Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY DZIEWIĄTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 17–22 X 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 4,20–25; Łk 12,13–21

Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?”. Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne do jego mienia”.
Wydaje się, że Jezus ucieka przed problemem przypadkowo spotkanego człowieka, który przeżywa kłopoty z podziałem spadku po rodzicach. Zbawiciel jednoznacznie odrzuca możliwość jakiejkolwiek interwencji. Ale nie oznacza to bynajmniej lekceważenia tej konkretnej sprawy. Jezus zwraca uwagę, że rozwiązywany problem należy widzieć w szerszej perspektywie – w perspektywie wartości duchowych i życia wiecznego. Brońmy się przed zacieśnianiem horyzontu naszych myśli do tego, co dziś widać.

WTOREK:
2 Tm 4,9–17a; Łk 10,1–9

Powiedział do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, najpierw mówcie: Pokój temu domowi! Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was”.
Robotnicy zdążający na żniwo mają proste zadanie: ściąć zboże, zebrać plon. Tu nie widać żadnego niebezpieczeństwa. Lecz już następne słowa odkrywają zgoła inny klimat: uczniowie są jak owce pośród wilków, a te w takim otoczeniu nie mogą mieć dobrego samopoczucia. Uczniowie Jezusa są podobni do żniwiarzy i zarazem do owiec. Do żniwiarzy, bo zawsze ogrom pracy przekracza ich możliwości. Do owiec, bo uzbrojeni w miłość muszą stawić czoła przemocy.

ŚRODA:
Rz 6,12–18; Łk 12,39–48

Jezus powiedział do swoich uczniów: „To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Wtedy Piotr zapytał: „Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do innych?”.
Wielu, słuchając słów Jezusowego nauczania, chętnie odnosi je do innych. Piotr miał odwagę zapytać wprost: czy te słowa skierowane są do niego i pozostałych Apostołów, czy też do innych ludzi? Jezus nie pozostawia wątpliwości. Odpowiada jeszcze wyraźniejszym wezwaniem do czuwania. Tak, nie wolno popełnić zasadniczego błędu: pozostawić słowa Bożego bez reakcji w przekonaniu, że potrzebuje go ktoś inny. Przede wszystkim to ja dziś potrzebuję tego słowa, które usłyszałem.

CZWARTEK:
Jk 2,14–17; Mt 25,31–40

Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść, byłem spragniony, a daliście Mi pić, byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie, byłem nagi, a przyodzialiście Mnie, byłem chory, a odwiedziliście Mnie, byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie… Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”.
Najmniejsi bracia Jezusa: głodni, spragnieni, przybysze, nadzy, chorzy, więźniowie… Dziś wielu jest małych braci Jezusa, bo wielu jest potrzebujących. Ale też są i ci, którzy podszywają się pod braci Jezusa. Wcale nie należą do najmniejszych i potrzebujących. Jeśli chcemy pozostać wierni słowu Jezusa, winniśmy należycie rozpoznawać sytuację człowieka, któremu chcemy udzielić pomocy. A nie zawsze będzie to drobna moneta podana mimochodem.

PIĄTEK:
Rz 7,18–24; Łk 12,54–59

Jezus mówił do tłumów: „Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: Deszcz idzie. I tak bywa. A gdy wieje wiatr z południa, powiadacie: Będzie upał. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?”.
Umiejętność rozpoznawania tego, co słuszne, jest niezbędna w życiu codziennym. Nikt nie otrzymał jej w stanie pełnym za darmo, gotową. Trzeba trudzić się, by nasze sumienie pracowało prawidłowo. Każdą sprawność – nawet gdy dysponujemy nieprzeciętnym talentem – musimy rozwijać. I to samo dotyczy sprawności, która polega na rozpoznawaniu wartości moralnych.

SOBOTA:
Rz 8,1–11; Łk 13,1–9

Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?”. Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć”.
Drzewo nie zdaje sobie sprawy, że mimo braku owoców kolejny rok może żyć dzięki wstawiennictwu ogrodnika. W swojej naiwności może sądzić, że gospodarz wcale się nim nie interesuje i dlatego rośnie spokojnie. A że ktoś je pielęgnuje, to widocznie takie jest prawo drzewa – to się należy! O naiwności, czyż wielu nie w ten sam sposób spogląda na swoje życie? Zapominając o Bogu, żyją w samozadowoleniu i nie przeczuwają, ile zawdzięczają wstawiennictwu zupełnie nieznanych osób.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.