Zagrożenia

„Czyny poważnie niemoralne”

„Jeśli wszyscy wierni mają obowiązek przeciwstawienia się zalegalizowaniu prawnemu związków homoseksualnych, to politycy katoliccy zobowiązani są do tego w sposób szczególny, na płaszczyźnie im właściwej. Wobec projektów ustaw sprzyjających związkom homoseksualnym, trzeba mieć na uwadze następujące wskazania etyczne. W przypadku gdy po raz pierwszy zostaje przedłożony Zgromadzeniu ustawodawczemu projekt prawa przychylny zalegalizowaniu związków homoseksualnych, parlamentarzysta katolicki ma obowiązek moralny wyrazić jasno i publicznie swój sprzeciw i głosować przeciw projektowi ustawy. Oddanie głosu na rzecz tekstu ustawy tak szkodliwej dla dobra wspólnego społeczności, jest czynem poważnie niemoralnym” – czytamy w „Uwagach dotyczących projektów legalizacji związków między osobami tej samej płci” Kongregacji Nauki Wiary podpisanych przez jej prefekta ks. kard. Józefa Ratzingera 3 czerwca 2003 roku.

Słowa powyższe należy przypomnieć – uznającemu się za katolika – Donaldowi Tuskowi, który przed kilku tygodniami powiedział, iż „zbliżamy się do momentu, kiedy związki partnerskie byłyby do zaakceptowania przez większość w przyszłym Sejmie, jak i przez Polaków”. Jednocześnie wyjaśnił, iż „jeżeli chodzi o związki partnerskie, ja jestem gotowy do dyskusji w tej kwestii. Nie chciałbym, żeby ona była taką wrzutką wyborczą ze strony niektórych. Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uregulować. Dzisiaj w Sejmie mamy około 200 ustaw, które już czekają na głosowanie, a mamy kilka posiedzeń do końca tej kadencji”. Odniósł się w tych słowach do projektu SLD, w którym zalegalizowane byłyby związki partnerskie przez osoby tej samej płci.

„Jako jedenz pierwszych projektów”

Tusk stwierdził, iż „Ponieważ wiemy, że raczej nie zdążymy do końca kadencji, więc dajmy sobie spokojnie czas. Możemy zrobić takie porozumienie między ugrupowaniami, co do których można sądzić, że znajdą się w przyszłym parlamencie. Można to wziąć na tapetę jako jeden z pierwszych projektów w przyszłej kadencji. Uważam, że tak będzie uczciwie”. Tym samym premier Donald Tusk wyraził faktycznie zgodę na legalizację „związków partnerskich”, ale po wyborach. Nie jest to odosobniona wypowiedź kokietująca postkomunistyczną lewicę – pobierającą nauki u najbardziej antykatolickiego polityka Europy czyli premiera Hiszpanii – ale coraz wyraźniejsza i konsekwentnie prowadzona polityka Platformy Obywatelskiej. Zbiegła się ona z podpisem ambasadora RP na Słowacji Andrzeja Krawczyka pod listem osób popierających zorganizowanie w Bratysławie parady homoseksualistów. Słowacja, jeden z ostatnich, katolickich krajów Europy, broniących się przed zalewem dewiacji, stała się obiektem międzynarodowej presji. Wziął w niej udział również polski dyplomata. Jak napisał jeden ze słowackich polityków Vladimir Palko: „Nieograniczone wsparcie udzielone działaczom homoseksualnym w Bratysławie stoi w ostrej sprzeczności z tym, co za życia robił i myślał wielki papież Jan Paweł II, z którego beatyfikacji cieszyliśmy się jeszcze miesiąc temu. Kiedyś Polska i Słowacja wspólnie broniły naszych tradycji kulturowych, przed presją ze strony krajów UE. A dziś wraz z nimi wywieracie taką presję na Słowację”. Presję, którą – wspiera szef MSZ Radosław Sikorski. Stwierdził on wprost: „Jestem za usankcjonowaniem związków partnerskich”.

Od wartoścido antywartości

We fragmencie „Fundament wartości” Deklaracji Ideowej Platformy Obywatelskiej przyjętej przez Klub Poselski tej partii 21 grudnia 2001 roku czytamy: „Fundamentem cywilizacji Zachodu jest Dekalog. Wierzymy wspólnie w trwałą wartość norm w nim zawartych. Nie chcemy, by Państwo przypisywało sobie rolę strażnika Dekalogu. Ale Państwo nie może pozwalać, by jedni łamiąc zawarte w nim zasady – pozbawiali w ten sposób godności i praw innych, albo deprawowali tych, którzy nie dojrzeli jeszcze do pełnej odpowiedzialności za swoje życie. Dlatego zadaniem Państwa jest roztropne wspieranie rodziny i tradycyjnych norm obyczajowych, służących jej trwałości i rozwojowi. Dlatego prawo winno ochraniać życie ludzkie, tak jak czyni to obowiązujące dziś w Polsce ustawodawstwo, zakazując również eutanazji i ograniczając badania genetyczne. Zadaniem polityki jest ciągłe wytyczanie granic, których przekroczenie przez człowieka lub grupę ludzi wystawia całą wspólnotę na niebezpieczeństwo”. Tak przed dziesięciu laty Platforma Obywatelska kreśliła swe „ideowe zasady”. W praktyce jej rządy oraz ostatnie działania dowodzą, iż nie tylko całkowicie od nich odeszła, ale swą polityką przyczynia się do ich destrukcji. W efekcie, praktykujący katolik, wierny nauczaniu Kościoła, nie może dzisiaj wspierać tej partii, która coraz wyraźniej odsłania swe oblicze otwierając się na środowiska lewacko-lewicowo-postkomunistyczne, rujnujące fundamenty zachodniej cywilizacji opartej na Dekalogu.

„Bardzo groźnedla przyszłościludzkiej rodziny…”

Ich głównym celem stała się rodzina oraz Kościół katolicki. Rządząca Platforma Obywatelska, ostatnimi swymi decyzjami, wpisuje się w tę strategię. To głównie jej głosami – oraz SLD – przy sprzeciwie Prawa i Sprawiedliwości – posłowie uznali, że osobom o orientacji homoseksualnej nie można zabronić prowadzenia rodzinnego domu dziecka i tworzenia rodziny zastępczej. Pod koniec maja Senat RP przyjął poprawkę zgłoszoną przez Piotra Kaletę (PiS), która uniemożliwia osobom homoseksualnym prowadzenie rodzinnych domów dziecka i rodziny zastępczej. Poparło ją 39 senatorów, a 37 było przeciwnych. 10 czerwca odrzucił ją sejm (231 – za, 170 – przeciw, 11 – wstrzymało się). Posłowie nie przejęli się psychologicznymi skutkami takiego eksperymentu na dzieciach wychowanych przez homoseksualistów. Nie chcieli dostrzec, iż to element „taktyki salami” stosowanej przez te środowiska, krok po kroku zmierzających do swych celów. Parlament głosował w czasie, gdy premier Tusk „odkładał” decyzję o „związkach partnerskich” na czas po wyborach. Jednocześnie rozpoczął się na listy PO transfer polityków lewicy, popierających aborcję oraz „związki partnerskie”. Bartosz Arkułowicz, nowy nabytek Platformy w rządzie, powiedział wprost, iż „część kolegów z Platformy” ma bardzo podobne zdanie w sprawie związków partnerskich jak on. Tymczasem, jak czytamy w „Katechizmie Kościoła Katolickiego”, akty homoseksualne – „W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane”. natomiast „mężczyzna i kobieta połączeni małżeństwem tworzą ze swymi dziećmi rodzinę”. Tak też definiuje rodzinę Konstytucja Rzeczypospolitej: „Małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, rodzina i macierzyństwo znajdują się pod opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Powyższe decyzje zapadły w kilka tygodni po beatyfikacji Jana Pawła II, niestrudzonego obrońcy życia i rodziny. Tyle razy wzywał do obrony cywilizacji życia. „Mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia, skierowaną ze swej natury do dobra małżonków oraz do zrodzenia i wychowania potomstwa. Tylko taki związek może być uznany i potwierdzony społecznie jako małżeństwo. Nie mogą być uznane społecznie jako małżeństwo inne związki międzyludzkie, które tym warunkom nie odpowiadają, choć dzisiaj istnieją takie tendencje,  bardzo groźne dla przyszłości ludzkiej rodziny i społeczeństw” – pisał Jan Paweł II w „Liście do rodzin”.

Katolik ma obowiązek wyrazić sprzeciw

Jednocześnie Donald Tusk na konwencji swej partii – przy owacji sali dowodzącej, iż poglądy byłego posła, wiceprzewodniczącego Klubu Parlamentarnego Platformy, Janusza Palikota to mocny nurt PO – uderzył w antyklerykalne tony. „Nie będziemy klękać przed księżmi, bo od tego jest Kościół…”. Tym samym zapomniał, jak nagle po wieloletnim życiu w niesakramentalnym związku wziął ślub kościelny, tak się złożyło, iż w perspektywie zbliżających się wyborów. Inni politycy PO zaś nie stronili od audiencji u hierarchów, bądź „pielgrzymowali” na rekolekcje do Łagiewnik. Dzisiaj jednak – na czele ze swym premierem – dokonują odmiennego wyboru.

Narkotyki„na własny użytek”

Już wcześniej – w kwietniu – 2011 roku głosami PO, SLD i PSL posłowie przyjęli rządową nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Pozwala ona na umorzenie postępowania w sprawie o posiadanie narkotyków w przypadku, gdy organa ścigania uznają, iż u danej osoby stwierdzono zarazem nieznaczną ilość posiadanego narkotyku i jego przeznaczenie na własny użytek, a do tego orzeczono niski stopień społecznej szkodliwości w danym przypadku. Sprzeciwiający się nowelizacji argumentowali, iż jest to pierwszy krok do faktycznego zalegalizowania narkotyków i ich zażywania. Postulat liberalniejszej polityki wobec narkotyków od lat zgłaszał SLD, który po raz kolejny znalazł sojusznika w Platformie. Natomiast przed niespełna rokiem – z inicjatywy Platformy Obywatelskiej – weszła w życie „Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Pod pretekstem walki z „biciem dzieci” państwo zyskało – kosztem rodziny – ogromny wpływ na dzieci. Zgodnie z zapisem ustawy, pracownik socjalny ma prawo odebrać dziecko rodzinie bez wyroku sądu. Na podstawie tzw. procedury Niebieskiej Karty mogą być zbierane dane wrażliwe o rodzinie, bez zgody domniemanego sprawcy przemocy, a nawet domniemanej ofiary. Rozpocząć można ją nawet po donosie. Faktycznie każdy rodzic może być oskarżony o przemoc, a powodem może być danie delikatnego klapsa. Mimo protestów m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich wyrażonych jeszcze przez śp. Janusza Kochanowskiego, Radę Episkopatu Polski d.s. Rodziny, biskupów, ustawa, która przyniosła tak fatalne skutki w Szwecji, została przyjęta przez sejmową większość, na czele z Platformą Obywatelską. Jej rządy coraz wyraźniej uderzają w interes polskiej rodziny i czas to dostrzec oraz wyciągnąć odpowiednie wnioski.

Jan Dziedzic

Comments are closed.