Z nauczania Ojca Świętego

Przynoście owoc miłości

Fragmenty homilii Ojca Świętego Benedykta XVI, wygłoszonej 29 czerwca 2011 r.w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła (60. rocznica święceń kapłańskich Papieża), podczas Mszy św. celebrowanej w bazylice św. Piotra w Rzymie

Drodzy bracia i siostry, Już was nie nazywam sługami, ale przyjaciółmi (J 15,15). Nie jesteście już sługami, ale przyjaciółmi: w słowach tych zawarty jest cały program życia kapłańskiego. (…) Przyjaźń to wspólnota myśli i woli. Pan mówi nam to samo z wielkim naciskiem: Znam owce moje, a moje Mnie znają (J 10,14). (…) On zna mnie po imieniu. (…) A czy ja Go znam? Przyjaźń, którą mnie obdarza może jedynie oznaczać, abym także ja nieustannie starał się Go lepiej poznać; żebym ja, w Piśmie Świętym, sakramentach, spotkaniu na modlitwie, we wspólnocie świętych, w ludziach, którzy do mnie przychodzą i których On mi posyła, starał się poznawać zawsze bardziej Jego samego. Przyjaźń to nie tylko wiedza, to przede wszystkim wspólnota woli. (…) W przyjaźni moja wola wzrastając jednoczy się z Jego wolą, Jego wola staje się moją i właśnie w ten sposób staję się naprawdę sobą. Oprócz wspólnoty myśli i woli Pan wspomina o trzecim, nowym elemencie: Daje On swoje życie za nas (por. J 15,13; 10,15). (…) Słowo Jezusa o przyjaźni jest umieszczone w kontekście mowy o winnym krzewie. (…) Przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J 15,16). Pierwsze zadanie powierzone uczniom – przyjaciołom – to wyruszenie w drogę, wyjście z samych siebie i pójście do innych. (…) Idźcie i nauczajcie wszystkie narody… (por. Mt 28,19 n). Pan zachęca nas do przekraczania granic naszego środowiska, do niesienia Ewangelii w świat innych, aby przenikała wszystko i aby w ten sposób świat otworzył się na Królestwo Boże. Może nam to przypomnieć, że sam Bóg wyszedł od siebie, porzucił swoją chwałę, aby nas szukać, aby nam przynieść swoje światło i miłość. Chcemy przezwyciężając lenistwo pozostawania we własnym kręgu podążać za Bogiem, który wyrusza w drogę, aby On sam mógł wkraczać w świat. Następnie, po słowie dotyczącym wyruszenia w drogę Jezus kontynuuje: przynoście owoc, owoc który będzie trwał! (…) Owocem winorośli jest winogrono, z którego później wyrabia się wino. (…) Aby mogło dojrzeć dobre winogrono potrzebne jest słońce, ale również deszcz, dzień i noc. Aby dojrzało szlachetne wino konieczne jest wyciskanie, potrzebna jest cierpliwość fermentacji, staranna troska służąca procesom dojrzewania. (…) Czyż nie jest to już obraz życia ludzkiego, a w sposób bardzo szczególny naszego życia jako kapłanów? Potrzebujemy słońca i deszczu, spokoju i trudności, faz oczyszczania i prób, a także radosnej drogi z Ewangelią. (…) Jakiego rodzaju owocu oczekuje od nas Pan? Wino jest obrazem miłości: to ten prawdziwy owoc, który pozostaje, ten, którego chce od nas Bóg. (…) W Starym Testamencie wino, którego się oczekuje z gron wysokiej klasy jest nade wszystko obrazem sprawiedliwości, która się rozwija w życiu zgodnie z Bożym prawem! (…) Autentyczna zawartość Prawa, jego summa to miłość Boga i bliźniego. Jednakże ta podwójna miłość nie jest czymś słodkim. Nosi w sobie brzemię cierpliwości, pokory, dojrzewania w kształtowaniu i upodabnianiu naszej woli z wolą Bożą, z wolą Jezusa Chrystusa, Przyjaciela. Tylko w ten sposób, kiedy całe nasze istnienie staje się prawdziwym i prawidłowym, także miłość jest prawdziwa, tylko w ten sposób jest ona dojrzałym owocem. Jej wewnętrzny wymóg – wierność Chrystusowi i Jego Kościołowi, musi być realizowana zawsze, także w cierpieniu. Właśnie w ten sposób wzrasta prawdziwa radość. Naprawdę istota miłości, prawdziwy owoc odpowiada słowu wyruszyć w drogę, iść: miłość oznacza powierzyć się, dać siebie; nosi w sobie znak krzyża. W tym kontekście, Grzegorz Wielki powiedział kiedyś: Jeśli zmierzacie ku Bogu, uważajcie, aby nie osiągnąć Go samotnie (patrz Ev H 1,6,6: PL 76, 1097n) – słowo, które dla nas jako kapłanów musi być wewnętrznie obecne każdego dnia.

Comments are closed.