Głupota i mądrość (20)

Groźna choroba ducha

Zazdrość jest wirusem obecnym w każdym człowieku. Jedni potrafią nad nim zapanować i on siedzi w nich cicho. Inni są nieustannie przez tego wirusa atakowani. On zżera człowieka od wewnątrz. Przez tego w kim mieszka, bywa długo nierozpoznany. Dopiero jego skutki są widoczne. On szkodzi temu, kto na zazdrość choruje i tym, którym zazdrości.
Wpierw atakuje myśli człowieka i jego podświadomość. Jak tam zapuści korzenie, jest już trudny do zneutralizowania. On przechodzi do drugiego etapu i zaczyna źle mówić o tym, któremu zazdrości, a następnie cieszy się z każdego jego niepowodzenia. Ta radość przez chorującego na zazdrość jest już przez innych odczuwana. Jej opanowanie na tym etapie jest możliwe jedynie przez przejście na dziękczynienie Bogu za to, że komuś się dobrze powodzi, za jego sukcesy oraz okazanie mu ze szczerego serca radości. Jeśli wirus zazdrości nie zostanie tak zneutralizowany, to atakuje przez złe czyny zmierzające do tego, aby zgasić radość tego, komu zazdrości i być z nim gdy płacze, aby mu okazać fałszywą radość „współczucia”. Ostry atak zazdrości polega na mocnym uderzeniu w tego, komu się zazdrości.
Biblijne studium tej groźnej choroby ducha jest ukazane w życiu Kaina, który z zazdrości zabił brata; braci Józefa, którzy z zazdrości – o względy ojca – chcieli go zabić, a ostatecznie sprzedali do niewoli; oraz w życiu króla Saula, który z zazdrości chciał zabić Dawida. Te teksty biblijne należy dobrze znać, bo one są kluczem do rozumienia postaw wielu współczesnych ludzi.
Zazdrość jest jedyną wadą, z której człowiek nic nie ma, radość bowiem zazdrości jest pozorna. Człowiek, gdy ją rozpozna, to się jej wstydzi, a nawet przez lata przed samym sobą ją ukrywa. Otoczenie jednak dobrze wie, jakim motywem zazdrosny się kieruje. Na jego twarzy nie ma nigdy prawdziwego szczęścia. To symptom bardzo poważnej choroby jego serca. Kohelet ten rodzaj wirusa ducha znał i pisał o nim jasno:
Zobaczyłem też, że wszelki trud i wszelkie powodzenie w pracy rodzi u bliźniego zazdrość. I to jest marność i pogoń za wiatrem. Głupiec zakłada swe ręce i zjada swe własne ciało. Lepsza jest jedna garść pokoju niż dwie garści bogactw i pogoń za wiatrem (Koh 4,4–6).
Zazdrosny jest głupcem, który zjada własne ciało. Oto klasyczne określenie mechanizmów tego raka ducha. On niszczy zazdrośnika. Dlatego na jego twarzy brakuje uśmiechu. Oczy błyszczą wściekłością na tego, komu zazdrości. Jest to szatański wirus, nastawiony na niszczenie człowieka, by nie był szczęśliwy. Tak szatan niszczy samego siebie. Nie ma on ciała, ale jest syntezą zazdrości. Gdziekolwiek ma dostęp, zaraża ludzi swą zazdrością, aby nie byli szczęśliwi ani na ziemi, ani w wieczności, bo on nie jest szczęśliwy.
Mówiąc o tej chorobie ducha Kohelet odsłania jej mechanizm, oparty na rywalizacji o sukcesy doczesne, które zawsze są mierzone zyskiem, czyli posiadaniem. Mądry zabiega o garść pokoju, głupi zazdrośnik ma na uwadze dwie garści bogactwa!
Mądrość umie rozpoznawać w sobie najmniejsze znaki zazdrości i natychmiast reaguje, zna grozę tej choroby ducha. Umie również błyskawicznie rozpoznać ją w sercu każdego człowieka, który jest nią zakażony. Natychmiast wie, z kim ma do czynienia i rozumie wszystkie decyzje i zachowania zazdrośnika. Potrafi zachować potrzebny wobec niego dystans i ratuje swe serce. Wie również, że nie jest w stanie w niczym pomóc zazdrośnikowi, oprócz modlitwy. Tylko interwencja Boga jest w stanie uleczyć zazdrosnego. Bez tej interwencji on choruje i umiera z zazdrości. Psychiatria nie lubi tego słowa, a ma wielu pacjentów stoczonych przez raka zazdrości. Leczenie tej choroby ma bardzo małe owoce. Kohelet ma nam wiele do powiedzenia.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.