Głupota i mądrość (18)

Ciasne granice doczesności

Powiedziałem sobie: Ze względu na synów ludzkich [tak się dzieje]. Bóg chce ich bowiem doświadczyć, żeby wiedzieli, że sami przez się są tylko zwierzętami. Los bowiem synów ludzkich jest ten sam, co i los zwierząt; los ich jest jeden: jaka śmierć jednego, taka śmierć drugiego, i oddech życia ten sam. W niczym więc człowiek nie przewyższa zwierząt. Bo wszystko jest marnością. (Koh 3,18–19) Te słowa Koheleta są wyznaniem niewiary milionów współczesnych ludzi. Oni się pod nimi podpisują. Zostaje im tylko ostra rywalizacja, jaką obserwujemy w świecie przyrody ożywionej. Mocniejszy żyje kosztem słabszego. Słabszy jest zawsze ofiarą. Kohelet to znał i wiedział, jak wielka ilość żyje według praw przyrody, zaliczając ludzi tylko do świata wyżej zorganizowanych zwierząt. Autor jednak w tych słowach sygnalizuje cel takiego ustawienia, zamierzony przez Boga. Człowiek musi doświadczyć, że o własnych siłach może się tylko zmagać ze zwierzętami i kierować prawem woli o przeżycie. Jeśli blisko niego pojawia się silniejszy, musi się liczyć ze swą klęską, a nawet ze śmiercią. Takie myślenie mogło występować u wielu pogan, ale mogło również dochodzić do głosu u Izraelitów, którzy wierzyli w Boga, ale żyli tylko doczesnością. Podobnie jest dziś. Obserwujemy je na wielką skalę we współczesnym świecie. Ono jest punktem wyjścia wszystkich nacisków zmierzających do aborcji, eutanazji, sztucznych zapłodnień. Eksperymenty są prowadzone w świecie zwierząt, a następnie przenoszone na ludzi i zamieniane w prawa, które łatwo włączyć w znaną w przyrodzie walkę o byt. Nic nowego pod słońcem. To ważne stwierdzenie dla każdego wierzącego katolika. Jeśli się liczy z sensem swego życia, wyższym niż ten, jaki posiadają zwierzęta, to potrafi dostrzec zamysł Boga. On szanuje wolność człowieka i chce, aby ten dostrzegł inne perspektywy życia oraz inne prawa, które nie obowiązują zwierząt, ale są przeznaczone tylko dla człowieka. Te prawa, moralne i religijne, otwierają dla nas drogę ponad świat zwierzęcy. Jak mocne jest to zmaganie, świadczą dalsze słowa Koheleta: Wszystko idzie na jedno miejsce: Powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi? Zobaczyłem więc, że nie ma nic lepszego nad to, że się człowiek cieszy ze swych dzieł, gdyż taki jego udział. Bo któż mu pozwoli widzieć, co stanie się potem? (Koh 3,20–22). W świetle tej wypowiedzi zrozumiała staje się rozmowa z ludźmi niewierzącymi. To oni nie wiedzą, czy siła żywota synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi. W dialogu z takimi ludźmi trzeba o tym pamiętać. To jest płaszczyzna spotkania z nimi. Oni nie znają odpowiedzi na to pytanie. My jako wierzący w Chrystusa zmartwychwstałego wiemy, że siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa wszystkiego co żyje na ziemi, czyli całej przyrody, idzie w dół, bo zmierza tylko w kierunku śmierci. My się śmierci nie obawiamy. Dokonuje się to jednak dzięki łasce wiary, jaką otrzymaliśmy od Boga. Ona podniosła nam oczy w górę i ukazała perspektywę życia miliardy razy cenniejszego niż wszelkie formy życia, jakie obserwujemy na ziemi. Kohelet jeszcze takiej łaski nie otrzymał. Wiedział jednak, że jest na drodze, którą prowadzi go Bóg i mimo że nie znał wymiarów nowego życia, wiedział, że jest jakiś wyższy cel, do którego Bóg go prowadzi. Nie mógł o tym mówić z poganami, ale chciał, aby wiedzieli, że Bóg nie zalicza człowieka do zwierząt, tylko ceni go znacznie wyżej. Aktualność słów Koheleta jest wyjątkowo wielka.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.