Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 29 VIII – 3 IX 2011

PONIEDZIAŁEK:
Jr 1,17–19; Mk 6,17–29

Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: „Nie wolno ci mieć żony twego brata”. A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
W jednym sercu złość i szacunek. Niepokój i pragnienie słuchania. Oto głos sumienia, który próbuje przebić się ze swoją racją poprzez emocje, przywiązanie do przyjemności, słabość i uległość wobec pożądania. Przynajmniej resztki sumienia usiłują poruszyć zniewolone serce. Czy można tu nie postawić pytania o pracę nad kształtowaniem swego sumienia? Głos sumienia potrzebuje wsparcia. Opieki. Wzmocnienia. I nie chodzi tu o jakieś nadzwyczajne działania. Po prostu trzeba sumienia słuchać.

WTOREK:
1 Tes 5,1–6.9–11; Łk 4,31–37

Był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku?” …Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie…
Z tym samym pytaniem-zarzutem mógłby dziś wobec Jezusa stanąć niejeden współczesny człowiek: czego chcesz ode mnie, Jezusie z Nazaretu? Bo można poczuć się zagrożonym w swej niezależności, gdy słyszy się przykazania; można odczuć lęk, gdy pojawiają się wymagające zadania… Jednak warto stawiać to samo pytanie, ale w innym tonie: Jezu, czego ode mnie oczekujesz? Dopiero z tego pytania rodzi się życie wiarą, poważne traktowanie nauki ewangelicznej. Kiedy ostatni raz postawiłem to pytanie?

ŚRODA:
Kol 1,1–8; Łk 4,38–44

O zachodzie słońca wszyscy, którzy mieli cierpiących na rozmaite choroby, przynosili ich do Niego. On zaś na każdego z nich kładł ręce i uzdrawiał ich. Także złe duchy wychodziły z wielu, wołając: „Ty jesteś Syn Boży”. Lecz On je gromił i nie pozwalał im mówić, ponieważ wiedziały, że On jest Mesjaszem. Z nastaniem dnia wyszedł i udał się na miejsce pustynne. A tłumy szukały Go i przyszły aż do Niego; chciały Go zatrzymać…
Wielu zatroskanych o swoich najbliższych, dotkniętych chorobami, przynosiło ich do Jezusa. Prawdopodobnie nieraz wobec nieuleczalnej choroby i niemożliwego do wyjaśnienia cierpienia stawali bezradni. Teraz znaleźli wyjście z trudnej sytuacji. Swoich cierpiących bliskich zdecydowali się przynieść do Jezusa. Oto wyjście godne głębokiego namysłu i jak najszerszego zastosowania. Nie czekajmy, aż staniemy pod ścianą trudnego problemu, już dziś swą modlitwą nieśmy bliskich przed Jezusa.

CZWARTEK:
Kol 1,9–14; Łk 5,1–11

Gdy przestał mówić, rzekł do Szymona: „Wypłyń na głębię i zarzuć sieci na połów”. A Szymon odpowiedział: „Mistrzu, całą noc pracowaliśmy i niceśmy nie ułowili. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci”. Skoro to uczynił, zagarnęli tak wielkie mnóstwo ryb, że sieci ich zaczynały się rwać. Skinęli więc na wspólników w drugiej łodzi, żeby im przyszli z pomocą.
Jakie argumenty przekonują dziś człowieka najbardziej? Dobro drugiego? Bywa tak. Własna korzyść? Prawdopodobnie bardzo często. Troska o rodzinę, bliskich? To też się liczy. Wzgląd na dobro ojczyzny, lokalnej społeczności? Często jest to mało wymierne, trudne do ocenienia. A wzgląd na Boga? Czy robię coś dlatego, że Bóg właśnie tak mówi, wskazuje, zabrania – czy ten argument istnieje w mojej świadomości? Piotr ze względu na Jezusa zarzucił sieć i przekonał się, co przynosi owoce.

PIĄTEK:
Kol 1,15–20; Łk 5,33–39

Nikt nie przyszywa do starego ubrania łaty z tego, co oderwie od nowego… Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków; w przeciwnym razie młode wino rozerwie bukłaki i samo wycieknie, i bukłaki się zepsują. Lecz młode wino należy lać do nowych bukłaków. Kto się napił starego wina, nie chce potem młodego, mówi bowiem: „Stare jest lepsze”.
Łączenie starego z nowym jest według Jezusa nie do przyjęcia. Tu nie chodzi bynajmniej o łączenie ludzi odmiennych doświadczeń i upodobań wynikających z różnicy wieku. Otóż ten, kto żyje w mocy Ducha Świętego, zawsze w sercu zachowuje młodość pełną radości, entuzjazmu, gotowości do pójścia dalej. Starym jest człowiek uwikłany w swoje wady, przyzwyczajenia. Skostniały. Albo jesteśmy młodzi, bo czerpiemy z Ducha Bożego, albo starzy, bo pozbawieni wewnętrznego światła.

SOBOTA:
Kol 1,21–23; Łk 6,1–5

W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i wykruszając je rękami, jedli. Na to niektórzy z faryzeuszów mówili: „Czemu czynicie to, czego nie wolno czynić w szabat?”. Wtedy Jezus rzekł im w odpowiedzi: „Nawet tegoście nie czytali, co uczynił Dawid, gdy był głodny on i jego ludzie? Jak wszedł do domu Bożego i wziąwszy chleby pokładne, sam jadł i dał swoim ludziom? Chociaż samym tylko kapłanom wolno je spożywać”.
Przepisy są potrzebnym człowiekowi drogowskazem. W wielu sytuacjach podpowiadają właściwe rozwiązanie. Nie są jednak w stanie opisać każdej sytuacji, jaka może nas spotkać. Wówczas koniecznym staje się działanie, które nie tyle odwołuje się do litery, co do ducha przepisu. I Jezus ten sposób postępowania wskazał uczniom. Nie ślepa wierność przepisowi, ale wierność wartości, której przepis służy, jest naszym zadaniem.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.