Głupota i mądrość (34)

Żyjemy w niesprawiedliwym świecie

Jedną z wielkich trudności, z jakimi boryka się człowiek wierzący, jest pytanie, dlaczego na ziemi nie ma sprawiedliwości. Skoro świat jest dziełem Boga, to sprawiedliwość winna w nim panować. Kohelet sam zmagał się z tym pytaniem, a do tego obserwował szereg ludzi, którzy nie rozumieli niesprawiedliwości na ziemi. On znał przyczyny tej niesprawiedliwości i wiedział, że za nią jest odpowiedzialny nie Bóg, lecz człowiek. Bóg pragnie sprawiedliwego świata na ziemi, ale ludzie nieustannie zabiegają o świat niesprawiedliwości. Jako istoty wolne mogą to czynić. Bóg im na to pozwala. Ma to jednak wyznaczony czas, a gdy on minie, Bóg rozliczy wszystkich i wprowadzi świat czystej sprawiedliwości.
Przypatrz się dziełu Bożemu! Bo któż naprostować może to, co On skrzywił? Gdy ci się dobrze wiedzie, ciesz się z tego, a wiedzie ci się źle, wtedy to rozważ: zarówno jedno jak i drugie sprawia Bóg, ponieważ człowiek nie może dociec niczego zgoła, co będzie potem. Wszystko widziałem za marnych dni moich: tu sprawiedliwy, który ginie przy swej sprawiedliwości, a tu złoczyńca, który przy złości swej długo żyje (Koh 7,13–15).
Kohelet wzywa do dziękczynienia za każdy dzień, który przeżywamy w słońcu dobroci i radości. To dziękczynienie jest odpowiedzią na błogosławieństwo, jakim Bóg nas darzy. Dla ludzi wierzących tak rozumiane dziękczynienie jest harmonizowane z każdym uderzeniem serca. To radość promieniująca z ich twarzy. Jest jednak i czas mocno zachmurzonego nieba, nawet ciemności, wówczas człowiekowi dzieje się źle. On się z tym zmaga. Często dochodzi do głosu bunt nawet wobec Boga, który go opuścił.
Kohelet uczy przyjmowania dni pogodnych w duchu dziękczynienia, zaś dni bolesnych doświadczeń w wielkim zaufaniu Bogu. To zaufanie pozwala z rąk Boga przyjąć cierpienie, mimo że się nie rozumie jego sensu. To przyjęcie doskonali zaufanie Bogu i pomaga w kroczeniu drogą, jaką On nas prowadzi. W Ewangelii uczy nas tego Chrystus wołając do Ojca: Boże mój, Boże mój czemuś Mnie opuścił? On przechodzi przez ciemną dolinę, a w godzinie swego zmartwychwstania wychodzi z niej na piękną przestrzeń pełni wolności. Kohelet jeszcze tego tak jasno nie dostrzegał, ale wiedział, że skoro Bóg prowadzi przez doświadczenia, to wzywa, aby Mu zaufać.
Na drodze zaufania Bogu trzeba się liczyć z tym, że będziemy świadkami klęski wielu sprawiedliwych, i doczesnych sukcesów wielu ludzi złych. Kohelet to stwierdza, by czytelnik nie miał wątpliwości co go czeka, gdy wejdzie na drogę umiłowania sprawiedliwości. Niesprawiedliwym na ziemi powodzi się o wiele lepiej niż sprawiedliwym. Pierwsi mają do dyspozycji jedynie doczesność, bo nie wierzą ani Bogu, ani w czekającą ich wieczność. Interesuje ich doraźna korzyść, a nie sprawiedliwość serca i środowiska w jakim żyją. Dla nich sprawiedliwość jest czystą stratą. Dla wierzących sprawiedliwość to największy skarb, jaki mogą mieć.
Wiara pozwala odkryć tajemnicę niesprawiedliwości, z jaką mamy do czynienia na ziemi. Tu nie można zbudować świata sprawiedliwego. Jest to możliwe jedynie w małych wspólnotach, zwłaszcza rodzinnych, ale muszą być one przygotowane na nieustanny atak niesprawiedliwego świata, w jakim żyjemy. Kto nie jest do tego przygotowany, ten odrzuci nawet Boga, obwiniając Go o niesprawiedliwość na ziemi. Bóg chce, abyśmy w niesprawiedliwym świecie byli świadkami Jego sprawiedliwości i udziela potrzebnej do tego siły. Oto czym się różni człowiek wierzący od niewierzącego. Niewierzący dobrze się czuje w niesprawiedliwym świecie. Wierzący, w oparciu o moc, jaką otrzymuje od Boga, żyje w nim sprawiedliwie.

ks. Edward Staniek

Comments are closed.