Głupota i mądrość (19)

Łzy uciśnionych

Kohelet, jako świetny obserwator, potrafił dostrzec ucisk ludzi w ówczesnych układach politycznych, ekonomicznych i społecznych. Jako prorok mógł mieć nawet wizje, skoro pisze, że widział wszystkie uciski, jakie zdarzają się pod słońcem. Jest to wyjątkowo trudny temat. Staje się on zrozumiały jedynie wówczas, gdy traktuje się świat jako imperium władzy, przemocy, kłamstwa, niesprawiedliwości. Wówczas rzesze ludzi uczciwych są wykorzystywane przez sięgających po władzę. Nie jest ważne to, jakimi metodami po nią sięgają i jak ją sprawują. Ważne jest to, że uciskają słabszych dla swego dobra. Ma to miejsce również w demokracji. W niej iluzja równości jest wykorzystywana do niszczenia wszystkich mądrych, by nie doszli do głosu, gdyż wówczas wykorzystywanie ubogich i słabych zostanie ograniczone. Mądry zawsze stanie w ich obronie. Słowa Koheleta wzywają do zastanowienia: A dalej widziałem wszystkie uciski, jakie pod słońcem się zdarzają. I oto: łzy uciśnionych, a nie ma, kto by ich pocieszył: ręka ciemięzców twarda, a nie ma pocieszyciela. Więc za szczęśliwych uznałem umarłych, którzy dawno już zeszli, od żyjących, których życie jeszcze trwa; za szczęśliwszego zaś od jednych i drugich uznałem tego, co jeszcze wcale nie istnieje ani nie widział spraw niegodziwych, jakie się dzieją pod słońcem (Koh 4,1–3). Łzy na ziemi z powodu ucisków są tak bolesne, że autor natchniony wyżej stawia tych, którzy już umarli i nie cierpią, od tych, którzy płaczą, a jeszcze wyżej od jednych i drugich stawia tych, którzy się jeszcze nie urodzili. W tej sytuacji stawia pytanie o sens życia na ziemi i to z racji niesprawiedliwości, jaka tu istnieje. Lepiej się nie narodzić. Iluż ludzi tak sądzi i przeklina dzień swoich narodzin. Chrystus wzywa do refleksji nad losem uciśnionego i wcale nie obiecuje sprawiedliwości na ziemi. On nie zmienia układów ani społecznych, ani ekonomicznych, ani politycznych. On tylko wzywa powołanych przez siebie do sprawiedliwego życia w niesprawiedliwym świecie. Dziś wielu popełnia błąd, sądząc że na ziemi można założyć raj. To nie jest możliwe. Na ziemi koszmar niesprawiedliwości był, jest i będzie. Od Chrystusa są jednak tacy, którzy potrafią w tym koszmarze żyć sprawiedliwie i pomagają płaczącym. Słyszymy szereg zarzutów pod adresem Kościoła, że nie walczy o równość w świecie, że nie promieniuje sprawiedliwością. Jest to jednak wmawianie Kościołowi Chrystusa odpowiedzialności za iluzję sprawiedliwości, której na ziemi nie da się zrealizować. Kościół ma w każdym pokoleniu wielu męczenników, czyli ludzi uciśnionych i maltretowanych przez ciemiężców. On oprawców nie rozlicza, on ich nie obala, on uczy uciśnionych żyć w sprawiedliwości i przebaczeniu. Taki wzór zostawił nam Chrystus! Na tym polega misja Kościoła. Ona jest zawsze skierowana do ludzi dobrej woli, którzy liczą się z realizmem ciemiężców i mimo to promieniują odwagą, sprawiedliwością i miłością. Chrześcijanie mogą w niewielkich wspólnotach żyć sprawiedliwością i wzajemną życzliwością. Nie mogą jednak tego oczekiwać od świata, bo ten nigdy nie przyjmie takiej formy życia. Ciemiężcy nie ustąpią. Oni żyją krwią swych podwładnych. O sprawiedliwym świecie nie wolno śnić, on na ziemi jest nieosiągalny. Można natomiast na tym świecie sprawiedliwie żyć, a wówczas, jak nas zapewnił Chrystus, wejdziemy w świat wiecznej sprawiedliwości. Kohelet jeszcze tego nie wiedział i dlatego opisał zjawisko, a nie potrafił podać drogi wyjścia. Jezus ją podał.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.