Dom w Ewangelii (3)

Nauczycielu – gdzie mieszkasz?


Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Wiemy, że Jezus urodził się w stajni w Betlejem, a następnie mieszkał w tym miasteczku, w wynajętym przez Józefa domu. Kilka lat mieszkał na emigracji w Egipcie. Jako kilkuletnie dziecko przybył z Mamą i Józefem do Nazaretu i był jego mieszkańcem. Niewiele wiemy o tym okresie życia Jezusa, wiemy tylko, że opuścił Nazaret rozpoczynając publiczną działalność. Po chrzcie w Jordanie przez czterdzieści dni pościł i był kuszony przez szatana. Następnie rozpoczął organizowanie wspólnoty uczniów i publiczne nauczanie.
Jan Ewangelista opisuje swoje pierwsze spotkanie z Jezusem. Był uczniem Jana Chrzciciela. Ten mu wskazał Jezusa mówiąc: „Oto Baranek Boży”. Jan i Andrzej zdecydowali się na zmianę swego mistrza i opuścili Jana, by wejść do szkoły Jezusa. Ewangelista opisał to spotkanie dokładnie:
Dwaj uczniowie (…) poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Czego szukacie?”. Oni powiedzieli do Niego: „Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?”. Odpowiedział im: „Chodźcie, a zobaczycie”. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej (J 1,37–39).
Wydarzenie miało miejsce w Judei, blisko Jana Chrzciciela, wokół którego gromadziły się wówczas tłumy. Jan i Andrzej pytają Jezusa o miejsce zamieszkania. Jezus musiał wówczas chwilowo mieszkać w Judei i zaprosił ich do siebie. Weszli do mieszkania i pozostali u Niego. Jan zapamiętał godzinę wejścia do domu Jezusa. Był to wybór nie tyle samego mieszkania, ile Jezusa. Ewangelista odnotował, że „było to około dziesiątej”, czyli czwartej po południu. Decyzja ucznia pozostania u Jezusa jako Mistrza to wielkie wydarzenie. Pamięta się je dokładnie co do godziny i miejsca. Takie spotkanie jest bowiem wydarzeniem, które przestawia zwrotnice torów życia. Wybiera się tory Jezusa i postanawia pędzić tymi torami, zostawiając Jemu decyzje co do stacji, na których się wysiada i spełnia zadania razem z Nim.
Ta scena jest ważna z punktu widzenia refleksji nad domem, o którym mówi Ewangelia. Jan i Andrzej zmienili swe adresy. Oni mieli możliwość nawiedzenia domu Jana Chrzciciela, który był pustelnią, bo w tym domu byli i dorastali do spotkania z Jezusem. Zawsze też mieli otwarty dom rodzinny. Taki dom miał Jan i podobny miał Andrzej. Ale od strony ducha mieli już nowy dom, a był nim dom Jezusa. To nie był stały adres, ale był żywy dom, bo tworzył go w swym sercu Jezus. Można zatem być nawet bezdomnym, z punktu widzenia prawa własności, a mieć dom, o ile ktoś potrafi spotkać się z Jezusem i zamieszkać u Niego. Dom, w wymiarze ewangelicznym, to przede wszystkim środowisko duchowe, oparte na wzajemnej miłości z Chrystusem.
Warto to zestawić z adresem, jaki Jezus miał w Nazarecie. Rąbek tajemnicy tego nazaretańskiego domu odsłania Natanael, jeden z uczniów Jezusa, w rozmowie z przyjacielem Filipem. Ten informuje go: „Znaleźliśmy tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,45–46).
Natanael informuje o opinii, jaką posiadali wówczas mieszkańcy Nazaretu. To ważne w jakim środowisku Jezus wzrastał. Ważne jest również to, jak mylna była ta opinia, skoro w Nazarecie mieszkał kilkadziesiąt lat Syn Człowieczy, Niepokalana Jego Matka, Jej mąż św. Józef. Nie było na ziemi i nie będzie takiego środowiska, aby w nim mieszkali tak wielcy ludzie. Opinia była zupełnie inna. W Nazarecie nie może być nic dobrego. Środowisko wcale nie determinuje człowieka. Dziś to jest głośno propagowane dla usprawiedliwienia należących do złego środowiska, ale Ewangelia nie potwierdza tej opinii. W najgorszym środowisku jest miejsce na wielkich ludzi.

Comments are closed.