W drodze na ołtarze

Danina męczeństwa

Pięć sióstr Męczennic ze Zgromadzenia Córek Bożej Miłości: s. Julia, s. Bernadeta, s. Berchmana, s. Krizina i s. Antonija przed siedemdziesięciu laty, 15 grudnia 1941 roku oddały życie w obronie wiary i czystości na serbskiej ziemi. Dla miejscowej ludności stały się one misjonarkami Miłości większej niż lęk, cierpienie i śmierć. Ich wyniesienie do chwały ołtarzy będzie miało miejsce w Sarajewie 24 września br.

Dekret zamykający ich proces beatyfikacyjny podpisał Ojciec Święty Benedykt XVI 14 stycznia br., tj. równocześnie z ogłoszeniem beatyfikacji naszego wielkiego rodaka Ojca Świętego Jana Pawła II. Pięć sióstr Męczennic z czasu II wojny światowej, od 1911 roku zamieszkiwało w założonym przez Zgromadzenie Córek Bożej Miłości klasztorze imienia Maryi Panny w Pale, miejscowości położonej 18 km na wschód od Sarajewa. Pełną poświęcenia i oddania bliźnim modlitwą oraz pracą zaskarbiły sobie szacunek, a także wdzięczność ludności. W palańskiej wspólnocie były dwie Słowenki, dwie Chorwatki i Austriaczka.

Charyzmat Zgromadzenia

Zgromadzenie Córek Bożej Miłości założyła w 1868 roku w Wiedniu Franciszka Lechner (w Polsce Zgromadzenie obecne od 1885 r.). Pochodziła z bogobojnej, bawarskiej rodziny rolniczej. Pan Bóg dał jej łaskę odkrycia i doświadczenia Boga jako Miłości Ojca, Pana Jezusa jako najdoskonalszego Syna i Ducha Świętego jako tego, który nas czyni dziećmi Ojca. Stąd uroczystość Trójcy Przenajświętszej jest głównym, patronalnym świętem Zgromadzenia. Z prawdy o dziecięctwie Bożym wypływa wielka godność każdego człowieka – godność dziecka Bożego. Założycielka w swoim przesłaniu do współsióstr zawsze podkreślała potrzebę cenienia godności własnej, bo tylko wówczas jesteśmy w stanie nieść ją innym ludziom. Macierzysty dom wiedeński był pierwszym, który osobiście wybudowała Franciszka Lechner. Na życzenie ks. abp. Józefa Stadlera już w 1882 roku wysłała kilka współsióstr do Sarajewa. Zgromadzenie wkrótce utworzyło nową wspólnotę – właśnie w Pale. Do klasztoru została dobudowana kaplica pw. Matki Bożej Przedziwnej, darzonej szczególnym kultem w Zgromadzeniu – i dom, w którym powstała szkoła powszechna dla wszystkich dzieci, bez względu na narodowość i wyznanie. Siostry udzielały pomocy każdemu, kto w potrzebie dzwonił do furty klasztornej. W myśl swego charyzmatu i głównej misji, spełnianej w duchu czynnej, chrześcijańskiej miłości, siostry zajmowały się kształceniem dzieci i młodzieży na niwie edukacyjnej i wychowawczej. Prowadziły także wzorowe gospodarstwo domowe i rolne, zamieniając ogród w prawdziwą szkółkę warzywno-leśną. Z wielkim poświęceniem służyły także radą, odwiedzały chorych i przyjmowały do pracy zwłaszcza młode kobiety serbskie, aby uczyć je różnych prac gospodarczych.

„Szpital dla biednych”

Szczególnie często z dobroci sióstr korzystali, mieszkający po sąsiedzku w Pale, ortodoksi. To właśnie oni nazywali „miejscowy” klasztor, który, jak zielona wyspa otoczona wokoło lasami, promieniował pięknem i dobrem jego mieszkanek, „szpitalem dla biednych”. Siostry pomagały bowiem wszystkim, niezależnie od wyznawanej religii i pochodzenia.
Najstarsza z sióstr, 76-letnia s. Berchmana Leidenix, Austriaczka, wychowanka Studium Nauczycielskiego prowadzonego przez Zgromadzenie Sióstr Córek Bożej Miłości w Tuzli i Sarajewie, odznaczała się wysoką kulturą osobistą, a równocześnie niezwykłą pokorą i skromnością. „Za dwie rzeczy jestem nieskończenie wdzięczna Bogu: za to, że urodziłam się i wychowałam w wierze katolickiej i za to, że zostałam siostrą zakonną” – mówiła z wielkim przekonaniem.
Druga z współsióstr, 56-letnia s. Krizina Bojanc, Słowenka, wstąpiła do Zgromadzenia w Sarajewie w 1921 roku. Wzorowo i ofiarnie prowadziła zakonne gospodarstwo. Słynęła z pracowitości i dobroci serca.
48-letnia s. Jula Ivanisevicz, Chorwatka, była w Zgromadzeniu od 1914 roku. W roku 1932 została przełożoną wspólnoty w Pale. Jej miłość do powołania zakonnego wyrażała się w duchu wzajemnego zrozumienia, modlitwy, ofiarności, pogody ducha. W jednym z ostatnich listów pisała: „Wszyscy jesteśmy słabi i nędzni, dopóki żyjemy na tym świecie; dlatego potrzebujemy wielu łask i pomocy Bożej. Módl się często, chociażby krótko, gdyż tylko modlitwa ocali nas od zatracenia”.
Mottem życiowym 34-letniej s. Antoniji Fabjan, Słowenki (od 22 roku życia w Zgromadzeniu), która zawsze z wielką ofiarnością spieszyła bliźnim z pomocą były słowa: „Jeżeli ktoś czyni ci źle, ty czyń mu dobrze!”.
Dla najmłodszej, 29-letniej s. Bernadety Banja, Chorwatki, z rodziców emigrantów pochodzenia węgierskiego (od 17 lat w Zgromadzeniu) dom w Pale był pierwszą placówką. Pracowała w kuchni klasztornej. Charakteryzowała ją szczera dobroć wobec innych, ofiarność i wdzięczność za każdy gest dobra.

Droga Krzyżowa Sióstr

Rok 1941 w byłej Jugosławii to czas okupacji hitlerowskiej i czas wojny domowej. Serbscy żołnierze, zwani „czetnikami” dokonali wielu mordów na ogromnej liczbie ludności cywilnej, katolikach i muzułmanach. Linia walk w pewnym momencie przebiegała w pobliżu klasztoru. Siostry spędzały dnie i noce w wielkiej niepewności. Ich ostatnie listy świadczą, że były świadome grożącego im niebezpieczeństwa. Równocześnie uspakajały się w przekonaniu, że przecież „nic złego nikomu nie uczyniły”. Dzień 11 grudnia 1941 okazał się „czarnym czwartkiem”. Czetnickich żołnierzy przyprowadził do klasztoru sąsiad sióstr, Serb, któremu siostry leczyły chorą żonę, uczyły dzieci, a ze swojego lasu podarowały mu drewno potrzebne do wzniesienia domu. Siostra Jula, przełożona wspólnoty, wracając z zakupów z parobkiem Franją, widząc co się dzieje, kazała mu ratować się ucieczką, a sama dołączyła do otoczonych Serbami sióstr. Wśród strzałów i krzyków żołdactwa, rabowania mienia, klasztor został podpalony wraz z kaplicą i doszczętnie spłonął. Pięć sióstr zostało zmuszonych do marszu w wielkim mrozie, bez odpowiedniego odzienia, w głębokich śniegach, w kierunku miejscowości Gorażde (ok. 63 km od Pale). Tej sromotnej drodze towarzyszyły groźby, przekleństwa, bicie, obelgi i oskarżenia o mordowanie serbskich dzieci. W trakcie czterodniowej gehenny zasłabła najstarsza, s. Berchmana. Wyczerpana forsownym marszem przez lasy, została odłączona od grupy i zabita na osobności. Po egzekucji czetnik powrócił „okręcony” jej różańcem i fragmentami habitu. W docelowej miejscowości pozostałe siostry zamknięto w wojskowym baraku, na II piętrze. Po kolacji pijani żołnierze powrócili do zamkniętych zakonnic. Najpierw nakłaniali je, aby zrzuciły habity i im się oddały. Gdy odmówiły i nieustanie powtarzały, że ślubowały czystość Bogu, a potem wzywały ratunku i aktami strzelistymi wymawiały święte imiona Maryi, Jezusa i Józefa, żołnierze zaczęli je bić. Nie złamawszy ich oporu, postanowili dokonać gwałtu. Wtedy, dosłownie w ułamku sekundy, na słowa s. Juli, która otworzyła okno i krzyknęła: „Siostry, za mną! Jezu, ratuj nas!”, jedna po drugiej skoczyły w dół. Zupełnie zaskoczeni żołnierze, gdy ochłonęli, zbiegli w dół i rozwścieczeni zaczęli na oślep wbijać noże w ciała leżących ofiar. Martwe zwłoki złożono nad brzegiem rzeki Driny.

„Drinskie Męczennice”

Wieść o bohaterskich męczennicach szybko rozeszła się wśród okolicznej ludności. Wiedziano, że zaraz po egzekucji, gdy ich ciała leżały na brzegu rzeki, czetnickie kobiety zdarły z nich ubrania, kłócąc się o każdy kawałek odzieży. Na mrozie i śniegu zwłoki leżały jeszcze dwa dni. Potem zepchnięto je w nurty wody. Świadkiem wydarzeń tragicznej nocy 15 grudnia 1941 r. była kobieta wyznania katolickiego, która gotowała posiłki dla stacjonujących w Gorażde czetników. Jej syn, 10-letni chłopiec Anto Baković przechował pamięć tego straszliwego mordu. Po latach, gdy sytuacja polityczno-społeczna uległa częściowej odwilży, napisał, już jako kapłan, o tym wydarzeniu i rozwijającym się kulcie pięciu Dziewic znad rzeki Driny. On także stał się w 1999 roku głównym świadkiem w procesie sióstr na szczeblu diecezjalnym. 14 grudnia 2002 r., w przeddzień 61. rocznicy męczeństwa zakonnic, w Kurii Arcybiskupiej w Sarajewie przyznano im tytuły Sług Bożych. Uroczystościom beatyfikacyjnym będzie przewodniczył wysłannik Stolicy Apostolskiej, Prefekt Kongregacji do Spraw Kanonizacyjnych ks. kard. Angelo Amato.

Bożena Weber
fot. arch. Sióstr

Comments are closed.