Tydzień liturgiczny

PIĘTNASTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 11–16 VII 2011

PONIEDZIAŁEK: Dz 4,32–35; Mt 19,27–29

Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy”.

Cóż będzie z człowiekiem, który ze względu na Chrystusa decyduje się zrezygnować z rodziny, z własnego domu, z kariery zawodowej… To pytanie nurtowało już Apostołów. I nie jest obojętne tym, którzy dziś radykalnie podążają za Chrystusem. Oto odpowiedź: każdy otrzyma wiele więcej niż zostawił. Bo tak naprawdę rezygnacja nie jest odrzuceniem, które przynosi pustkę. Rezygnacja jest tworzeniem przestrzeni w sercu, by Bóg obficie mógł ją wypełnić.

WTOREK: Wj 2,1–15a; Mt 11,20–24

Jezus zaczął czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły. „Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! … A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sydonie działy się cuda, które się u was dokonały, już dawno w worze i popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż wam”.

Biada wypowiedziane pod adresem miast brzmi jak mocna przestroga. Dlaczego ci mieszkańcy  usłyszeli tak twarde słowa? Bo odrzucili dar, zmarnowali łaskę. Bóg przychodzi i wzywa. Czyni cuda i pragnie poruszyć serca ludzkie. Przemawia i czeka. Ale tylko do czasu. Kiedyś – tylko Bóg o tym wie – przyjdzie kres Bożej cierpliwości, czekania, Bożych cudów i wezwań. A człowiek odpowie za to, co zmarnował. Boże, chroń nas przed trwonieniem Twych darów.

ŚRODA: Wj 3,1–6.9–12; Mt 11,25–27

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nit zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.

Jak możemy poznać Ojca? Przez Syna. Syn objawia Ojca poprzez działanie Ducha Świętego. A Duch działa w głębi ludzkich serc. Przemawia pozostając nieuchwytnym, prowadzi, a przecież jest niewidoczny. Jeśli w ludzkim sercu pojawia się czyste pragnienie miłości, jest to tęsknota za obecnością Ducha Bożego. Jeśli do głosu dochodzi bezinteresowność, to znaczy, że Duch Boży dochodzi do głosu. I jeśli wiara staje się siłą w codzienności, to dowód, że Duch Święty w nas jest.

CZWARTEK: Wj 3,13–20; Mt 11,28–30

Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie. Jego ciężar jest lekki, a brzemię słodkie…

Czy aby tak jest na pewno? To mówi Ten, który nie miał miejsca, gdzie by mógł głowę skłonić, był wyrzucony ze swego miasta i oskarżony o obłąkanie, którego zwalczali, a wreszcie podstępnie aresztowali, oskarżyli i skazali. I to jest słodkie jarzmo? Tak. Gdy ludzkie serce przepełnia miłość, każdy ciężar w tej miłości zanurzony jest lekki. Lecz jeśli by po drodze brakło napoju miłości, każdy krok staje się udręką.

PIĄTEK: Wj 11,10–12,14; Mt 12,1–8

Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne… Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia. Gdybyście zrozumieli, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”, nie potępialibyście niewinnych.

Cenna jest ofiara, ale cenniejsze miłosierdzie. Potrzebny jest przepis. Sztuką jest umieć przekroczyć przepis. Rzeczą chwalebną jest naśladować wielkich. Ale czymś naprawdę wielkim jest odnaleźć własną drogę. Ewangelia nie jest krępującym przepisem, gotową receptą czy nadającym się do wielokrotnego powtarzania schematem. Ewangelia jest twórczością, a ta potrzebuje wolności. Ewangelia dobrze odczytana przynosi wolność, ukazując tym, którzy ją miłują, nieskończone perspektywy twórczości.

SOBOTA: Wj 12,37–42; Mt 12,14–21

Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Oto mój Sługa, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”.

Jezus nosi w pamięci słowo proroka, który opisywał życie przyszłego Mesjasza. Wie, że w Nim słowo proroka staje się rzeczywistością. Ale nie jest to przeznaczenie. To nie bezduszny wyrok niemych sił. Nie jest to również wyższa konieczność, wobec której nie można się wycofać. Słowo proroka jest zapewnieniem o miłości Ojca. Jest wezwaniem, by Syn miłował także. W miłości spotykają się zamiar i spełnienie – Ojciec i Syn. Bez przymuszania. W wolności. Tak współdziałać może tylko miłość.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.