Na czym budować

Ksiądz na wózku apostołem cierpienia

W kościele pw. św. Doroty w Licheniu odbyła się niezwykła uroczystość: Krystyna i Andrzej, dwoje niepełnosprawnych na wózkach inwalidzkich z Domu Pomocy Społecznej w Sieradzu złożyło publicznie przysięgę małżeńską w obecności dwustu świadków: najbliższej rodziny, a także osób samotnych, chorych i niepełnosprawnych, korzystających z wakacyjnego turnusu oazy chorych. Sakramentalne małżeństwo pobłogosławił ks. Marek Bałwas, który również porusza się za pomocą wózka inwalidzkiego. Oprawę muzyczną przygotowali wolontariusze, opiekujący się cierpiącymi na licheńskich oazach.
Mający około 50 lat życia, Krystyna i Andrzej poznali się w domu pomocy społecznej; ona choruje na dziecięce porażenie mózgowe, on dotknięty jest dystrofią mięśni. Oboje uczestniczą w dorocznych oazach chorych w Sanktuarium Matki Boskiej Licheńskiej. Krystynie zaimponował w mężu „ładny uśmiech, dobre serduszko i to, że jest dżentelmenem”, Andrzej jest wdzięczny żonie za mobilizację do działania oraz otwartość serca.

Nim został księdzem, pracował w kopalni

Kiedy 40 lat temu w Turku urodził się Marek Bałwas, miał na głowie łyse kółko (a więc nie było włosów na czubku głowy). Wtedy pielęgniarka podając noworodka matce proroczo powiedziała: „Ma pani swojego księdza”. Jest najmłodszym z czworga rodzeństwa Bałwasów. Marek został ministrantem w wieku ośmiu lat. W szkole podstawowej uczył się bardzo dobrze. Przełomowe znaczenie w jego dalszym życiu miał wakacyjny wyjazd w roku 1985 do Sanktuarium Maryjnego w Licheniu, gdzie pomagając, wraz z rówieśnikami, w rozbudowie tego Maryjnego Miejsca po raz pierwszy zetknął się z osobami niepełnosprawnymi. Były to dla 15-letniego Marka autentyczne rekolekcje, które skierowały go… na służbę Bogu i człowiekowi. Bacznie przyglądał się kapłanom i klerykom, którzy z wielką miłością opiekowali się inwalidami. Najpierw Bałwas ukończył zasadniczą szkołę zawodową i zaczął pracować jako ślusarz mechanik. Miał dobrego kierownika duchowego, który podpowiedział mu, by najpierw uzyskał średnie wykształcenie, potem trochę popracował i przekonał się, czy rzeczywiście Bóg powołuje go na Chrystusowego kapłana. Marek poszedł za wskazaniami swego duszpasterza: pracując w kopalni węgla brunatnego „Adamów” w rodzinnym Turku ukończył technikum dla pracujących ze specjalnością technik budowy maszyn. W roku 1991, mając świadectwo maturalne, zrezygnował z dobrze płatnej pracy w kopalni i poszedł za wezwaniem Chrystusa.

Bóg przygotowywał go do służby wśród inwalidów

Gdy Marek Bałwas znalazł się w Wyższym Seminarium Duchownym we Włocławku, znów dała o sobie znać jego szczególna życzliwość wobec ludzi niepełnosprawnych. Wspomina tamten czas: – Będąc na pierwszym roku studiów, z radością przyjąłem ofertę wzięcia udziału w spotkaniach dla osób niepełnosprawnych. Myślałem wtenczas o swej posłudze przede wszystkim jako o pomocy chorym. Podczas pierwszych takich wczaso-rekolekcji zrozumiałem, że opieka nad nimi to nie tylko toaleta, ubieranie, karmienie i wychodzenie na spacer, ale także towarzyszenie w ich wewnętrznych dramatach, lękach, wątpliwościach i radościach, a nawet przygotowywanie do odejścia do Domu Ojca. To właśnie od nich uczyłem się głębokiej wiary i modlitwy.
Marek Bałwas został wyświęcony na kapłana w maju 1998 roku, obronił też pracę magisterską z katechetyki. Biskup diecezjalny skierował go do pracy duszpasterskiej w Tuliszkowie, gdzie przez cztery lata katechizował i opiekował się niepełnosprawnymi.
Potem znalazł się w parafii pw św. Jana Chrzciciela we Włocławku, gdzie zorganizowano muzyczne spotkania z młodzieżą, które cieszyły się dużą frekwencją. Ks. Marek na zakończenie takiego włocławskiego spotkania latem 2002 roku powiedział do zebranych: – Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty twojego życia… Chyba, że jest to dzień twojej śmierci… Nie wstydź się, nie bój… Wstań i idź do konfesjonału. Skutek był niezwykły – natychmiast kilkadziesiąt dziewcząt i chłopców ustawiło się do konfesjonałów. Wtedy ks. Bałwas zrozumiał, jak wielkie znaczenie mają w jego ustach słowa uzdrawiające młode dusze.

Cierpienie darem Boga

Kogo Bóg bardzo kocha, tego nieraz bardzo boleśnie doświadcza. Takim umiłowanym dla Boga i diecezjan jest ks. Marek Bałwas, który 26 lutego 2003 roku doznał wyjątkowego doświadczenia w swoim młodym kapłaństwie. Tego zimowego dnia jechał wraz ze znajomymi samochodem. Siedział na tylnym siedzeniu. Auto wpadło w poślizg, kierowca stracił panowanie nad kierownicą, pojazd wpadł do rowu, kilka razy koziołkując. Kapłan został wyrzucony przez tylną szybę samochodu. Stracił przytomność. Gdy został przewieziony do włocławskiego szpitala, lekarze określili jego stan jako ciężki. Ks. Marek miał bowiem wieloodłamowe złamanie kręgosłupa, uszkodzenie rdzenia kręgowego, rozerwany podbródek, złamaną łopatkę i przebite płuco. Młody duszpasterz został przewieziony do szpitala wojskowego w Bydgoszczy na zabieg stabilizacji kręgosłupa. Wkrótce posadzono go na wózek inwalidzki i przemieszczono na oddział paraplegii pourazowej i tam poddano rehabilitacji. Ksiądz obawiał się, że wskutek tak ciężkich urazów nie będzie mógł sprawować Najświętszej Ofiary. Tak jak inni inwalidzi kręgosłupa, ks. Bałwas został wysłany do Spały na obóz aktywnej rehabilitacji. Wiadomość o trwałym urazie kręgosłupa włocławski kapłan przyjął spokojnie. Po powrocie w roku 2004 z rehabilitacji przypomniał sobie, że wcześniej jako osoba pełnosprawna, pomagając chorym, chętnie siadał na wózek, wjeżdżał nim na krawężniki, balansował na kołach. Zrozumiał, że poprzez duszpasterstwo wśród inwalidów Bóg przygotowywał go do tej trudnej posługi. Duchowni z różnych parafii zaczęli go zapraszać na rekolekcje, które głosił z wózka inwalidzkiego. Dla licznych słuchaczy były bardziej przekonywujące niż homilie kaznodziejów pełnosprawnych.
Wielce oddany młodzieży, ks. Marek kupił samochód dostosowany do swojej niesprawności fizycznej, by mógł docierać ze Słowem Bożym tam, dokąd zostanie zaproszony.
Biskup Włocławski skierował go do prowadzonego przez siostry albertynki Domu dla Księży Niepełnosprawnych i Emerytów w Ciechocinku. Za zgodą Biskupa Ordynariusza, od czterech lat prowadzi portal internetowy, na którym rozmawia z młodzieżą o nękających ich problemach.
Na spotkaniu w Sanktuarium Świętego Józefa w Kaliszu o swoim kapłaństwie na wózku inwalidzkim ks. Marek wyznał: – Dopiero teraz odkrywam jak ono jest wspaniałe, jak wiele ma zalet. Bo kiedy chodziłem, to nie dostrzegałem jego piękna, rozmieniałem się na drobne. Teraz mam więcej czasu na myślenie i doceniam to, co mam.

Zaufać Bogu – Miłości

Ks. Marek Bałwas ma niewiele czasu na wypoczynek, bo wciąż zapraszany jest na rozmaite spotkania i rekolekcje. Wszyscy wiedzą, że umie rozmawiać z młodymi i zna ich mentalność. Na jednym ze spotkań, mocno doświadczony licznymi cierpieniami kapłan podał swoją interpretację miłości: – Najprostsza definicja miłości to pragnienie dobra drugiej osoby. Miłość nie czyni zła. Jeżeli mąż mówi do żony „kocham Cię”, a w drodze z pracy do domu idzie do agencji towarzyskiej, to nie jest to miłość. Takie postępowanie nazywamy nieczystością. Dzisiaj zalewa nas fala nieczystości, płynącej wielkimi strumieniami, przede wszystkim poprzez media. Współczesny człowiek przestaje szanować świątynię Ducha Świętego, czyli własne ciało. Roznegliżowane kobiety w reklamach, w filmach, w kolorowej prasie i w Internecie są codziennością. Pornografia jest nie tylko grzechem, ale i nałogiem dla młodych i starszych. Wciąga zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Czyni ogromne spustoszenie w ludzkim umyśle.
Pracowity ksiądz z Ciechocinka udziela też telefonicznych porad w bardzo osobistych sprawach. Pewna studentka zwierzyła się mu, że rzucił ją chłopak. Kapłan zapytał ją zatem, co było powodem ich rozstania. – Proszę księdza, dlatego, bo nie chciałam z nim współżyć – powiedziała smutno studentka. – Dziewczyno, możesz tylko się cieszyć ze swojej postawy – odparł jej ks. Marek. – Ja cieszę się – wyjaśniła – Może ksiądz wierzyć lub nie, ale mam 22 lata i jestem dziewicą. Przyrzekłam sobie, że w stanie czystości wytrwam do ślubu. – Zrobiłaś najpiękniejszą rzecz, jaką mogłaś zrobić – poparł jej zachowanie duszpasterz młodzieży. – Możesz mieć do siebie szacunek i nie musisz się siebie wstydzić.
Ks. Marek Bałwas umie odczytywać znaki czasu i mądrze podpowiadać ludziom w ich trudnych nieraz problemach, bo potrafi się nad każdym pochylić – tak jak Chrystus. Utożsamia się z Nim swoim nieraz samotnym cierpieniem i modlitwami w powierzonych intencjach, bo kocha ludzi miłością bezinteresowną.
Obecnie mamy coraz więcej ludzi zagubionych, osamotnionych i porzuconych, którym nikt nie chce bezinteresownie pomóc. Księdza Marka Bóg postawił na ich drodze, by był dla nich światłem w ciemnościach smutnej egzystencji, by im radził, jak godnie żyć i by szli za Chrystusem, który z beznadziejnej sytuacji zawsze potrafi znaleźć dobre wyjście.
Dla ks. Bałwasa jego specjalnie regulowane łóżko, wózek inwalidzki czy samochód przystosowany do tego rodzaju niesprawności jest też OŁTARZEM, na którym upodobnia się do samego Zbawiciela, z miłości do grzesznego człowieka ofiarowującego swoje życie.
W apostolacie cierpienia księdzu Markowi wielkiej mocy udziela Jezus Chrystus, któremu bezgranicznie zaufał w dniu święceń kapłańskich. On go nigdy nie opuści, a ks. Marek nie pozostawi bez stosownej rady, pomocy duszpasterskiej, modlitwy, sakramentów – wszystkich, którzy do niego się zwrócą. Ks. Marek Bałwas, choć słaby fizycznie, jest silny duchem, bowiem swoje duszpasterstwo oparł na miłości Tego, który wszystko może.

Bogdan Nowak

Comments are closed.