Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 15–20 VIII 2011

PONIEDZIAŁEK:
Ap 11,19a; 12,1.3–6a.10ab
1 Kor 15,20–26; Łk 1,39–56
UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWZIĘCIA NMP

Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy. Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest imię Jego.
Im bardziej wielbimy Boga i uznajemy Jego wyższość czy też odkrywamy Jego potęgę, tym wyraźniej widzimy, że On, Stwórca, jest źródłem wszystkiego, co dobre w naszym życiu. Im mocniej pogłębiamy świadomość zależności od naszego Pana, tym wyraźniej wzrasta nasza pokora i tym samym nasza wielkość. Jeśli w duchu wiary chlubimy się otrzymaną łaską, wychwalamy samego Boga, oddając cześć Temu, który jest nieskończonym Źródłem wszystkiego. W takim duchu Maryja mówi o otrzymanych łaskach.

WTOREK:
Sdz 6,11–24a; Mt 19,23–30

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”. Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: „Któż więc może się zbawić?”. Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”.
Łatwo jest dzielić ludzi obserwując pobieżnie: ten bogaty, ten biedny; z tym trzeba się liczyć, tego można zlekceważyć; ten inteligentny i błyskotliwy, zaś ten jakiś nijaki. Oceniamy, segregujemy, wydajemy wyrok. Chętnie wyręczylibyśmy Boga w ocenie ludzkiego postępowania. Tymczasem Jezus stawia wysokie wymagania, ale też daje łaskę. I tak naprawdę nigdy nie wiemy, kto z tych, którzy według naszej oceny nie mają perspektyw, stał się wielkim. Bo u Boga wszystko jest możliwe.

ŚRODA:
Sdz 9,6–15; Mt 20,1–16a

Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Robotnicy wynajęci o różnych godzinach otrzymują tę samą zapłatę, choć każdy pracował inny czas. Oto zdumiewające miłosierdzie Boskiego Gospodarza. Miłosierdzie Pana bywa trudne do zaakceptowania przez ludzką sprawiedliwość. Tu ujawnia się sposób naszego myślenia. Jeśli myślimy o sobie, chcielibyśmy, by doceniono nasze warunki życia, trudne sytuacje, gorszy start życiowy… i sto innych okoliczności. Ale jeśli na pierwszym miejscu myślimy o Bogu, nieważne skąd przychodzimy i jak długa nasza droga, bo liczy się chwała Pana.

CZWARTEK:
Sdz 11,29–39a; Mt 22,1–14

Wtedy rzekł król swoim sługom: „Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala napełniła się biesiadnikami.
Dlaczego zaproszeni nie byli godni uczty? – bo sami takimi się uczynili. Zlekceważyli nie tyle ucztę, co gospodarza. Wybrali inne zajęcia. Na ten czas wydały im się ważniejsze. Tymczasem miejsce w sali biesiadnej zajęli inni. Drzwi zamknięto. Dla nich miejsce już się nie znalazło. Nawet gdyby chcieli sięgnąć po to, co było dla nich przygotowane, już nie mogli. Czy byli w stanie to przewidzieć? Nieodwracalność pewnych decyzji jest faktem. I nie można tego przeoczyć.

PIĄTEK:
Rt 1,1.3–6.14b–16.22; Mt 22,34–40

Uczony w Prawie zapytał Go [Jezusa], wystawiając Go na próbę: „Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?”. On mu odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem”. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.
Co jest najważniejsze? Wielu żyje nie stawiając tego pytania nigdy. Ale czy można tak żyć? Pewnie można, lecz jakość takiego życia jest nijaka. Owoce jeśli będą, to zupełnie przypadkowe. A przecież czas dany jest nam tylko raz. Budowanie chaotyczne, od przypadku do przypadku, nie jest właściwym sposobem życia. Jezus jasno ukazuje fundament, który jest zarazem drogowskazem. Gdy pośród wielu zajęć zaczynamy się gubić, znów trzeba rzucić okiem na to, co najważniejsze – i już wiemy, jak iść dalej.

SOBOTA:
Rt 2,1–3.8–11; 4,13–17; Mt 23,1–12

Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie… Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynku i żeby ludzie nazywali ich Rabbi.
Wiele wspaniałych, planowanych przez ludzi dzieł legło w gruzach, zanim zostały ukończone. Zniszczyła je ludzka pycha. Pojawiła się niepostrzeżenie gdzieś u samych fundamentów. I nadal kolejne projekty pozostają dziełem pięknym jedynie w sferze marzeń. A trująca woń pychy nie wyczerpuje się. To przez pychę padają akcje społeczne, projekty polityczne i niejednokrotnie również dzieła podejmowane w Kościele. Adresatami krytycznych słów Jezusa są nie tylko uczeni w Piśmie i faryzeusze. Te słowa są dla nas i o nas.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.