Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 24–29 X 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 8,12–17; Łk 13,10–17

Jezus nauczał w szabat w jednaj z synagog. A była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy: była pochylona i w żaden sposób nie mogła się wyprostować. Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał ją i rzekł do niej: „Niewiasto, jesteś wolna od swej niemocy”… Lecz przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus w szabat uzdrowił, rzekł do ludu: „Jest sześć dni, w które należy pracować. W te więc przychodźcie i leczcie się…”.
Kobieta cierpiała przez osiemnaście lat. Osiemnaście to trzy razy po sześć – „pełnia (trzy) niedoskonałości” (sześć), czyli szczególne nagromadzenie braku, niemożności, niespełnienia. I tak udręczona wreszcie spotyka Jezusa, który przywołuje ją do siebie i uwalnia. W jednej chwili pozbyła się wszystkich dolegliwości. Cierpliwie czekała i ciągle przychodziła do synagogi. I stał się oczekiwany cud. Nie rezygnujmy, gdyby oczekiwany przez nas cud dziś jeszcze się nie zdarzył.

WTOREK:
Rz 8,18–25; Łk 13,18–21

Jezus mówił: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać? Podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posadził w swoim ogrodzie. Wyrosło i stało się wielkim drzewem, tak że ptaki powietrzne gnieździły się na jego gałęziach”. I mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże? Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż wszystko się zakwasiło”.
Królestwo Boże rozwija się mocą Bożego dynamizmu. Dlatego podobne jest do ziarna gorczycy, które nosi w sobie życiodajne siły. I rozrasta się obejmując bez wyjątku wszystko, co składa się na ludzkie życie. Dlatego podobne jest do zaczynu, który ostatecznie wchłania wszystko, co jest w naczyniu. W nas winien działać dynamizm płynący z Boga samego – to Jego łaska. I w nas musi wszystko być poddane wpływom łaski. Od nas zależy, czy zechcemy zaprosić Boga we wszystkie swe sprawy.

ŚRODA:
Rz 8,26–30; Łk 13,22–30

Raz zapytał Go ktoś: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. On rzekł do nich: „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam; lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście… Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”.
Jeśli pragniemy trwać w obecności Boga, musimy być przygotowani na przejście przez ciasne drzwi. Oznacza to, że już teraz warto zdobyć umiejętność przechodzenia przez nie. Bo jeślibyśmy stanęli w drzwiach nieba, ciągnąc za sobą rozmaite przywiązania, nie będziemy w stanie przekroczyć tego świętego progu, za którym czeka nasz Stwórca. Nie sposób wciągnąć tam z sobą całego bagażu nierozwiązanych spraw, krępujących więzów, dóbr ważnych jedynie w doczesności.

CZWARTEK:
Rz 8,31b–39; Łk 13,31–35

Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony ten, który przychodzi w imię Pańskie”.
Święte miasto, gdzie Bóg mieszkał w swej świątyni, zamknęło się wobec największej łaski, nie rozpoznało obecności Mesjasza. A przecież taki był sens istnienia tego miasta: przyjąć Mesjasza i ukazać Go światu. Tymczasem miasto nie spełniło swego zadania. Nie tylko człowiek, także naród ma zadanie do spełnienia. I każda ludzka społeczność ma swoje powołanie. Czy rozumiem powołanie swojego środowiska?

PIĄTEK:
Ef 2,19–22; Łk 6,12–16

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić i całą noc spędził na modlitwie do Boga. Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami… Zszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu… Przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób.
Jedna z ważniejszych decyzji Zbawiciela: wybór dwunastu apostołów, najbliższych współpracowników. Tę decyzję poprzedziła całonocna modlitwa. Czy Syn Boży musiał się modlić? Przede wszystkim nam chciał pokazać, że nasze decyzje muszą wyrastać z fundamentu modlitwy. Nie mogą – szczególnie jeśli dotyczą istotnych spraw naszego życia – wyrastać z naszych ambicji, przywiązań, wygodnictwa czy samowoli. Nasze decyzje będą słuszne, o ile czerpać będą z Boga.

SOBOTA:
Rz 11,1–2a.11–12.25–29
Łk 14,1.7–11

Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: „Ustąp temu miejsca”. I musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: „Przyjacielu, przesiądź się wyżej”.
Nie wierzmy, że łokcie i tupet stanowią najlepszy sposób rozwiązywania naszych spraw. Nawet gdyby nas ktoś o tym przekonywał, gdyby taką drogę podpowiadało doświadczenie wyrosłe z obserwacji otoczenia. Bo kiedyś łokcie nieuchronnie osłabną, a tupet wobec upływu lat utraci swój impet. Pozostać może jedynie siła ducha. O ile wcześniej rozwinęła się w naszym sercu.

ks. Roman Sławeński


Comments are closed.