Głupota i Mądrość (51)

Waga słowa


KS. EDWARD STANIEK

Uczta mądrości to chwila rozmowy twórczej, ubogacającej ducha. We wszystkich kulturach taka uczta była i jest w wielkiej cenie. Jezus gromadził ludzi na takie uczty. W Kościele tak jest rozumiana Uczta Eucharystyczna, która składa się z bogactwa Słowa mądrości, i to jest pierwsze jej danie, oraz z bogactwa pokarmu sakramentalnego, którym jest święty Chleb i święte Wino, czyli Ciało i Krew Chrystusa. On taką Ucztę urządza każdego dnia, On jest jej gospodarzem, On staje się pokarmem, gdy przekazuje Słowo Mądrości i gdy podaje siebie mówiąc: „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało Moje”.
Uczty mądrości organizowano w starożytnej Grecji i Rzymie, takie organizowano w każdym pokoleniu. Ich obecność i poziom jest wykładnikiem bogactwa tych, którzy się na takich ucztach gromadzili.
Dotykamy ważnej sprawy. Jutro Ojczyzny i Kościoła zależy od uczt mądrości. Trzeba na nie czasu i trzeba, aby na nie przybywali ludzie głodni mądrości. Kohelet dotyka tego wymiaru życia i odsłania potrzebę organizowania uczt mądrości, spożywanych z mądrymi oraz niebezpieczeństwo ich lekceważenia. Mówi o odpowiedzialności za słowo ludzi mądrych:
Słowa z ust mędrca są przyjemnością, lecz usta głupca gubią jego samego. Początek słów jego ust to głupstwo, a koniec jego mowy to wielkie szaleństwo. A głupiec mnoży słowa. Nie wie [przecież] człowiek, co będzie, bo kto mu oznajmi, co będzie potem? Głupiec tak się męczy wysiłkiem, że nie potrafi [nawet] dotrzeć do miasta (Koh 10,12–15).
Trudno o jaśniejsze ukazanie tego, na czym polega głupota. Wielosłowie jest dziełem głupca. Głupota też robi pikniki, na które gromadzi swych wielbicieli. One toną w wielosłowiu, często bardzo nagłaśnianym. Wykorzystuje do tego wszystkich, którzy sprzedają swe słowa za pieniądze. Takich pikników, bo trudno to nazwać „ucztą”, organizuje się obecnie dużo i chętnych na nie jest wielu.
Znamienne jest to, że Kohelet sygnalizuje potęgowanie głupoty przez wielosłowie. Autor mówi, że w ustach głupiego już pierwsze jego słowo jest głupie, a ostatnie jest już szaleństwem. Znamienne jest również to, że głupi nie wie, co mówi, bo nie bierze odpowiedzialności za swe słowa. Mądry bierze odpowiedzialność za każde słowo. Mówi ich tylko tyle, ile potrzeba. Każde z nich jest wyważone na wadze prawdy. Każde ma swój sens i odsłania logikę rzeczywistości, o której mówi. Takie słowo uczy myśleć i opanowanie tej sztuki jest jego celem. Głupi nie umie myśleć.
Istnieje pilna potrzeba doskonalenia sztuki myślenia. Kto tego pragnie, winien szukać człowieka mądrego, a jeśli już znajdzie, winien wchodzić w środowisko, które zna wartość uczty mądrości. Spotkanie z mądrym jest zawsze wydarzeniem, o którym się nie zapomina do śmierci. Ten, kto nie szuka mądrości, nawet jeśli ma mądrego w zasięgu wzroku, nie zatrzyma się przy nim. Głupi w każdym momencie wybierze środowisko głupich. Mądry to rozumie i wie, że nie ma nic do powiedzenia, ani też do zrobienia.
Bywa, że Bóg przez bolesne doświadczenie podprowadza człowieka do mądrości. On wówczas wie, że dostępuje łaski. Uderza głową w ścianę i zaczyna stawiać pytania, jak się to stało i dlaczego. A szukając odpowiedzi zaczyna myśleć. Wtedy odkrywa, jak bardzo jest nieporadny w myśleniu i szuka kogoś, aby mu pomógł doskonalić tę umiejętność.
Ten, kto umie myśleć, żyje zawsze w gronie mądrych, i karmi się ich słowem. Po pewnym czasie odkrywa, jak inni przychodzą do niego i szukają pomocy. Ten nurt przekazu mądrości jest jedyny. Nie da się wykładać mądrości. Trzeba spotkać człowieka mądrego i spożyć z nim pierwszą ucztę mądrości. Gdy się to stanie, smak mądrości jest tak wielki, że szybko pojawia się jej głód, a to już porządkuje życie, nadając mu sens.

Comments are closed.