„Niewolnik miłości”

Nie byłoby na Stolicy Piotrowej Papieża-Polaka

fot. Archiwum Instytutu Prymasowskiego Stefana Kard. Wyszyńskiego w Warszawie

„Czcigodny i Umiłowany Księże Prymasie! Pozwól, że powiem po prostu, co myślę. Nie byłoby na Stolicy Piotrowej tego Papieża-Polaka, który dziś pełen bojaźni Bożej, ale i pełen ufności rozpoczyna nowy pontyfikat, gdyby nie było Twojej wiary, nie cofającej się przed więzieniem i cierpieniem, Twojej heroicznej nadziei, Twego zawierzenia bez reszty Matce Kościoła, gdyby nie było Jasnej Góry i tego całego okresu dziejów Kościoła w Ojczyźnie naszej, które związane są z Twoim biskupim i prymasowskim posługiwaniem” – mówił tuż po wyborze Jan Paweł II o Prymasie Polski ks. kard. Stefanie Wyszyńskim. 

Były krakowski metropolita ks. kard. Wojtyła, zasiadając na Stolicy Piotrowej, nie pozostawił żadnych wątpliwości co do roli i znaczenia, jakie odegrała prymasowska posługa ks. kard. Wyszyńskiego. W latach 70. komunistyczny reżim zmienił taktykę walki z Kościołem. Nie organizowano już antyreligijnych kampanii, ale wzmogła się ideologiczna presja państwa na obywateli, a Kościołowi utrudniano posługę licznymi, administracyjnymi szykanami.
W tym czasie nie zabrakło odważnego głosu Prymasa, stającego w obronie praw Narodu i Kościoła. Protestował przeciwko narzucanemu systemowi „socjalistycznego wychowania” w szkole, przeciwko ingerencjom państwa w wychowanie dzieci zgodnie z wolą rodziców, zakusami na niedzielę jako dzień wolny od pracy itp.

Opatrznościowa misja

Dziękujemy dziś Trójcy Przenajświętszej za to ewangeliczne, paschalne dziedzictwo kardynała Stefana Wyszyńskiego, który pod krzyżem Chrystusa stawał zawsze razem z Maryją. „Wszystko postawiłem na Maryję”. Wobec Niej czuł się jak apostoł Jan, jak przybrany syn i jak rozmiłowany w Bogarodzicy „niewolnik miłości”. W tym bezwzględnym oddaniu znajdował swoją duchową wolność: tak, był człowiekiem wolnym i uczył nas, swoich rodaków, prawdziwej wolności. Był niestrudzonym rzecznikiem godności każdego człowieka oraz dobrego imienia Polski pośród narodów Europy i świata. Można do niego odnieść słowa poety: „Z pokorą teraz padam na kolana, Abym wstał silnym Boga robotnikiem. Gdy wstanę – głos mój będzie głosem Pana, Mój krzyk – ojczyzny całej będzie krzykiem” (Juliusz Słowacki, Tak mi, Boże, dopomóż). Opatrzność Boża oszczędziła mu bolesnych wydarzeń, które łączą się z datą 13 grudnia 1981 r. Odszedł do Ojca w uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, a pogrzeb jego odbył się w uroczystość Nawiedzenia Bogarodzicy. Jakby Pani Jasnogórska chciała wycisnąć ostatnią ziemską pieczęć na życiu tego Prymasa, który wraz z Episkopatem Polski zaprosił Ją do nawiedzania wszystkich diecezji i parafii w naszej Ojczyźnie. Dziękując Trójcy Przenajświętszej za wielką posługę Prymasa Tysiąclecia, prosimy Króla wieków, aby nic nie zniszczyło tego głębokiego fundamentu, jaki dane Mu było założyć w duszy Ludu Bożego na całej polskiej ziemi. bł. Jan Paweł II, Warszawa, 16 czerwca 1983 roku

Od stycznia 1974 do 1976 roku, w warszawskim kościele pw. Świętego Krzyża ks. kard. Stefan Wyszyński wygłosił cykl kazań poświęconych tematyce społecznej. Domagał się w nich poszanowania należnych Polakom praw, protestował przeciwko zmianom w Konstytucji PRL w lutym 1976. Mówił wtedy: „Własne prawa Narodu to przede wszystkim prawo do zachowania odrębności narodowej i terytorialnej (…) Naród nasz ma prawo do zachowania własnej, rodzimej kultury i do samodzielności narodowej w granicach Ojczyzny, do własnego życia i bytu narodowego czy państwowego. Do własnych praw Narodu należy też prawo do wychowania w duchu kultury narodowej, mającej istotne znaczenie dla kształtowania świadomości narodowej”. Jednocześnie podkreślał, iż: „Społeczność polityczna – licząc się z rzeczywistością narodową, z kulturą własną Narodu, z jego suwerennością kulturalną i polityczną – nie może wchodzić w takie układy i przyjmować takich zobowiązań międzynarodowych, które byłyby krzywdą dla kultury narodowej i suwerenności gospodarczej”. Bronił robotników bitych w Radomiu, Ursusie i Płocku w czerwcu 1976 roku.
W czasie przygotowań do obchodów 600-lecia Jasnogórskiego Sanktuarium – 3 maja 1977 roku – Prymas napominał: „Zobowiązania zawarte w Ślubach Jasnogórskich są obowiązkiem każdego z nas, są obowiązkiem rodziny, narodu, państwa i wszystkich władz, którymi to państwo się posługuje. Nie może być takich instytucji, które by w jakikolwiek sposób gwałciły podstawowe prawa ludzkie. Dzisiaj gwarantują to umowy międzynarodowe, ale obowiązek poszanowania praw człowieka wynika naprzód z ducha Ewangelii. W Ojczyźnie naszej płynie też z ducha kultury chrześcijańskiej, którą żyliśmy i żyjemy. Społeczne obowiązki wynikające ze Ślubów Jasnogórskich łączą się nie tylko ze Ślubami Jasnogórskimi, ale z całą naszą kulturą rodzimą i narodową, która musi dojść do głosu, aby naród żył w zgodzie i pokoju, bez gwałtów i ucisków”.
Wybór Jana Pawła II na Stolicę Piotrową stał się triumfem prymasowskiej posługi ks. kard. Wyszyńskiego. Kilka miesięcy później radował się z milionami Polaków w czasie papieskiej pielgrzymki do Ojczyzny. Papież-Polak, witając w stolicy Prymasa, powiedział: „Ksiądz Prymas odzwierciedla siłę fundamentu tego Kościoła, którym jest Jezus Chrystus. Na tym polega jego własna siła. Ksiądz Prymas uczy od trzydziestu kilku lat, że tę siłę zawdzięcza Maryi, Matce Chrystusa. Wszyscy o tym dobrze wiemy, że dzięki Maryi można najpełniej odzwierciedlić siłę tego fundamentu, którym jest Chrystus, że dzięki Maryi można najskuteczniej stawać się zwornikiem Kościoła. Tego uczy życie i posługiwanie Prymasa Polski. Jest on zwornikiem Kościoła warszawskiego. I jest zwornikiem całego Kościoła w Polsce. Na tym polega jego opatrznościowa misja od trzydziestu z górą lat”.

Dla mnie jest walka, męka, trud…

Prymas i biskupi, pod koniec lat 70. wielokrotnie ostrzegali przed nadchodzącym kryzysem. „Ład moralny jest podstawą całego porządku społeczno-gospodarczego i politycznego” – wzywali biskupi w komunikacie z Konferencji Episkopatu Polski na początku 1980 roku. Po powstaniu „Solidarności”, Kościół udzielił jej pełnego poparcia. Prymas Polski, „błogosławiąc was i wasze poczynania”, mówił: „Gdy idzie o postawę Episkopatu wobec Solidarności, to panowie już wiecie, że czy to będzie w Gdańsku, w Szczecinie, we Wrocławiu, czy w Warszawie, postawa nasza jest jednolita. Na ten temat Solidarność żadnej wątpliwości nie może mieć. Zresztą to, co w tej chwili podejmują różne grupy społeczne, o to Kościół i Konferencja Episkopatu walczy od trzydziestu lat! Cieszymy się, że dzisiaj nie jesteśmy sami, [bo] był czas, gdy byliśmy sami”. Nie pozostawiał żadnej wątpliwości odnośnie do tego, co powinno leżeć u podstaw przemian podjętych w Polsce latem 1980 roku. Już podczas swego pierwszego spotkania z Lechem Wałęsą – 7 września – mówił: „W Polsce posiadanie samej racji nie wystarcza, bo polityka, prowadzona przez komunistów w minionym trzydziestoleciu, doprowadziła do zburzenia ładu moralnego w społeczeństwie”.
Szczególnie zaangażował się na rzecz legalizacji związkowej reprezentacji polskiej wsi, jaką stał się NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”. „W pierwszym rzędzie trzeba rolnikom zagwarantować pewność własności uprawianej ziemi i uznać ich prawo do swobodnego zrzeszania się zawodowego. Prawo rolników do swobodnego zrzeszania się zgodnie z ich wolą i potrzebami, niezależnie od istniejących zrzeszeń, jest prawem naturalnym” – apelowali biskupi w lutym 1981 roku. Ciężko chory Prymas – w jednej ze swych ostatnich rozmów – tłumaczył swe zaangażowanie w tę kwestię: „My nie chcemy konfesjonalizować ruchów robotników przemysłowych ani też rolników indywidualnych. Nie chcemy tworzyć sodalicji czy bractw. My po prostu – świadomi tradycyjnej więzi polskiej wsi z Kościołem Chrystusowym, z Ewangelią i moralnością chrześcijańską – okazujemy wam jak najwięcej zaufania, życzliwości i poparcia w tych wymiarach, w jakich to jest możliwe”. NSZZ RI „Solidarność” został zarejestrowany 12 maja 1981 roku.
Nazajutrz, na Placu św. Piotra w Rzymie, Jana Pawła II dosięgły kule zamachowca. „Ostatnie wydarzenie związane z Ojcem Świętym – zamach 13 maja 1981 roku – zespoliło mnie z nim na przepadłe. Jestem z nim duchem i żyję dla niego, nawet gdy będę na progu życia” – pisał Prymas Polski, który wezwał do „przerzucenia” wszystkich modlitw w jego intencji, na walczącego o życie Papieża. Umierał 28 maja 1981 roku wierny do końca, iż „chwała i radości – to nie dla mnie. I oddanie świata – nie dla mnie. Dla mnie jest walka, męka, trud, ale zwycięstwa są nie dla mnie”.

Comments are closed.