Tydzień liturgiczny

DWUNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 20–25 VI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rdz 12,1–9;
Mt 7,1–5

+++ Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim wy sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: „Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka”, gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz…

Czy intelektualista ma największe dane, by najlepiej z wszystkich opisać współczesny świat? Może trzeźwy analityk ekonomiczny pełniej rozumie nasze czasy? A może jest nim doświadczony socjolog lub psycholog? Nie. Jezus zwraca uwagę, że człowiek o czystym sercu, który dostępuje łaski widzenia Boga, może również najpełniej ogarnąć swym spojrzeniem otoczenie. Im bardziej wyzbywamy się grzechu, tym wyraźniej pogłębiamy możliwość rozumienia otoczenia i samych siebie.

WTOREK:
Rdz 13,2.5–18;
Mt 7,6.12–14

+++ Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy. Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują.

Nie szukajmy tych, którzy nam schlebiają. Od nich nie nauczymy się wiele. Nie gromadźmy wokół siebie tych, którzy przytakują. Bo oni tylko na pozór czynią nasze życie przyjemniejszym. Nie liczmy na ludzi, dla których najwyższą wartością jest święty spokój. Są po prostu niebezpieczni. Rozpoznajmy prawdziwych przewodników, którzy otwarcie mówią o tym, co trudne i nie unikają stawiania jasnych wymagań. Jednak przede wszystkim sami dla siebie bądźmy wymagającymi.

ŚRODA:
Rdz 15; 1–12.17–18;
Mt 7,15–20

+++ Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.

Nikomu nie uda się dobrze przejść przez życie bez pielęgnowania roztropności. Roztropny ze spokojem przyjmie przestrogę, że w owczej skórze mogą ukrywać się wilki, ale też zauważy wiele dobra i wielu dobrych ludzi. Roztropność pozwala zachować dystans, by nie ulec łatwowierności, ale też otwiera ku zaufaniu, bez którego nie sposób nawiązywać codziennych więzi. Roztropność potrafi przebić się przez pozory, bez ulegania ich fałszywemu urokowi, by umożliwić podążanie za tym, co szlachetne.

CZWARTEK:
Pwt 8,2–3.14b–16a;
1 Kor 10,16–17
J 6,51–58
UROCZYSTOŚĆ NAJŚWIĘTSZEGO CIAŁA I KRWI CHRYSTUSA

+++ Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: „Jak On może nam dać swoje Ciało na pożywienie?”. Rzekł do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywać Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym”.

Ciało i Krew Pana – to pokarm chrześcijanina, z którego rodzi się życie wieczne. Eucharystia to tajemnicze działanie naszego Zbawiciela, który zechciał pozostać pośród nas w swej męce i zmartwychwstaniu. Pozostał na trwałe jako dar nieustannie się udzielający. Zbawiciel trwa w geście ofiarniczego wydania się dla każdego, dla mnie. Spożywanie i adoracja. Adoracja i spożywanie – potrzebujemy obu tych czynów, by trwać w miłości pełnej szacunku.

PIĄTEK:
Iz 49,1–6;
Dz 13,22–26
Łk 1,57–66.80

+++ Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.

„Jan będzie mu na imię”. Tym imieniem nazwał przyszłego proroka Archanioł w jerozolimskiej świątyni. Bóg wezwał swego syna, by był Mu prorokiem pośród wybranego ludu. Zanim ten począł się w łonie matki, Bóg snuł z nim związane plany. Nasze imię prawdziwe ukryte jest w Bogu. Bo tylko On wie, kim dokładnie winniśmy być – stać się – w ciągu naszego życia. Naszym zadaniem jest budować własne człowieczeństwo tak, by było miejscem, gdzie objawi się wielkość Boga.

SOBOTA:
Rdz 18,1–15;
Mt 8,5–17

+++ Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: „Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi”. Rzekł mu Jezus: „Przyjdę i uzdrowię go”. Lecz setnik odpowiedział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź, a idzie; drugiemu: Chodź tu, a przychodzi…”

Oto modlitwa pełna wiary, która nie szuka nadzwyczajności. Czy setnik nie oczekiwał rzeczy nadzwyczajnych? Uzdrowienie nieuleczalnie chorego nie było czymś zwyczajnym. Zatem pragnął daru wielkiego, niecodziennego, wręcz nadzwyczajnego. Ale prosił zarazem, by wszystko stało się najprostszą drogą, bez „trudzenia” Mistrza. Był przekonany, że rzeczy wielkie, nadzwyczajne mogą stawać się rzeczywistością w sposób prosty. Bo Bóg niechętnie posługuje się nadzwyczajnymi sposobami, by udzielić niezwyczajnych darów.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.