet w więzieniu umarł. Od 1960 roku jestem w dalekim Koszalinie, ale czuję się oczywiście ciągle ze Śląskiem związany, chętnie tu przyjeżdżam i cieszę się tym wszystkim, co się tutaj dzieje. A to zebranie dzisiejsze mówiło w tej pierwszej części przede wszystkim o historii. Naród, który zapomina swoją historię, ginie i dlatego też każda organizacja musi tę historię kultywować, propagować i wznawiać ją niezależnie od tego, jakie sama losy przechodzi.
+++ Wojna była próbą, była świadectwem, czym taka organizacja jest – i tutaj harcerstwo wykonało wspaniale swoje zadanie. Można powiedzieć, wspominając ród Pukowców, Józefa Kreta czy też innych przedwojennych instruktorów harcerstwa, że harcerstwo zdało świetnie swój egzamin w okresie wojennym. Gdy katecheta Liceum Ogólnokształcącego im. Adama Mickiewicza w Katowicach poprosił mnie o rekolekcje dla młodzieży, powiedziałem: „Człowieku, ja maturę zdawałem w trzydziestym drugim roku, przecież to są zupełnie inne czasy”. Ale ostatecznie dałem się namówić na te rekolekcje, młodzież nawet słuchała tego, co mówiłem, a po wszystkim odbyło się spotkanie i proszą: „Niech ksiądz biskup powie, jak można by porównać tę młodzież z 1932 roku z tą z 2002 roku”. Powiedziałem: „Porównanie jest bardzo trudne, a chyba i niemożliwe, bo urósł tymczasem inny człowiek. Przez telewizję, przez wojnę, przez komputer, Internet, przez auta i samoloty. To jest inny człowiek niż ten z 1932 roku, gdyśmy koncertu Szopenowskiego słuchali ze słuchawkami, z aparacikiem, który miał taki kamyk i trzeba było trafić tam w pewne miejsce, żeby w ogóle coś usłyszeć, a dzisiaj to wszystko człowieka nieco zmieniło. Czy on jest lepszy, czy gorszy – tego nie jestem w stanie stwierdzić. Absolutnie nie można sądu wypowiadać, a nawet wierzę, głęboko wierzę, że gdyby ta młodzież stanęła przed taką samą próbą jak Szare Szeregi w powstaniu warszawskim, to postawa tej młodzieży byłaby chyba taka sama”. I to jest moje głębokie przekonanie, że warto tej młodzieży przez wychowanie harcerskie poświęcić bardzo dużo czasu, bo w rezultacie daje nam ludzi niesłychanie dojrzałych, wspaniale przygotowanych na wszystkie próby życiowe. ks. bp senior Ignacy Jeż[w:] „Po ziemi naszej roześlemharcerzy.

Z dziejów harcerstwa polskiego na Górnym Śląsku”,
red. Krystyna Heska-Kwaśniewicz, Katowice 2007, s. 319–320.

wybrał Jarosław Szarek

Comments are closed.