Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 7–12 XI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Mdr 1,1–7; Łk 17,1–6

Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu jednego z tych małych. Uważajcie na siebie. Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli żałuje, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwróciłby się do ciebie, mówiąc „Żałuję tego”, przebacz mu.
„Uważajcie na siebie” – przypomina Jezus. I zwraca uwagę na odpowiedzialność człowieka za rozsiewanie zła. Trzeba za wszelką cenę postawić tamę zgorszeniu. Zachować taką wrażliwość, by sumienie rozeznawało nie tylko popełniony grzech, ale również pozwalało spostrzegać skutki zła w sercach innych. Owo czuwanie nad skutkami zła – jakby dla przeciwwagi zgorszeniu – realizuje się przez skłonność do przebaczenia. Bo przebaczenie radykalnie zamyka strumień zła.

WTOREK:
Mdr 2,23–3,9; Łk 17,7–10

Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: „Pójdź i siądź do stołu”? Czy nie powie mu raczej: „Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy dziękuje słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? Tak mówcie i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono: „Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać”.
Uznać siebie za nieużytecznego sługę, nawet jeśli włożyliśmy w konkretne dzieło niemało swego wysiłku i zapału – to wydaje się prawie niemożliwe dla ludzkiej natury, która tak chętnie poszukuje uznania w oczach innych. A jednak Jezus zachęca nas, byśmy nie przywiązywali się do powstałego za naszą przyczyną dobra. Bo tak naprawdę, to wszelkie dobro ma tylko jedną przyczynę: samego Boga. A jeśli nam uda się coś dobrego uczynić, to znak, żeśmy pozwolili działać Stwórcy.

ŚRODA:
1 Kor 3,9b–11.16–17; J 2,13–22

Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”. Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?”. On zaś mówił o świątyni swego Ciała.
Świątynia Jezusowego Ciała została zniszczona przez wybuch ludzkiej złości i nienawiści. Ale po trzech dniach ciało Jezusa zmartwychwstało, odzyskało swą wcześniejszą sprawność, a nawet więcej – stało się doskonalsze. Nasze ciało jest również świątynią – ciągle zagrożoną w swym istnieniu. Nie tyle szkodzi mu ludzka złość, co nasz własny grzech. Sami nie zmartwychwstaniemy, ale mocą Jezusowej łaski zawsze możemy odbudować świątynię naszego człowieczeństwa. I tak oto realizuje się nasz rozwój.

CZWARTEK:
Mdr 7,22–8,1; Łk 17,20–25

Jezus zapytany przez faryzeuszów, kiedy przyjdzie królestwo Boże, odpowiedział im: „Królestwo Boże nie przyjdzie dostrzegalnie; i nie powiedzą: Oto tu jest albo tam. Oto bowiem królestwo Boże jest pośród was”. Do uczniów zaś rzekł: „Przyjdzie czas, kiedy zapragniecie ujrzeć choćby jeden z dni Syna Człowieczego, a nie zobaczycie. Powiedzą wam: Oto tam lub oto tu. Nie chodźcie tam i nie biegnijcie za nimi. Bo jak błyskawica, gdy zabłyśnie… tak będzie z Synem Człowieczym w dniu Jego”.
Bywa taki rodzaj pobożności, która z upodobaniem kolekcjonuje wszelkiego typu „nowinki duchowe”, szukając ciągle nowego pokarmu w cudownych miejscach. Tymczasem najzdrowszy pokarm jest tuż obok: słowo Boga podane w liturgii. I najcudowniejszym miejscem na ziemi jest to, gdzie dziś jesteśmy: to przecież w tym miejscu Bóg objawia swą miłość do mnie. Czy potrzeba czegoś więcej?

PIĄTEK:
Mdr 13,1–9; Łk 26,17–37

Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba deszcz ognia i siarki i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Przypomnijcie sobie żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.
Mieszkańcy Sodomy, zaprzątnięci codziennymi czynnościami, zostali zaskoczeni deszczem ognia i siarki. Gdy przyjdzie Jezus, zaskoczenie będzie podobne. Ale wcale tak być nie musi. Bo można codzienność przeżywać w obecności Boga. Codzienne ofiarowanie swej pracy, wierna modlitwa, pamięć na obecność Bożą i proste przyjmowanie wszystkiego w duchu zaufania wobec Boga – tak postępując nie będziemy zaskoczeni.

SOBOTA:
Mdr 18,14–16; 19,6–9; Łk 18,1–8

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać… I Pan dodał „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”.
Natarczywością prośby można było skłonić niesprawiedliwego sędziego, by przyszedł z pomocą. Nieustępliwość w błaganiu poruszyła nawet nieprawe serce skorumpowanego człowieka. Musiało być coś niezwykłego w prośbie tej kobiety: czy tylko nieustępliwość? To była nieustępliwość w słusznej sprawie. I tylko taka nieustępliwość jest nam potrzebna. Nieustępliwość w złej sprawie – to głupi upór, który zawsze niszczy.

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.