Miejsca kultu

Wystarczy się nawrócić

fot. M. Pabis

Z księdzem Jarosławem Boruckim, Misjonarzem Matki Bożej z La Salette i członkiem wspólnoty stałej przy Sanktuarium Matki Bożej w La Salette, rozmawia Małgorzata Pabis.

– W ostatnich miesiącach przeżywaliśmy różne tragedie. Kiedy zobaczyłam ich skutki, pomyślałam o orędziu, jakie przekazała ponad półtora wieku temu (w 1846 r.) Matka Boża w La Salette. Wydaje mi się, że gdyby Maryja dziś przyszła na ziemię mogłaby powiedzieć to samo…

fot. M. Wyrwa

– 19 września mija 165. rocznica Objawienia Matki Bożej w La Salette. Objawienie to bardzo konkretnie wpisuje się w sytuację moralną i społeczną ówczesnej Francji, a nawet Europy. W tym czasie Francja jest już po słynnej rewolucji, idee rewolucyjne trafiły pod strzechy. Szczególnie zaś uwiodła ówczesnych Francuzów wizja szczęśliwego społeczeństwa, które człowiek może wybudować w oparciu o idee rewolucji: wolność, równość i braterstwo. Oczywiście to budowanie w swoim założeniu nie potrzebuje pomocy Boga. Bóg w tej wizji jest zbędnym dodatkiem.
Kiedy w La Salette słyszymy słowa Maryi: Dałam wam sześć dni do pracy, siódmy zastrzegłam sobie, a nie chcą mi go przyznać, widzimy ludzi, którzy ciężko pracują od rana do wieczora, przez siedem dni w tygodniu. Pracując ponad miarę, poświęcają swoją godność moralną. Niestety, owoce ciężkiej pracy nie dają spodziewanych efektów: zboże, ziemniaki, owoce psują się.
Maryja wyjaśnia w La Salette: Jeżeli zboże się psuje, to tylko z waszej winy… Tymczasem człowiek zniszczony moralnie nie umie sobie z tą sytuacją poradzić, rodzi się nowa niesprawiedliwość społeczna, która w najwyższym stopniu staje się udziałem ludzi najuboższych. Niestety, nie prowadzi to do refleksji nad potrzebą przemiany moralnej. Maryja ubolewa: …nic sobie z tego nie robiliście. Przeciwnie, znajdując zepsute ziemniaki, przeklinaliście, mieszając z przekleństwami imię mojego Syna. Po czym dodaje: Będą się one psuły nadal…
Uważam, że właśnie w tych słowach odniesienie do współczesności jest szczególnie palące, tu zaczyna się już nasza historia. Między światem połowy XIX wieku a światem dzisiejszym istnieje wiele analogii. Na przykład wizja świata szczęśliwego i bogatego, gdzie człowiek sam sobie usiłuje zapewnić pomyślną przyszłość. Czy też pragnienie posiadania i konsumpcji, które ciągle przenika nasze życie. W tych dążeniach nie ma zahamowań moralnych. Nie mówiąc już o miejscu dla Boga. Tak naprawdę uważa się często, że Bóg jest przeszkodą w realizacji tego planu, dlatego coraz bardziej usiłuje się Boga wyrzucić poza społeczeństwo, albo na tyle Go „uczłowieczyć”, by stał się kimś, kto w pełni akceptuje realizację ludzkich żądz. I nie stawia człowiekowi jakichkolwiek wymagań moralnych.
Tak jak w połowie XIX wieku Maryja pokazała to na przykładzie psujących się płodów ziemi, dziś pokazuje na przykładzie kryzysu finansowego, globalnych katastrof, powodzi, suszy…
W La Salette mówiła do dzieci: Pokazałam wam to zeszłego roku na ziemniakach…

– To pokazywanie nie jest jednak przejawem Bożej kary, czy zemsty Boga za nasze grzechy. Maryja pokazuje, czyli zwraca uwagę na fakty, wydarzenia dotykające człowieka, który odrzucił wszelką pomoc i błogosławieństwo Boże.

– Bóg jest dawcą życia i sprawcą dobra, jeśli Go odrzucę co mi pozostanie? Maryja w Orędziu z La Salette wyraźnie mówi, że nie możemy liczyć na to, że Bóg zaakceptuje takie samozniszczenie się człowieka. Przychodzi, aby nas obudzić, a zarazem wskazuje, co mamy czynić, abyśmy nie zniszczyli samych siebie i świata, w którym żyjemy.

– Maryja, objawiając się dzieciom, mimo że mówiła o trudnych sprawach, o trudnej rzeczywistości, pozostawiła orędzie nadziei… Na czym opiera się owa nadzieja?

– Jeśli się nawrócą, kamienie i skały zamienią się w sterty zboża, a ziemniaki same się zasadzą. Te słowa wypowiedziane w La Salette są momentem zwrotnym w całym Orędziu. Świadkowie Objawienia, Maksymin i Melania, byli dziećmi ciężko doświadczonymi przez biedę materialną i moralną. Słuchając słów Maryi w górach, pośród kamieni i skał, dzieci musiały być nimi wstrząśnięte. Tymczasem wystarczy się nawrócić, aby nagle wszystko się zmieniło. Stajemy oto przed tajemnicą wiary. Brzmi tu echo słów Ewangelii, według których, jeśli będziemy mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, będziemy w stanie góry przenosić.
Maryja w La Salette przypomina, że droga nawrócenia nie jest ponad nasze siły. Przypomina o potrzebie niedzielnej Eucharystii i wypoczynku, o codziennej modlitwie rano i wieczorem, przynajmniej Ojcze nasz i Zdrowaś Maryjo, a także o potrzebie postu. Proste środki i nic ponad ludzkie możliwości. Dzięki tym prostym środkom zapraszamy Boga, aby przemienił nasze życie i uzdrowił nasz świat.

– W La Salette tak naprawdę ukazał się Jezus z Maryją…

– Dzieci na początku ujrzały światło, potem ze światła wyłoniła się postać „Pięknej Pani”. Światło jednak pozostało, spowiło wszystkich, a pochodziło od wielkiego Krzyża na piersiach Maryi. Na owym Krzyżu dzieci widziały wyraźnie Jezusa umierającego, konającego. Jezus w La Salette nie wypowiada ani słowa. To Maryja, Matka Bolesna, mówi i stara się podtrzymać Jego ramię. Wypowiada Ona słowa Orędzia w imieniu swojego Syna. Obok Krzyża, na piersiach Maryi dzieci zauważyły obcęgi i młotek, narzędzia Męki Chrystusa. Zarazem narzędzia naszej codzienności, każdy z nas może je wziąć do ręki. Przed każdym stoi wybór narzędzia. Maryja w La Salette przychodzi do nas, grzeszników. Pokazuje prawdę o nas samych. Wszyscy mamy udział w krzyżowaniu Chrystusa – symbolem jest młotek. Jesteśmy odpowiedzialni za ciągłe przybijanie Go do Krzyża. Maryja chce nam wręczyć drugie narzędzie: obcęgi. Aby ich użyć, musimy zbliżyć się do Krzyża, do ran Chrystusa, możemy z żalem za uczynione zło wyciągnąć z ran gwoździe, które sami wcześniej wbiliśmy w Jego dłonie i stopy. Uwalniamy rękę Chrystusa, którą będzie mógł udzielić nam swego błogosławieństwa. Tak przez ból dotknięcia Krzyża, żal nawrócenia, uczestniczymy w radości Zmartwychwstania. Obcęgi są więc symbolem nawrócenia i uzdrowienia. Przywracają nam życie. Jeśli jednak pozostajemy przy młotku, ciągle trwamy w śmierci. Jezus zaś wciąż kona za nas w cierpieniu.

– Maryja mówi w La Salette: Od jak dawna cierpię za Was…

– Tylko kochająca Matka potrafi cierpieć za swoje dzieci. Maryja nosi w sercu imię każdego z nas. Pod Krzyżem przyjęła testament Jezusa: Oto syn twój. Tu, w La Salette powie o nas: Mój ludu, moje dzieci… Choćbyście nie wiem jak się modlili i nie wiem co robili, nigdy nie zdołacie mi wynagrodzić trudu, którego się za was podjęłam.
Maryja stoi między nami a Krzyżem Jezusa. Często zdajemy sobie sprawę, że wyrządziliśmy zło. Niestety, brakuje nam odwagi, by podejść do Jezusa i uznać naszą winę. Boimy się, że nas odrzuci. Mamy w swoich sercach zafałszowany obraz Boga. Wtedy Matka bierze nas za rękę i prowadzi. Okazuje się wtedy, że jest nam łatwiej iść. Z drugiej strony Jezus niczego nie odmawia swojej Matce, nawet w tak błahej sprawie jak w Kanie, gdy zabrakło wina na weselu. W La Salette Maryja jest pośredniczką Bożego Miłosierdzia. Doprowadza nas do pojednania z Bogiem. Dowiedzmy, że czyni jeszcze więcej, sama również bierze nasze grzechy na siebie, zanim trafiają do Jezusa, przenikają też przez Jej Niepokalane Serce. Dlatego nie jesteśmy w stanie wynagrodzić Jej trudu, którego się za nas podjęła…

– Dziękuję za rozmowę.

Adres: Sanktuarium Matki Bożej w La Salette
38970 La Salette – Francja
telefon: +33 476 30 00 11, faks: +33 476 30 03 65
e-mail: infos@lasalette.cef.fr;
Internet: http://lasalette.cef.fr

Comments are closed.