Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY CZWARTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 21–26 XI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Dn 1,1–6. 8–20; Łk 21,1–4

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.
Miarą złożonej ofiary nie jest wymiar materialny. Łatwo sprawdzić wielkość daru podając konkretną liczbę, lecz jest to kalkulacja zdecydowanie niepewna. Uboga wdowa złożyła dar przewyższający dary innych. W swych dwóch pieniążkach ukryła wielkie serce i ogromną miłość do Boga. Ten jej gest przekonuje, że miłość wobec Stwórcy możemy wyrazić każdego dnia na tysiące sposobów. Lecz ile z nich wykorzystaliśmy dziś?

WTOREK:
Dn 2,31–45; Łk 21,5–11

Jezus odpowiedział: „Strzeżcie się, żeby was nie zwiedziono. Wielu bowiem przyjdzie pod moim imieniem i będą mówić: Ja jestem oraz nadszedł czas. Nie chodźcie za nimi. I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec”. Wtedy mówił do nich: „Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”.
Ciągle, od lat, pojawiają się trzęsienia ziemi, powodzie, huragany… Do tego jeszcze nowe zagrożenia, wobec których nie możemy znaleźć skutecznej obrony. To wszystko może niepokoić. A jednak Jezus poucza, że najbardziej powinno nas niepokoić zagrożenie wiary: fałszywi prorocy uzurpujący sobie prawo do przewodzenia pozostałym. Trzeba słuchać dobrego przewodnika – Jezusa. A czyjego głosu posłuchałem dziś?

ŚRODA:
Dn 5,1–6.13–14.16–17.23–28; Łk 21,12–19

Podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą przed królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić.
Oskarżani, gromadzimy argumenty. Szukamy sposobu, by wyjść z opresji cało. Jednakże oskarżenia oskarżeniom nierówne. Oskarżani z powodu grzechu winniśmy wejść na drogę pokuty. Ale oskarżani z powodu Chrystusa mamy obowiązek się bronić. Trzeba umieć uzasadnić swą wiarę. A to zakłada głębokie przekonanie co do ważności modlitwy i skuteczności przebaczenia. Zrozumienie roli miłości oraz wybór bezinteresowności. To także zgoda na pozostawanie nierozumianym.

CZWARTEK:
Dn 6,12–28; Łk 21,20–28

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte. Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą. A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Niepewność co do jutra, bezradność wobec sił natury wywołujących kataklizmy, bezsilność wobec agresji innych. Czy można w takich sytuacjach nie ulegać poważnym niepokojom? Można, o ile zachowamy w sercu wiarę w zwycięstwo Syna Bożego. Drżeć winni pozbawieni wiary. Ale uzbrojeni jej mocą i odziani jej tarczą możemy z ufnością spoglądać naprzeciw nadchodzącego dnia. Bo nic nie może nas odłączyć od miłości Jezusa. O to się módlmy.

PIĄTEK:
Dn 7,2–14; Łk 21,29–33

Patrzcie na drzewo figowe i na inne drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pączki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą.
Chętnie śledzimy znaki, z których można odczytać przyszłość. Wiele byśmy poświęcili, by wyprzedzić bieg czasu i zobaczyć choćby cokolwiek z tego, co nas czeka. Tymczasem już teraz dysponujemy czymś, co ma smak wieczności. Być może tego smaku jeszcze wyraźnie nie czujemy, ale przecież słowo Boga już teraz, dziś nam przekazane, nosi smak wieczności. Zatem słowo Boga zawiera w sobie przyszłość. Bo ono zawsze się sprawdza. Nie może pozostać niespełnione.

SOBOTA:
Dn 7,15–27; Łk 21,34–36

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przyszedł na was znienacka jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma przyjść, i stanąć przed Synem Człowieczym.
Przywiązania naszego ciała, przyzwyczajenia i uzależnienia, tworzą ociężałość, która zasysa, wciąga naszego ducha, nie pozwalając mu szybować ku przestrzeniom prawdziwej wolności. O dziwo, wzrostowi ducha ludzkiego nie przeszkadza ciało ułomne, zniekształcone, słabe fizycznie czy nawet podane znacznemu cierpieniu. Przeszkadza natomiast ciało rozpanoszone, dyktatorskie, rozpieszczone i wydane na pastwę zachcianek. Jak moje ciało wpływa na mojego ducha?

ks. Roman Sławeński

Comments are closed.