Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY ÓSMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 10–15 X 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 1,1–7; Łk 11,29–32

Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia… Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza nawrócili się, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.
Powiedzieć: przewrotne pokolenie – to bardzo poważny zarzut. Bo żądają – żądamy – znaku, a gdy go otrzymujemy, nie chcemy przyjąć. Bo brakuje dobrej woli, brakuje decyzji, brakuje jednoznacznego wyboru dobra i prawości w działaniu. Pragnienia nie do końca jasne, decyzje połowiczne, zamiary niestałe – to wszystko tworzy grunt, na którym niepostrzeżenie może wyrosnąć przewrotność.

WTOREK:
Rz 1,16–25; Łk 11,37–41

Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także i wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste.
Wydaje się to absurdem, a jednak można próbować ukryć coś przed Bogiem. Pozory mogą zadowolić drugiego człowieka. Ale nigdy Boga, który wszystko przenika. Bo Bóg Stwórca może przyjąć tylko dar całkowity, a jest nim cały człowiek. Nie poszczególne czyny, poszczególne chwile, poszczególne pragnienia. Boga zadowolić może jedynie dar, którym jest cały człowiek. Taki sposób uczczenia Boga jest czynem dojrzałej wiary.

ŚRODA:
Rz 2,1–11; Łk 11,42–46

„Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą”. Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: „Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz”. On odparł: „I wam, uczonym w Prawie, biada. Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie”.
Nie sposób z nauczania Jezusa uczynić mowy słodko brzmiącej. Nasz Pan świadomie sięga po najmocniejsze argumenty, by poruszyć błądzące serce. Ostre słowa bezlitośnie obnażają pustkę ludzkiego serca. Lepiej teraz za życia usłyszeć mocne słowa o własnym postępowaniu, niż u kresu dni przekonać się o fiasku swoich wysiłków. Jeśli dziś Bóg postawi obok nas człowieka, który mówi twarde słowa, skorzystajmy z nich, bo później może być za późno.

CZWARTEK:
Rz 3,21–29; Łk 11,47–54

Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jeteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce… Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.
Biada to nic innego jak przekleństwo. W ustach Mistrza z Nazaretu przekleństwo? Tak, bo są takie sytuacje, gdy trzeba z całą ostrością powiedzieć o złu, które czai się w ludzkich myślach i czynach. Można się bowiem usprawiedliwiać przykładem innych. Jak często ten argument się pojawia: bo inni tak postępują, bo starsi, bo rodzice tak czynią… Albo to drugie niebezpieczeństwo: przeszkadzać innym w podążaniu drogą przykazań… Odpowiedzialność człowieka, który publicznie wypowiada swe poglądy gorszące innych – jest ogromna.

PIĄTEK:
Rz 4,1–8; Łk 12,1–7

Strzeżcie się kwasu to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach. Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: Bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie.
Tak, zawsze potrzebne jest ostrzeżenie w obliczu poważnego niebezpieczeństwa. A takim jest dla życia duchowego obłuda. Dwie twarze, dwa oblicza. Albo trzy twarze, a nawet więcej. W zależności od konkretnej sytuacji inna twarz. Tak rozwija się uwikłanie w różne układy, z których trudno się wyplątać. A przecież kiedyś wszystko stanie się jawne. I będzie wiadomo, kto pomógł, kto przeszkodził.

SOBOTA:
Rz 4,13.16–18; Łk 12,8–12

Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych, a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych… Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co macie mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co macie mówić.
Cierpliwie znosząc dzisiejsze przeciwności coraz skuteczniej pokonujemy te, które przyjdą jutro. Zachowując wierność dziś – przygotowujemy się, by być wiernym także jutro. Pielęgnując żywą wiarę dziś, tworzymy wiarę jutra. A mimo wszystko i tak nie jesteśmy w stanie przygotować się na każdą sytuację, bo wymagania mogą nieoczekiwanie przerosnąć nasze możliwości. I tu z pomocą przychodzi Duch Święty. Jeśli rzetelnie przeżywamy nasze dziś, możemy być pewni, że w trudnym jutro On będzie z nami.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.