Na służbie

Bogu i Ojczyźnie

Matka Urszula z podopiecznym w Danii, 1919

Matka Urszula zdecydowała się wyjechać do Szwecji, aby móc utrzymywać kontakt z siostrami w Petersburgu. „I tak nadszedł dzień wyjazdu – 31 sierpnia 1914 roku (starego stylu). Dzień bardzo smutny, ale spokojny… rozstanie matki z dziećmi. Łączyła nas przecież tak głęboka miłość!”. 

Statek dopłynął do Sztokholmu 2 września 1914 roku. Podróż była dla matki Ledóchowskiej bardzo męcząca. Cierpiała z powodu rozstania ze wspólnotą. „Jak mi strasznie ciężko było, wypowiedzieć się nie da. Sama, zupełnie sama jadę do obcego miasta – żywej duszy tam nie znam, język obcy. Czy będzie można korespondować z moją, tak drogą sercu, zakonną gromadką?” – zastanawiała się Matka.
Na początku znalazła wsparcie u ojców jezuitów z kościoła pod wezwaniem św. Eugenii w Sztokholmie, którzy pomogli jej znaleźć mieszkanie – pokój u katolickiej rodziny. „I zaczęło się samotne życie na wygnaniu. Co dzień chodziłam o siódmej na Mszę Świętą – kościół nie bardzo daleko. Wracałam o ósmej, jadłam śniadanie i potem to pisałam listy, to uczyłam się po szwedzku, bo chciałam jak najprędzej mówić i rozumieć w tym języku. O jedenastej drugie śniadanie z całą rodziną”. Od drugiej do czwartej dawała lekcje francuskiego. Po obiedzie chodziła do kościoła na swoje modlitwy i Drogę Krzyżową. Po pewnym czasie zaczęła uczyć w żeńskiej szkole sióstr św. Józefa i przy niej znalazła nowe, wygodniejsze mieszkanie. Choć wciąż bardzo samotna i niespokojna o los sióstr w Petersburgu, powoli zaczęła rozwijać misyjną działalność. W marcu 1915 roku na prośbę zaprzyjaźnionych miejscowych pań założyła Sodalicję Mariańską.

W polskiej sprawie

Matka Urszula w Skandynawii po odczycie na temat Polski

W tym czasie jej brat Włodzimierz został wybrany generałem Towarzystwa Jezusowego. Urszula darzyła go wielką miłością i miała do niego pełne zaufanie. Często zasięgała jego rady przy podejmowaniu ważnych decyzji. On też poparł jej nalegania na to, żeby siostry w Petersburgu porzuciły internat i przyjechały do niej do Szwecji. Uważała, że siostry powinny być tam, gdzie ich przełożona. Tak rzeczywiście się stało. Urszulanki kolejno opuszczały Rosję od 1915 do 1917 roku. Najpierw założyły w Djursholmie koło Sztokholmu Instytut Języków Obcych dla skandynawskich dziewcząt.
Wiele uwagi i energii Urszula Ledóchowska poświęciła sprawie odzyskania przez Polskę niepodległości. Już w kwietniu 1915 roku, w odpowiedzi na list Henryka Sienkiewicza, stojącego na czele Komitetu Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce, założonego w szwajcarskim Vevey, rozpoczęła cykl wykładów o Polsce. Ich celem było zapoznanie opinii publicznej w krajach skandynawskich z sytuacją zniewolonej ojczyzny, walczącej o wolność, i uzyskanie pomocy materialnej dla ludności polskiej oraz wsparcia moralnego i dyplomatycznego dla sprawy Polski. Na pierwszy odczyt zaproszono księcia Karola I, brata króla Szwecji Gustawa V, jego żonę, duńską księżniczkę Ingeborgę, i wiele ważnych osobistości ze świata polityki i kultury. Matka Urszula wspominała później: „Dwunastego kwietnia – dzień był ładny, wieczór jasny. Sala pełna. Selma Lagerlöf (największa szwedzka pisarka) pomiędzy gośćmi. Czekam i serce bije strasznie. (…) Dano znak. Wychodzę – z medalem Dzieci Maryi jako ozdobą. Parę słów podziękowania za przybycie na konferencję, parę słów wstępu, potem odczytanie listu Henryka Sienkiewicza, i dalej: rzut oka na działalność Polski w stosunku do Europy – przedmurze chrześcijaństwa, teraźniejsze spustoszenia, walka bratobójcza, nadzieja lepszej przyszłości. Zakończyłam tą strofą z Boże, coś Polskę po francusku:

Jedno Twe słowo, wielki niebios Panie,
Z prochów nas podnieść znowu będzie zdolne,
A gdy zasłużym na Twe ukaranie,
Obróć nas w prochy, ale w prochy wolne!

Niezwykła polska hrabina

Przed katedrą w Uppsali

Im dłużej mówiłam, tym bardziej uciekał strach. Widziałam, że słuchają uważnie, nawet ze wzruszeniem. Po skończonej konferencji i bili brawo, i dawali pieniądze panienkom stojącym w drzwiach z tacami”. Nawet rosyjski minister wręczył Matce sto rubli i „ze łzami rzekł: Proszę pani, nie wszyscy tacy jesteśmy”. W prasie ukazały się entuzjastyczne recenzje. Hjalmar Branting, przyszły premier Szwecji i laureat pokojowej Nagrody Nobla w 1921 roku, napisał: „We czwartek hrabina Ledóchowska ma konferencję po niemiecku, a to, co ma do powiedzenia, zasługuje na to, by niewiasty i mężczyźni, mający serce, przyszli posłuchać jej słów”. W ciągu prawie trzech lat „niezwykła polska hrabina” wygłosiła ponad 80 konferencji w sześciu językach w wielu miejscowościach Szwecji, Norwegii i Danii. Z tej ostatniej przesłano do Polski 14 wagonów żywności. W Norwegii wsparcie pieniężne przekazał sam król Haakon VII, który przyjął matkę Urszulę na audiencji. Coraz poważniejsza sytuacja w Polsce, nędza i głód skłoniły matkę Ledóchowską do napisania odezwy do matek szwedzkich w sprawie pomocy dla matek polskich. Wydrukowało ją około 270 gazet szwedzkich.
Przedstawiciel Naczelnego Komitetu Narodowego z Krakowa, Michał Sokolnicki, w swym sprawozdaniu z podróży do Skandynawii pisał: „P. Ledóchowska przedstawia się jako niezwykle utalentowana mówczyni, władająca wielką ilością języków, biegle, jak rodzinnym, jako osoba o charakterze niewypowiedzianie prostym, dawna Polka utożsamiająca Ojczyznę z religijnym umiłowaniem. Uduchowienie jej oddziaływa w sposób niezwykły na otoczenie: szwedzcy socjaliści popierają jej wystąpienie za zawarty w nich pierwiastek humanitarny, interwencjoniści za propagandę przeciw-rosyjską, partie konserwatywne za to, że przez gorącą miłość do swojej Ojczyzny wzbudza uczucia patriotyczne w ogóle… Usposobienie P.L. do Legionów jest pełne prostego ukochania i zapału, zaś usposobienie do N.K.N. jest również niezmącone żadnym uprzedzeniem”. Za tę patriotyczną działalność w niepodległej Polsce przyznano matce Urszuli Krzyż Oficerski Odrodzenia Polski oraz Krzyż Niepodległości.
W 1917 roku matka Ledóchowska założyła w Aalborgu, w Danii, dom dla sierot po robotnikach polskich, który stał się także ośrodkiem polonijnym dla dorosłych, gdzie odprawiano Msze św. po polsku, organizowano wigilie, wieczornice, wykłady. W Aalborgu powstała także szkoła społeczno-gospodarcza dla dziewcząt skandynawskich. Tam też przeniosły się siostry, kiedy w 1918 roku zamknięto dom i szkołę w Szwecji.

Comments are closed.