Głupota i mądrość (27)

Szczęście na ziemi

Bogu zależy na szczęściu człowieka na ziemi. Jeśli nieszczęście zagląda mu w oczy, nie jest to wina Boga. Winnych może być wielu. Często jest to wina naszych przodków. Objawienie ujmuje to krótko w obrazie winy Adama. Trzeba się z tym liczyć. Starsze pokolenie może poranić młodsze, i to boleśnie. Dokonuje się to na sto sposobów. Dziś wiemy, że nawet genetycznie można przekazać dziecku słabości i choroby, które ranią je – i to przez całe życie. Źródłem nieszczęścia bywają również rany zadane dziecku po urodzeniu. Jest ich wiele, m.in. sieroctwo, zgorszenie, wprowadzenie w złe środowisko. Tu już udział w nieszczęściu mają nie tylko rodzice, ale wszyscy wychowawcy i ci, którzy mają kontakt z dzieckiem.
Drugą przyczyną nieszczęść na ziemi są ingerencje ludzi w harmonię przyrody. Mogą one zależeć od zachwiania równowagi w przyrodzie przez działanie człowieka: zanieczyszczenie powietrza, wody, skażenie ziemi, zniszczenie lasów. Wiele współczesnych nieszczęść tu ma swe źródło. Wystarczy wspomnieć osoby dotknięte różnymi chorobami z powodu promieniowania z Czarnobyla.
Trzecim źródłem nieszczęść jest czyn człowieka, którego konsekwencje są już nie do odwrócenia. Szczególnie chodzi o grzechy ciężkie, których człowiek nie jest w stanie naprawić. Przykładowo, zabójstwo dziecka jest raną sumienia, której nie da się usunąć. Trzeba z nią żyć na ziemi i w wieczności. Bóg może wybaczyć, ale świadomość popełnionej zbrodni zostaje zakodowana w sercu na wieki. Przebaczenie jest klejnotem Boga w tej ranie. Ono daje nowy rodzaj szczęścia z powodu otrzymanego miłosierdzia Bożego, ale nie usuwa pamięci o popełnionym czynie. Winą człowieka są również wszystkie nieszczęścia społeczne, ekonomiczne i polityczne!
Wierzącym żydom i chrześcijanom jest znana jeszcze jedna przyczyna nieszczęścia, jaką jest działanie szatana, który może kusić i ranić, wystawiając naszą wolność na próbę. Bóg się zgadza na jego pokusy i ufa, że mu nie ulegniemy. Pokonywanie pokus to tor przeszkód, na którym człowiek osiąga dojrzałość. Jeśli ulegamy pokusie, to jest nasza wina. Najłatwiej to obserwować w nieszczęściu alkoholika oraz wszystkich ludzi uzależnionych. Szatan się zawsze nimi cieszy, bo on nam zazdrości szczęścia, jakie jest dla nas dostępne na ziemi i w wieczności.
Bóg pragnie naszego szczęścia. Kohelet dostrzegał to jasno. Traktował szczęście doczesne jako dar Boga. Tak bowiem odbiera je każdy, kto w nim uczestniczy.
Oto, co ja uznałem za dobre: że piękną jest rzeczą jeść i pić, i szczęścia zażywać przy swojej pracy, którą się człowiek trudzi pod słońcem, jak długo się liczy dni jego życia, których mu Bóg użyczył. Bo to tylko jest mu dane. Dla każdego też człowieka, któremu Bóg daje bogactwo i skarby i któremu pozwala z nich korzystać, wziąć swoją część i cieszyć się przy swoim trudzie – to Bożym jest darem. Taki nie myśli wiele o dniach swego życia, gdyż Bóg go zajmuje radością serca (Koh 5,17–19).
Tekst odsłania zamysł Boga. Wszystkie dobra doczesne, jakie są w zasięgu naszych oczu, uszu, rąk są dla nas darem Boga. Jedyną odpowiedzią na nie jest dziękczynienie i właściwe ich wykorzystanie. Ale one są przemijające, a Bogu zależy na tym, co ma trwać przez całą wieczność, a tym jest nasze serce. Ono bowiem jest ogniskiem miłości. Bogu zależy na tym, aby ono płonęło szczęściem nie z powodu tego, co przemija, ale z powodu nieustannego kontaktu z Nim. On może dać miliardy razy większe dary temu, kto Go kocha.
Kohelet tego nie podejmuje, ale jego słowa podprowadzają do rozumienia tego, co nam objawił Jezus. Kto kocha prawdziwie, żadne nieszczęście na ziemi, nawet największe kalectwo i cierpienie, nie jest w stanie pozbawić go szczęścia! On je odnajduje jako obecność Boga w swoim sercu.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.