Świadectwa Bożego Miłosierdzia

To Twoje dzieło

Filipinka Connie M. Micor, która organizowała Apostolski Kongres Miłosierdzia dla Azji w 2009 r. opowiada, jak doznała łaski Bożego Miłosierdzia. Czciciele Jezusa Miłosiernego w Azji zastanawiali się, w którym kraju zorganizować Kongres. Propozycji było kilka: Korea, Singapur, Filipiny. Ostatecznie wytypowano Filipiny. Jak wyznaje Connie Micor, organizacja spotkania, w którym wzięło udział 2,5 tysiąca apostołów Bożego Miłosierdzia z całej Azji, okazała się cudem Bożego Miłosierdzia.

Ufam Tobie.

Pierwsza myśl, aby Kongres zorganizować w Singapurze napotkała na trudności. Nie było środków, ani miejsca. Niemniej arcybiskup metropolita udzielił błogosławieństwa, aby Kongres odbył się na Filipinach.
Zaskoczona tym pomysłem Connie wróciła na Filipiny i tam swojemu przełożonemu powiedziała, że to Filipińczycy mają zorganizować kongres. – Mój koordynator, który wówczas był bardzo chory, powiedział: „Siostro, daję ci moje błogosławieństwo, oferuję wsparcie, zorganizuj ten kongres”. Byłam przerażona, ponieważ na moim koncie było tylko dwieście dolarów. Nie miałam ludzi, którzy mogliby mi pomóc. Nie byłam organizatorem tylko sekretarzem generalnym azjatyckiego sekretariatu – opowiada. – Pomyślałam wtedy: „Panie Boże, to Twoje dzieło, ufam Tobie” i poszłam spać – dodaje.

Tajfun

Rano obudził ją telefon. Głos w słuchawce oznajmił, że jest już 2500 dolarów na organizację kongresu oraz do pomocy delegaci z Malezji. – Pomyślałam: „No to zaczynamy”. Od tej pory pieniądze zaczęły napływać – potrzebowaliśmy niemało, bo trzy miliony dolarów – zaznacza Connie M. Micor.
Organizatorka kongresu dla Azji wspomina, że któregoś dnia, gdy była w biurze, miasto nawiedził wielki tajfun. – Widziałam wodę, która wtargnęła do miasta. Powiedziałam wtedy: „Panie Boże, jeśli sądzisz nas według naszych czynów to nikt z nas nie ocaleje. Miej nad nami miłosierdzie”. Gdy woda podnosiła się coraz bardziej, próbowałam ratować wszystkie dokumenty. Nagle zjawili się ludzie, którzy zaczęli mi pomagać: ustawiali krzesła na stołach, przenosili dokumenty na drugie piętro i tak w piętnaście minut wszystko to, co było w biurze zostało przeniesione wyżej. Zanim woda sięgnęła do pasa, wszyscy byliśmy już na drugim piętrze. Inne biura zostały zalane. Zniszczeniu nie uległy jedynie dokumenty dotyczące kongresu – mówi Micor.

Kongres

Po miesiącu, w listopadzie 2009 roku, w Kongresie uczestniczyło 2500 osób – apostołów Bożego Miłosierdzia, z czego stu to kapłani z Azji i Filipin. Na kongres przybyło także wielu biskupów z całej Azji.
– Po spotkaniu nie byliśmy winni nikomu ani grosza. Całe rozliczenie poszło gładko – podkreśla Filipinka. Na koniec swojego świadectwa Connie M. Micor zaznacza: – Trzeba ufać Bogu, bo On przekazał św. s. Faustynie jedno pragnienie, abyśmy poprzez Jego Miłosierdzie, przygotowali się na Jego przyjście, abyśmy otworzyli serca na Miłosierdzie Boże i powierzyli się Mu całkowicie. Powinniśmy na codzień żyć Miłosierdziem Bożym, okazywać go sobie nawzajem. Wtedy będziemy znakami nadziei, a na końcu życia będziemy mogli uczestniczyć w chwale Boga, w Jego Królestwie.

Z Krakowa do Argentyny

Podczas II Światowego Kongresu Miłosierdzia Bożego ks. German Saksonoff z Argentyny przedstawił rozwój kultu w swoim kraju. Opowiedział także o kilku przejawach opieki Bożego Miłosierdzia.
– Nasza obecność w Łagiewnikach jest świadectwem wdzięczności dla Miłosierdzia Bożego, które stąd, z Polski, przeniknęło ogniem miłości Bożej do naszej ziemi. W Argentynie miały miejsce trzy ważne wydarzenia, które zapoczątkowały kult Miłosierdzia Bożego – mówił kapłan.

Trzy dzieła łaski

Pierwszy z nich to powołanie Dzieła Jezusa Miłosiernego w Mendozie. Stało się ono ośrodkiem działalności popularyzacyjnej, a jego założyciele dokonali pierwszego na świecie tłumaczenia na hiszpański Dzienniczka św. Faustyny. Wydało ponadto Encyklikę Dives in Misericordia bł. Jana Pawła II oraz wiele innych publikacji dotyczących św. Faustyny. Dotarły one do wielu krajów Ameryki Łacińskiej i do Hiszpanii.
Kolejnym dziełem, dzięki któremu misja św. Faustyny zaistniała w Argentynie była praca grupy czcicieli Miłosierdzia Bożego, którzy przemierzyli wiele diecezji w ramach starań o relikwię Świętej dla całego kraju.
– Na trzecim miejscu chciałbym podkreślić obecność w Argentynie i Ameryce Łacińskiej polskich księży i zakonników. Wszędzie tam, gdzie dotarli, wprowadzali kult Bożego Miłosierdzia i dali go poznać tysiącom wiernych. Obecnie w Argentynie pracuje ponad 100 polskich księży i drugie tyle polskich sióstr zakonnych – mówi kapłan.

Umacnianie kultu

– Obecnie pracujemy nad pogłębianiem kultu Bożego Miłosierdzia. Rozpoczęliśmy prace nad miesięcznikiem, którego pomysł wydawania zrodził się w kwietniu 2005 roku, z chwilą odejścia bł. Jana Pawła II do Nieba. Po sześciu latach wydawnictwo to osiąga co miesiąc nakład 25 tys. egzemplarzy i rozpowszechniane jest w Argentynie, Paragwaju, Chile i Kostaryce. Co miesiąc publikacja ta w przyjazny sposób przybliża treść Dzienniczka św. Faustyny i proponuje tematy do codziennej medytacji nad Męką Chrystusa oraz na cotygodniowe spotkania grup modlitewnych. Drukujemy i rozpowszechniamy setki tysięcy obrazków oraz broszur poświęconych kultowi Miłosierdzia Bożego – wylicza kapłan z Argentyny.
W Ojczyźnie ks. Germana zapoczątkowane też zostały rekolekcje o Bożym Miłosierdziu. Od 2005 roku wzięło w nich udział już ponad 2000 osób. – Już w 2008 roku, w ramach obchodów 70. rocznicy śmierci świętej Faustyny, powołaliśmy do życia Centrum Duchowości Świętej Faustyny Kowalskiej, poprzez które staramy się przybliżyć ludziom skarby mistyki s. Faustyny. Centrum nosi imię św. Siostry, ponieważ to ona została wybrana, żeby wskazać, jak bardzo należy pokładać ufność w Bogu – opowiada kapłan.

Łaska uzdrowienia

– Chciałbym powiedzieć też o cudzie, którego dokumentację chcę zostawić w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Pewna osoba cierpiąca na całkowite zwichnięcie stawu biodrowego wzięła udział w szkoleniu w Centrum Duchowości Świętej Siostry Faustyny Kowalskiej. Była już raz operowana i – po spotkaniu w Centrum – miała mieć drugą operację chirurgiczną. Gdy dotarła do domu rekolekcyjnego, wyczerpana fizycznie i obolała, myślała tylko o tym, żeby wracać do domu. Ponieważ jej towarzysze podróży nalegali, została z nimi. W czasie spotkania przystąpiła do spowiedzi, a po przyjętej Komunii Świętej nie czuła już bólu. Zapomniała o nim i bez problemu uczestniczyła w spotkaniu. Po powrocie do swojego miasta poddała się badaniom. Lekarze stwierdzili, że jej choroba w cudowny sposób ustąpiła.
Chciałbym powiedzieć, że był to cud, który wytrysnął ze Źródeł Bożego Miłosierdzia.

Małgorzata Pabis
fot. Mieczysław Pabis

Comments are closed.