Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 31 X – 5 XI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 11,29–36; Łk 14,12–14

Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych, A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.
Czyżby Jezus był przeciwnikiem uroczystych spotkań rodzinnych, towarzyskich lub sąsiedzkich? Bynajmniej nie potępia tych chwil, które spędzone wspólnie umacniają wzajemne więzi między ludźmi. Nie ganił też ucztujących w Kanie Galilejskiej. Zwraca jednak uwagę na niebezpieczeństwo, jakim jest interesowność, która może przeniknąć tak głęboko nasze życie, iż nawet spotkanie przy stole służy ukrytym zamiarom.

WTOREK:
Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni… Błogosławieni czystego serca… Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…
Błogosławieństwa to obietnice. Któż nie słucha obietnic z największym zainteresowaniem? Od niemal dwóch tysięcy lat chrześcijanie słuchają obietnic Syna Bożego, a jednak wydaje się, że wielu pozostaje w wyraźnym dystansie, zachowując wyczuwalne niedowierzanie Jego słowom. Tymczasem Zbawiciel zawsze dotrzymywał słowa i nadal dotrzymuje. Gdy dziś do nas kieruje swe błogosławieństwa-obietnice, z pewnością i wobec nas dotrzyma słowa. Uwierzmy.

ŚRODA:
Mdr 3,1–6.9; 2 Kor 4,14–5,1; J 14,1–6
Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

Niech się nie trwoży serce wasze. Wierzycie w Boga? I we Mnie wierzcie. W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce.
Dom Ojca w niebie – tam jest przygotowane dla nas mieszkanie. To tam jest najwłaściwszy adres naszego stałego pobytu. Nie wolno o nim zapomnieć, trzeba go potraktować całkiem na serio. Bo ten adres nie jest metaforą ku pokrzepieniu serc. To słowo kolejnej obietnicy Jezusa i warto prostą wiarą je przyjąć. Warto myśleć z miłością o tym domu, o tych, którzy tam już zajęli swe miejsce; o tych, którzy wciąż do niego zmierzają, mimo że przekroczyli już granicę śmierci. Myśleć z miłością o domu Ojca…

CZWARTEK:
Rz 14,7–12; Łk 15,1–10

Albo jeśli jakaś kobieta mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata domu i nie szuka starannie, aż ją znajdzie? A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i mówi: „Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam”. Tak samo powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.
Kobieta chwytając za miotłę wciąż ma nadzieję odnaleźć zgubioną drachmę. Sięga po światło – dodatkowe światło, by odzyskać swój skarb. Może to banalne spostrzeżenie, ale trzeba powiedzieć: owa kobieta zrozumiała, że utraciła coś ważnego. W sferze ducha tymczasem można utracić coś szczególnie cennego i nawet tego nie zauważyć. Gdy zabraknie spokojnej refleksji można nie zauważyć, że gdzieś zgubiła się prawość, szlachetność, bezinteresowność, radość życia…

PIĄTEK:
Rz 15,14–21; Łk 16,1–8

Rządca przywołał do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?”. Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt…”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła.
Synowie tego świata zgodnie ze swoim upodobaniem i właściwą sobie zapobiegliwością gromadzą dobra tego świata. A synowie światłości winni także zgodnie z upodobaniem i nie mniejszą zapobiegliwością gromadzić dobra duchowe. Dobra tego świata łączą człowieka z doczesnością. Dobra duchowe łączą już teraz z wiecznością. Zapobiegliwość o dobra materialne zasadniczo pojawia się spontanicznie. Natomiast zapobiegliwość o duchowe, trzeba troskliwe rozwijać.

SOBOTA:
Rz 16,3–9.16.22–27; Łk 16,9–15

„Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie”. Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.
Jest taka metoda obrony własnych pozycji: atak przy pomocy drwiny. Tą metodą posługują się kręgi ludzi wówczas, gdy ktoś mając rację staje im na drodze. Tą metodą może posłużyć się każdy w swoim sumieniu, gdy napotyka wymagania, które mu nie odpowiadają. I wówczas najłatwiej pozbyć się skrupułów poprzez kpinę, ironiczny uśmiech. Lecz czy tą metodą można rozwiązać powstałą trudność? Co najwyżej zyskujemy tanie usprawiedliwienie. A przecież jedynym skutecznym usprawiedliwieniem jest słowo Jezusa.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.