Ze świętymi za pan brat

Św. Afra z Augsburga – męczennica

Oczyszczona z grzechów

Wspomnienie: 7 sierpnia

Żyła w: III/IV w.

fot. arch.

Patronka pokutnic, nawróconych prostytutek, dusz czyśćcowych, Augsburga, opiekunka leczniczych ziół, współpatronka Diecezji Augsburskiej, wzywana w przypadkach zagrożenia pożarem.

 

Działo się to w czasach Dioklecjana, kiedy rozpętane zostały krwawe prześladowania chrześcijan. Uciekając przed oprawcami biskup Narcyz z Gerony wraz z diakonem Feliksem dotarli do miasta Augusta Vindelicorum (dzisiejszy Augsburg), w którym nie było jeszcze żadnego wyznawcy chrześcijaństwa. Zatrzymali się w pewnym domu. Nie wiedzieli, że jest to dom… publiczny. Cztery mieszkające tam kobiety skwapliwie się nimi zajęły. Mniemały, że zwyczajnie odziani mężczyźni przybyli do nich dla rozpusty. Przygotowały wystawną kolację. Jakież było jednak ich zdziwienie, kiedy jeden z

Sanktuarium św. Afry w Katalonii

przybyszów, zanim zasiadł do stołu, zaczął się… modlić i odmawiać psalmy. Afra – bo tak nazywała się najstarsza i najważniejsza z prostytutek – nigdy czegoś takiego nie doświadczyła. – Kim jesteś, panie? – zapytała. – Jestem chrześcijańskim biskupem – odparł Narcyz. Afra wiedziała kim są chrześcijanie. Upadła biskupowi do nóg mówiąc, że będąc największą grzesznicą w mieście, niegodna jest jego obecności. Biskup nie stracił jednak rezonu. – Pana Jezusa też dotykały nieczyste niewiasty, a pokalać go nijak nie mogły, bowiem świętość jego gładziła i odpuszczała wszystkie ich zmazy i grzechy. I ty córko przyjmij światło wiary, które oczyści cię od wszelkich grzechów i uweseli wieczną radością – powiedział. – Jakżeż mogę zostać oczyszczona z grzechów? Przecież popełniłam ich więcej niż mam włosów na głowie – zdziwiła się Afra. – Nie trap się tym. Uwierz, ochrzcij się, a będziesz zbawiona – zapewnił ją Narcyz. Afra nie wiedziała, co ma uczynić. Radziła się pozostałych dziewcząt. – Jesteś panią i głową naszą, co ty uczynisz i my uczynimy – odparły. Noc całą spędzili zatem wszyscy na śpiewaniu i modlitwie. Kiedy koguty swoim pianiem oznajmiły świtanie, w domu pogasły nagle wszystkie świece. Afra chciała zapalić je na nowo, ale nie była w stanie tego uczynić. – Nie pragnij światłości, która gasnąć może, ujrzysz bowiem niebawem taką, która nie gaśnie – rzekł do niej diakon. A obecny przy tym biskup dodał: – Przyjdź światłości moja niebieska, ukaż nam twarz twoją, a będziemy zbawieni. I nagle stał się cud. Światłość wielka napełniła cały dom i zgasła dopiero po odprawieniu Jutrzni. ***Przybycie dwóch obcych mężczyzn do Augsburga nie uszło uwadze czujnych prześladowców. Rano słudzy miejscowego sędziego zakołatali do drzwi domu Afry. – Gdzież są ci ludzie, którzy wczoraj do ciebie przybyli? – zapytali. – Amanci to moi byli, odeszli złożyć ofiarę – skłamała dziewczyna. Część sług odeszła przekonana, że przybysze udali się do bożnicy. Jeden z nich okazał się jednak bystrzejszy niż pozostali. – Nie kłam, wiem że to byli chrześcijanie. Widziałem, że znaczyli swe czoła znakiem krzyża – drążył. – Czyż przyszliby do mojego domu pobożni chrześcijanie? Do mnie przychodzą przecież tylko tacy jak ja – perswadowała Afra. Sługa dał się przekonać. Kobieta pobiegła wówczas do swojej matki Hilarii – opowiedziała jej o przybyszach i o niezwykłej światłości jaką ujrzała. Poprosiła też o to, by przyjęła ich pod swój dach. Hilaria chętnie się na to zgodziła a kiedy przybyli, nie kryła swojej radości. Padła do nóg biskupa i prosiła go, by oczyścił ją z grzechów. Narcyz pochwalił jej wiarę i zarządził, żeby wszyscy domownicy, którzy chcą przyjąć chrzest, przygotowali się doń poprzez siedem dni postu. Ucieszona tym bardzo Hilaria opowiedziała wówczas biskupowi, że jest córką Cypryjczyków, czcicieli bogini Wenus (niektóre legendy uznawały Afrę za córkę króla Cypru). Zgodnie z nakazami tej religii, jej córka Afra – chcąc zjednać sobie łaski bogini – trudniła się nierządem. Biskup załamał ręce słysząc o tak niegodziwym sposobie oddawania czci pogańskiemu bóstwu. A kiedy bolał nad tym i gorąco się modlił, ukazał mu się diabeł – czarny niczym murzyn, nagi i trędowaty. Śmiertelnie przestraszył obecne przy tym kobiety i z wielkim wrzaskiem począł czynić hierarsze wyrzuty, że odbiera mu jego sługi. „Wszak Bóg twój czystych dusz pragnie, dlaczego zatem łowisz tam, gdzie brud i niemoralność, dlaczego kradniesz mi te dusze?” – wrzeszczał. Biskup nie dał się jednak zbić z pantałyku. Przepytał diabła z prawd wiary i zły duch chcąc nie chcąc sam musiał przyznać, że Chrystus cierpiał na krzyżu nie za swoje, ale za cudze grzechy. – Idź zatem precz od tych niewiast, bo i za nie cierpiał nasz Zbawiciel – oświadczył Narcyz. Diabeł wił się i sarkał. Prosił, by biskup zostawił mu choć jedną duszę. – Zostawię ci jedną duszę, która je, pije, trawi, śpi i czuje, ale obiecaj mi, że ją zabijesz – powiedział wtedy biskup. Diabeł ochoczo się na to zgodził. Nie wiedział, że dusza owa należała nie do człowieka ale do… smoka. Biskup na jednym ogniu upiekł zatem dwie pieczenie – uwolnił dusze nierządnych kobiet od szatańskiego nękania a mieszkańców Gór Julijskich od smoka, który swym jadem zatruwał jedno z bijących tam źródeł. ***Po rozprawie z szatanem Narcyz przez długi czas mieszkał w domu Hilarii. Ochrzcił nie tylko ją, ale także Afrę, trzy jej służebnice – Dygnę, Eunomię i Eutropię, pozostałych domowników i wszystkich, którzy go o to poprosili i należycie się do przyjęcia tego sakramentu przygotowali. Zanim z Feliksem odjechał do Hiszpanii, by tam nawracać i oddać życie za wiarę – dom Hilarii przerobił na kościół i wyświęcił na biskupa wuja Afry Dionizjusza. ***Po odjeździe Narcyza w Auguście rozpętana została kolejna fala prześladowań. Pojmano wtedy także Afrę i namawiano ją, by powróciła do kultu Wenus i związanego z nim nierządu. – Nie uczynię tego. Dość już bowiem grzechów popełniłam, Boga prawdziwego nie znając. I choć niegodna tego jestem, chętnie za grzechy moje ofiarę z życia swego Bogu uczynię, by ciało, które tak bardzo grzeszyło, cierpieniem oczyścić – odparła odważna kobieta. Sędzia Gajus nie dawał jednak za wygraną: – Wiem, że jesteś nierządnicą, jakżesz możesz zatem być chrześcijańską ofiarą? – zapytał. – Chrystus do grzeszników przyszedł i grzesznica nogi jego łzami oblewała, a On jej nie potępił – stwierdziła Afra. Zaskoczony jej odpowiedziami sędzia skazał ją na spalenie. 7 sierpnia ok. 304 r. (co poświadczają historyczne dokumenty) zaprowadzono Afrę na wyspę Lech (prawdopodobnie w pobliżu obecnego Friedbergu), przywiązano do słupa, obłożono chrustem i podpalono. Afra modliła się gorąco, by Pan Bóg – przez ów ziemski ogień – uchronił ją od ognia wiecznego i niebawem wyzionęła ducha. Jej ciało cudem nie uległo jednak spaleniu. Zabrały je i pochowały matka i służebnice Afry. Wkrótce, także do ich domu zapukali słudzy sędziego, próbując skłonić je do zaparcia się wiary. Kiedy odmówiły, słudzy pozabijali okna i drzwi, obłożyli budynek słomą i podpalili, przysparzając Bogu kolejnych męczennic. ***Wprawdzie w powyższej opowieści (którą przytaczamy na podstawie żywota męczennicy spisanego przez ks. Piotra Skargę) – tak jak zawsze w starodawnych hagiografiach – prawda splata się nierozerwalnie z legendą, kult Afry (kanonizowanej w 1064 r.) nadal jest żywy. W Augsburgu znajduje się jej pomnik (Afrze towarzyszą pierwsi chrześcijańscy apostołowie tego miasta) a w miejscowej bazylice noszącej wezwanie św. Ulryka i św. Afry oglądać można sarkofag z doczesnymi szczątkami świętej. Relikwie św. Afry znajdują się m.in. w miastach: Ebringen in Hegau i Spira (w katedrze znajduje się poświęcona Afrze kaplica).

Hagiographus

Comments are closed.