Tydzień liturgiczny

CZTERNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 4–9 VII 2011

PONIEDZIAŁEK: Rdz 28,10–22a; Mt 9,18–26

Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Jezus obrócił się i widząc ją, rzekł: „Ufaj córko; twoja wiara cię ocaliła”. I od tej chwili kobieta była zdrowa.
+++ Przechodził przez napierający tłum. A jednak spośród wielu dotknięć odczuł to jedno, kobiety cierpiącej na krwotok, pragnącej uzdrowienia. Dlaczego ten jeden dotyk był inny niż pozostałe? Bo był to dotyk wiary. Tu nie chodziło o fizyczne zetknięcie się z Jezusem. Tak naprawdę liczyła się jedynie wiara. I to dla nas dziś żyjących jest niezmiernie budujące. Podobnie wszak jak owa kobieta, możemy swą żywą wiarą rzeczywiście dotknąć Jezusa – może to być dotknięcie równie skuteczne, jak w jej sytuacji.

WTOREK:
Rdz 32,23–33; Mt 9,32–37

Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”.
+++ Jezus obchodzi wszystkie miasta i wioski. Nie zostawia żadnej grupy ludzi bez pomocy. Nikogo z góry nie wyklucza. Z założenia jest dla wszystkich. Nie znaczy to, że wszyscy Go przyjmą. Lecz On o nikim nie zapomina. Bo każdy ma prawo usłyszeć Dobrą Nowinę. Jeśli ją przyjmie, znajdzie zbawienie. Jeśli pozostanie obojętny, będzie ponosił tego konsekwencje. Co konkretnego zrobiłem w ostatnich dniach, by Jezus mógł dojść do każdego człowieka?

ŚRODA: Rdz 41,55–57; 42,5–7.14–15a.17–24a Mt 10,1–7

A oto imiona dwunastu apostołów: pierwszy Szymon, zwany Piotrem, i brat jego Andrzej, potem Jakub, syn Zebedeusza i brat jego Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Gorliwy i Judasz Iskariota, ten, który Go zdradził. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: „…Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie”.
+++ Imiona Dwunastu zapisane zostały w Ewangelii, świętej księdze życia. Jedenaście imion na chwałę Boga, by mówić o wielkości Bożej łaski. Jedno imię na świadectwo klęski, jaką ponosi człowiek, gdy sprzeniewierza się powołaniu. Jedenaście imion, jedenaście powołań – zadań do spełnienia. I jedenaście odpowiedzi. A każda inna, inaczej wyrażona, w innym miejscu napisana życiem oddanym Bogu aż do męczeństwa. A teraz każdy z nas – nowe wezwanie od Boga i moja odpowiedź…

CZWARTEK: Rdz 44,18–21.23b–29; 45,1–5 Mt 10,7–15

Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
Bezinteresowność należy do najważniejszych przymiotów chrześcijanina. Bóg powołując do konkretnego zadania, wyposaża w konieczne zdolności – charyzmaty. Stanowią one zawsze dar świadczący o łaskawości Boga, bo nie można znaleźć powodu, dla którego właśnie ta określona osoba winna otrzymać jakiś dar. Bóg udziela zgodnie ze swym zamysłem miłości, a niezgodnie z zasługami człowieka. Stąd gdy czymś dysponujemy, winniśmy tym dzielić się dla dobra innych.

PIĄTEK: Rdz 46,1–7.28–30; Mt 10,16–23

+++ Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie. Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić.
+++ Kiedyś Jezus powiedział: „O nic się zbytnio nie troszczcie…”. Dziś dodaje: „Miejcie się na baczności przed ludźmi”. Tak, bo chrześcijanin musi posiąść zdolność wnikliwego spojrzenia na otoczenie, na zjawiska społeczne, nowe prądy myślowe. A wszystko po to, by zachować trzeźwość w osądzie tego, co ciągle wytwarza człowiek. Błędem byłoby bezkrytyczne przyjmowanie wszystkiego, co niesie współczesność. Trzeźwe spojrzenie, pełne baczności – czy umiem tak spoglądać na otoczenie?

SOBOTA: Rdz 49,29–33; 50,15–26; Mt 10,24–33

+++ Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.
+++ Co dziś zabija moją duszę? Szczególnym niebezpieczeństwem jest to wszystko, co podważa moje zaufanie wobec Chrystusa i Jego Kościoła. Artykuły, wywiady w mediach, prowadzone rozmowy i kontakty z różnymi ludźmi – czy to wszystko nie osłabia mojego zaufania wobec Kościoła? Jeśli tak, to czy nie narażam swojej wiary na osłabienie? A przecież tego winienem się bać, bo to oznacza w bliższej lub dłuższej perspektywie śmierć mojej duszy.

ks. Roman Sławeński

 

Comments are closed.