Głupota i mądrość (29)

Dynamizm dobra

Szczęście człowieka polega na ubogaceniu własnego serca tym dobrem, jakiego Ojciec niebieski oczekuje od niego. Dobro czynione przez człowieka w wymiarze tylko doczesnym nie da się przenieść w wieczność. Ono bowiem zostaje na ziemi i dzieli jej los.
Dobro wielu ludzi w wymiarze doczesnym jest celem ich życia. Kohelet znał to ustawianie i przestrzega przed błędem. Jedynie dobro, które jest wypełnieniem woli Boga, kształtuje serce i dlatego może być wniesione w wieczność. Kohelet tego, kto czyni dobro jedynie w wymiarze doczesnym, zestawia z tym, który umiera w łonie matki. Jest to wezwanie do refleksji nad celem naszego życia. Jeśli jest nim prawdziwe dobro, które uszczęśliwia innych i wielbi Boga, to życie wypełnia szczęście. Jeśli tego zabraknie, to losem człowieka jest śmierć, która nie różni się od wszystkich innych stworzeń, jakie wypełniają zadania na ziemi i umierają. Celem ich jest co najwyżej przekazanie życia kolejnym pokoleniom. Ale nie tak ustawił nasze życie Bóg. Jemu zależy na szczęściu, karmionym pokarmem ducha, bo ten pokarm daje życie otwarte ku wieczności.
Gdyby ktoś zrodził nawet stu synów i żył wiele lat, i dni jego lat się pomnożyły, lecz dusza jego nie nasyciła się dobrem i nawet pogrzebu by nie miał – powiadam: Szczęśliwszy od niego nieżywy płód, bo przyszedł jako nicość i odchodzi w mroku, a imię jego mrokiem zakryte; i nawet słońca nie widział, i nie wie niczego; on większy ma spokój niż tamten. A tamten gdyby nawet tysiące lat przeżył, a szczęścia nie zażył żadnego – czyż nie zdąża z wszystkimi na jedno miejsce? (Koh 6,3–6).
W tych słowach zastanawia to, że Kohelet przestrzega przed ograniczeniem życia tylko do dobra doczesnego, nawet z wykluczeniem pogrzebu, bo albo taki człowiek o nim nie myśli, albo zginie śmiercią skrytobójczą. Samo takie krótkowzroczne ustawienie jest już pomyłką. Można urządzić się w doczesności, a życie przegrać, bo jest zamknięte w granicach narodzin i śmierci. Dynamizm dobra jest twórczy i on zostaje przez Boga nagrodzony. To dobro polega na realizowaniu programu, jaki posiada Ojciec na każdą godzinę naszego życia. Takie ustawienie sprawia, że dysponujemy nie tylko swymi możliwościami, ale i współpracą z Bogiem i tymi, którzy pełnią Jego wolę. Jasne ukazanie tego znajdujemy w Ewangelii. Kohelet przygotowywał do przyjścia Jezusa i już wówczas przestrzegał, aby nie koncentrować uwagi na własnych programach, zamkniętych w doczesności.
Przestroga Koheleta jest aktualna. Dziś wielu chrześcijan nastawionych w swym życiu na minimalizm zabiega tylko o to, aby grzechu nie popełnić. Wydaje się im, że jeśli nikogo nie zabiją, nic nie ukradną, nie przysięgają fałszywie, to nie mogą być karani, bo nie ma za co. Jezus jednak w wizji Sądu Ostatecznego wyraźnie podkreśla, że potępienie spotka tych, którzy nie czynili dobra w swoim środowisku. Nie nakarmili głodnego, nie okryli nagiego, nie nawiedzili chorego… Dynamizm dobra jest nastawiony na dzielenie się z innymi tym, co posiadamy. Ich szczęście jest naszym szczęściem. Najmądrzejsze wykorzystanie posiadanych dóbr polega na przekazaniu ich potrzebującym.
Życie jest energią twórczą. Kto tego doświadczy, ten ani minuty nie straci. Potrafi ją wykorzystać tak, jak Ojciec niebieski chce. Zasadniczo jest tylko pięć możliwości wykorzystania czasu: odpoczynek, praca, modlitwa, braterskie spotkanie i cierpienie, które trzeba zamienić na ofiarę. Kto umie rozpoznać wolę Ojca w każdej minucie swego życia, żyje w chwili obecnej w wielkim pokoju, wiedząc, że on procentuje nie tylko na ziemi, ale i w wieczności. Minimalizm jest poważną chorobą ducha.
Jeśli dynamizm życia zabiega tylko o swoje, daje pozory szczęścia, podobne do mydlanej bańki, która pryska w jednym momencie. Milioner w chwili śmierci widzi, jak pryska jego bańka.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.