Dom w Ewangelii (1)

Teściowa Piotra


Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Przeżywamy tajemnice Kościoła jako domu. Trzeba zatem odczytać teksty Ewangelii celem dostrzeżenia ukrytego w nich bogactwa, jakie kryje się pod tym jednym słowem – dom. Jest ono zakodowane w sercu każdego człowieka, bo środowiskiem naszego życia jest dom. Każdy brak domu rani – i to głęboko.
Jezus mieszkał przez dziewięć miesięcy w domu, jakim było łono Jego Mamy, mieszkał w domu budowanym z serc Maryi i Józefa, mieszkał w Betlejem, w Egipcie na emigracji, a najdłużej w Nazarecie. Wiele razy nawiedzał domy i błogosławił im swoją obecnością. Często też mówił o domu. Spróbujemy w cyklu rozważań zamieszkać w domu, o jakim mówią Ewangeliści. Rozpoczynamy od pierwszego domu, jaki Jezus nawiedził przy powoływaniu uczniów. Jest to dom Piotra.
Zaraz po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im (Mk 1,29–31).
Jezus w szabat uczestniczył w nabożeństwie i poszedł z Piotrem do jego rodzinnego domu. Razem z nim na szabatowy posiłek powędrowali Jan i Jakub, synowie Zebedeusza. To dopiero początek organizowania wspólnoty Dwunastu. Jezus zatrzymał się u Piotra na noc.
Skoro Piotr miał teściową, to miał żonę. Pisma natchnione nie podają jej imienia, nie wspominają nic o jego dzieciach. W pierwszym pokoleniu ani żona Piotra, ani jego dzieci nie odegrały żadnej ważniejszej roli, ale jest pewne, że Piotr miał swą rodzinę.
Ewangeliści mówią o teściowej Piotra, którą Jezus uzdrowił. Uczynił to po wiadomości, jaką o niej mu przekazano. Wszedł do pomieszczenia dla kobiet i ujął ją za rękę. Osobiste spotkanie Jezusa z nią. Nie powiedział do niej ani słowa. Postawił ją na nogi. Gorączka ją opuściła i uzdrowiona kobieta natychmiast udała się do kuchni, aby usługiwać Piotrowi, rodzinie i gościom, wśród których Jezus był najważniejszy. Teściowa Jemu zawdzięczała błyskawiczny powrót do sił.
Ten tekst jest ważny, bo pozwala stawiać pytania o miejsce teściowej i teścia w rodzinie. Tych pytań jest wiele. Jezus uzdrawia i chce, aby teściowa uczestniczyła w pracach związanych z przygotowaniem posiłku. W domu jest miejsce dla teściowej. Jak małżonkowie mają teściów godnych szacunku, uczestniczą w środowisku ich rodzin. Małżeństwo otwiera na więzy powinowactwa, czyli prawnego pokrewieństwa. To zawsze jest ważny krok w stronę nowych środowisk rodzinnych. Bywa, że odniesienia synowej do teściowej są bliższe niż do matki, podobnie jest z zięciem, który na pytanie kolegów, dlaczego tak spieszysz do domu, odpowiedział: gdybyście mieli teściową taką jak ja, to też śpieszylibyście do domu. Ona mnie bardziej szanuje niż żona.
Tragedie rozgrywają się, gdy syn lub córka nie są w stanie odciąć swej pępowiny od matki. Matka wówczas rządzi ich małżeństwem i chce być w nim pierwsza. To przyczyna wielu rozwodów. Ma to miejsce wówczas, gdy młodzi nie realizują jednego z ważnych wskazań, jakie Bóg podał: „Mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i złączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Wychowanie w domu zmierza do tego, aby syn lub córka mając około 20 lat byli samodzielni i mieli już za sobą odciętą pępowinę. Jeśli tego nie ma, to o udanym małżeństwie nie ma co nawet marzyć.
Teściowie to bardzo cenni wychowawcy wnuków. Rodzice często, zapracowani, nie mają dla nich czasu. Takim czasem dysponują teściowie. Ich wkład w wychowanie jest cenny, ponieważ wnuki wchodzą w łańcuch pokoleniowy i mogą przejąć mądrość dziadka i babci. Wielu wnuków potrafi głośno powiedzieć: kocham bardziej babcię i dziadka, bo mają dla mnie wiele więcej czasu, niż mama i tata.
Refleksja nad ewangelicznym domem winna uwzględniać miejsce, jakie w nim mają teściowie.

Comments are closed.