Historia we wspomnieniach

“Silni mocą krzyża zwyciężym”

Msza św. polowa we Włoszczowej sprawowana w obronie krzyża (fot. „Walka o krzyże…”)

Poniżej przedstawiamy świadectwo tamtego czasu: fragment „Opisu wydarzeń na terenie Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem…”.

***

(…) W miejscowości Miętne, w Zespole Szkół Rolniczych w siedmiu pracowniach potajemnie zdjęto i ukryto krzyże. Stało się to na początku grudnia roku ubiegłego [1984]. Młodzież za pośrednictwem swoich przedstawicieli, tj. członków samorządu uczniowskiego, zwróciła się do dyrekcji szkoły z prośbą o wyjaśnienie zaistniałego faktu, żądając jednocześnie zawieszenia krzyży na swoje miejsca. Gdy to nie pomogło, ponowiła swoje żądanie na piśmie naprędce spontanicznie potwierdzonym około 250 podpisami. I tym razem bez skutku. Wobec zaistniałej sytuacji młodzież w czasie apelu porannego w dniu 19 grudnia zaprotestowała i przez pewien czas odmówiła udziału w zajęciach lekcyjnych. Na 600 uczniów jedynie wyjątki wyłączyły się z protestu.
Sprawa zaczęła nabrzmiewać. Dyrektor szkoły Ryszard Domański, odmawiający zawieszenia krzyży, usiłował uzasadniać i przekonywać utartymi argumentami, m.in. że szkoła jest własnością państwa, że jest świecka, że Kościół jest oddzielony od państwa, że krzyż zawieszony na ścianie nic nie daje… itp. Nie przekonało to oczywiście młodzieży, która przez

znieważenie symbolu wiary

została boleśnie dotknięta i skrzywdzona. (…) Po feriach świątecznych młodzież ponowiła swoje żądania o powrót krzyży na dawne miejsce. Czyniła to z wielką powagą i godnością. Mimo to bez skutku. Dyrekcja szkoły kategorycznie odmówiła. Na skutek protestu młodzieży posypały się wielokrotne posiedzenia rady pedagogicznej, wychowawców klas z udziałem przedstawicieli władz wojewódzkich. Usiłowano złamać postawę młodzieży, jak również nauczycieli w większości wierzących, dochodzących swych słusznych praw, zagwarantowanych przez Konstytucję PRL i Deklarację Praw Człowieka (…) Wtorek, 10 stycznia: wobec niespełnienia żądań, młodzież ze wszystkich klas gromadzi się spontanicznie na własny nadzwyczajny apel. Padają chóralne wołania: „Prosimy o krzyże”, „Żądamy krzyży”… stoją na korytarzu, potem klęczą, śpiewają, odmawiają Różaniec…

***

…12 stycznia (czwartek) [1984] o g. 14.30 dwóch nauczycieli i troje uczniów przyniosło krzyże do kościoła. W ślad za tym młodzież w liczbie około 300 osób z modlitwą i śpiewem wyruszyła pieszo ze szkoły w Miętnem do kościoła w Garwolinie, odległego ok. 5 km, ażeby w ten sposób zamanifestować swoją wierność krzyżowi i wyrazić protest wobec postawy władz, nie uwzględniających jej żądań. Przy licznie wypełnionej przez zapłakaną młodzież świątyni, z udziałem wszystkich tut. kapłanów, odprawiłem nabożeństwo przebłagalne, wraz z Liturgią Słowa i kazaniem. Po modlitwach i śpiewie udzieliliśmy błogosławieństwa znieważonymi krzyżami, po czym młodzież godnie wyszła z kościoła i w spokoju wróciła – jedni do internatu, drudzy do swoich domów. Zdarte krzyże zawieszono na planszy z tłem narodowym, umieszczono napis: „Nie było miejsca dla Ciebie, Chryste, w naszej szkole ZSR Miętne”. Planszę z krzyżami ustawiono w prezbiterium na naczelnym miejscu, widocznym dla nawiedzających świątynię, by mogli się pomodlić i złożyć kwiaty.
Sprawa upominania się o krzyże nie została bynajmniej zakończona, przeciwnie, konflikt coraz bardziej przybierał na sile. (…) 19 lutego odbyła się wywiadówka dla rodziców, którzy przy tej okazji

zawiesili nowe krzyże.

Zgromadzeni w auli szkolnej w ostrej wymianie słów oświadczyli dyrektorowi Domańskiemu, że żądają, aby krzyże pozostały w szkole, w której uczą się ich katolickie dzieci. Aliści 20 lutego, tj. w poniedziałek, w godzinach wieczornych (ok. 21.30) zdjęto krzyże zawieszone przez rodziców (…)
Ale młodzież [pozostała] nieugięta. Zaczęła wieszać krzyże, które nosiła na swoich piersiach, uprzednio poświęcone w garwolińskim kościele przez Księdza Biskupa Ordynariusza. I te również były z dnia na dzień zdejmowane, w rezultacie 5 marca nie było już żadnego krzyża. To do głębi poruszyło młodzież. Właśnie w poniedziałek 5 marca, pod koniec dużej pauzy, spontanicznie zebrała się na apel i wyrażając swój protest, odśpiewała kilka pieśni religijnych, po czym wróciła do zajęć. Ponieważ nie uwzględniono jej następnej, złożonej na piśmie, petycji, postanowiła 6 marca w ogóle nie brać udziału w zajęciach. Nikt z dyrekcji do młodzieży nie przyszedł. Wobec takiego potraktowania sprawy chłopcy i dziewczęta przebywali na korytarzu modląc się rzewnie do g. 15.00. Na popiersiu ks. Staszica, znajdującym się na korytarzu, zawieszono tablicę z napisem wyjętym z komunikatu R. Traugutta o zakończeniu powstania: „Byliśmy Bogu wierni w dniach zwycięstw i chwały, pozostaniemy Mu wierni w dniach prześladowań i klęski”. Około godz. 16.00 młodzież z Miętnego, w liczbie ok. 400 osób przybyła w szyku do kościoła w Garwolinie odbywało się w tym czasie nabożeństwo czterdziestogodzinne. Młodzież przyszła z krzyżem. (…) W środę 7 marca znów nie odbywały się zajęcia. Na korytarzu nieustanna modlitwa, pieśni, droga krzyżowa. Podjęto decyzję o pozostaniu w szkole przez noc. Kilka osób udało się po jedzenie do kuchni i stołówki. Jednakże władze szkolne zakazały kucharkom wydania jedzenia. Zamknięto na klucz drzwi szkolne, a z okien powyjmowano klamki, ażeby ci, którzy wyszli po żywność do internatu i do sklepu nie mogli wejść z powrotem do budynku (…).
O godz. 21.30 zjawił się prokurator z żądaniem opuszczenia budynku, grożąc przy tym sankcjami karnymi. Po chwili wszedł dyrektor i odczytał decyzję zawieszenia szkoły do czasu odwołania. Młodzież więc w liczbie ok. 400 osób spokojnie opuściła budynek szkoły, udając się do internatu, ażeby założyć ciepłe ubranie i udać się do kościoła w Garwolinie. Kiedy ok. 150 osób weszło do internatu otoczonego przez milicję (były także i psy milicyjne), zatrzaśnięto drzwi. Nikt więc nie mógł wyjść na zewnątrz. Wyskakiwano przez okna. Około godz. 22.30 w drodze do kościoła na wysokości stacji benzynowej pochód liczący ok. 400 osób został zatrzymany przez oddziały ZOMO uzbrojone w hełmy, pałki, tarcze i gaz. Od wielu w mundurach czuć było alkohol. W tym czasie

uderzyły dzwony kościelne.

Broniąca krzyża młodzież z Miętnego podczas modlitwy (fot. „Walka o krzyże…”)

Pochód zatrzymano i zmuszono do odwrotu. Młodzież spokojnie, jak widzieliśmy na własne oczy, wszyscy tut. duszpasterze, ze spokojem, ale z trwogą w sercu wróciła do internatu. (…) Pewna grupa młodzieży, przechodząc obok cmentarza grzebalnego, została zatrzymana przez oddziały ZOMO, dopiero na interwencję miejscowych księży pozwolono wyjść z cmentarza i udać się do kościoła.
O godz. 9.00 odprawiłem Mszę św. z kazaniem, przy licznie uczestniczącej młodzieży z Miętnego oraz z Liceum Ogólnokształcącego i Liceum Ekonomicznego. Młodzież z tych innych szkół przybyła do kościoła na znak solidarności ze swoimi kolegami i koleżankami. Po Mszy św. i adoracji Najśw. Sakramentu, która trwała do godz. 12.00, młodzież wyszła z kościoła. Społeczeństwo Garwolina niewyspanej, głodnej i umęczonej młodzieży z Miętnego samorzutnie przygotowało posiłki.
Należy podkreślić, że w czasie odprawianej Mszy św. do świątyni wszedł J.E. Ksiądz Biskup Ordynariusz, przemówił do młodzieży, co ją ogromnie podbudowało i dodało ducha. Młodzież więc rozjechała się do domów, podejmując uprzednio wspólnie decyzję pielgrzymki na Jasną Górę. Odbyła się ona 9 marca. (…) Zajęcia zostały wznowione. Krzyż wisi w czytelni. Jakkolwiek nie w salach, w których został zdjęty, jednak w szkole jest. Bez wątpienia, że sprawie przyszła z pomocą łaska Boża, wyproszona przez modlitwy wielu, przez te petycje, protesty, na znak solidarności, słowem cały świat został poruszony i w jakiś sposób uwrażliwiony na sprawę krzyża Chrystusowego.

„Opis wydarzeń na terenie Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem przesłany przez ks. Henryka Bujnika, proboszcza garwolińskiego, biskupowi siedleckiemu Janowi Mazurowi”, [w: ] „Walka o krzyże. Miętne-Włoszczowa 1984”, wybór, opracowanie, redakcja T. Krawczyk, C. Wilanowski,
Warszawa 2004

wybrał Jarosław Szarek

Comments are closed.