Dom w Ewangelii (6)

Bezdomność


Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Bezdomność jest poważnym problemem społecznym. Tysiące ludzi nie mają domu i nie mają swoich adresów. Jest to poważny problem dla wszystkich odpowiedzialnych za środowisko na swoim terenie. Im większe miasto, tym poważniejszy problem. Ujawnia się on bardzo ostro w chwilach mocnych mrozów. Bezdomni nawet w Polsce umierają z zimna. Bezdomność jest nieszczęściem człowieka. Jezus w jednej ze swych wypowiedzi dotyka tego bolesnego problemu nie tyle z punktu widzenia społecznego, ile z punktu widzenia tego, kto nie ma swego domu. Nie ma gdzie by położył głowę.
Gdy Jezus zobaczył tłum dokoła siebie, kazał odpłynąć na drugą stronę [jeziora]. A przystąpił pewien uczony w Piśmie i rzekł do Niego: „Nauczycielu, pójdę za tobą, dokądkolwiek się udasz”. Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory, a ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć” (Mt 8,18–20).
Jezus, mówiąc o swej bezdomności, przestrzega uczonego w Piśmie, aby nie ryzykował pójścia za Nim, bo On nie ma domu. Uczony w Piśmie tego nie wiedział. Ostrzeżenie Jezusa wystarczyło mu, aby zrezygnować z takiego Mistrza.
W tych słowach podana jest ważna wiadomość dla wszystkich uczniów Jezusa. Mogą się znaleźć w takiej sytuacji, że zostaną bezdomnymi. Można to obserwować śledząc prześladowania chrześcijan na terenie Azji oraz w pewnych krajach Afryki. Ratowanie życia często kończy się utratą wszystkiego, co posiadają i emigracją w poszukiwaniu miejsca, gdzie mogliby głowę położyć. Ta wypowiedź Jezusa nie jest o smaku historycznym. Ona jest aktualna dzisiaj. W presji prześladowania znajduje się około 200 milionów chrześcijan. Ile tysięcy spośród nich jest bezdomnymi, a ilu przebywa w więzieniach, często w nieludzkich warunkach, o wiele gorszych niż bezdomność?
Uczeń Jezusa musi się z tym liczyć. To jest jeden z ważnych wymiarów Ewangelii. Na ziemi można nie mieć gdzie położyć głowy. Chodzi o mieszkanie, o miejsce spoczynku. Uczeń Jezusa może się znaleźć w takiej sytuacji. Niewielu o tych słowach Jezusa myśli jako o realnej możliwości swego życia. Wielu wtedy, gdy im grozi bezdomność woli zrezygnować z przynależności do Jezusa, byle tylko mieć gdzie głowę skłonić. Wówczas wybierają mieszkanie zamiast Chrystusa.
Kto czyta Ewangelię na serio, zastanawia się również nad sytuacją, w której trzeba będzie organizować pomoc dla bezdomnych, zarówno dla tych, którzy dziś nie mają domu, wcale nie z powodu tego, że są chrześcijanami, jak i tych, którzy stracą dom z racji prześladowania. Uczeń Jezusa umie zająć odpowiednie stanowisko zarówno w jednej, jak i drugiej sytuacji.
Kościół troszczy się o bezdomnych. Pięknym wzorem tego było życie bł. Matki Teresy z Kalkuty. Ona postanowiła towarzyszyć bezdomnym i przynajmniej w ostatnich dniach ich życia podkładała poduszkę, aby mieli gdzie głowę położyć. W skali świata bezdomność to jeden z wielkich problemów. Nie da się go załatwić przepisami prawnymi. Nawet nasze prawo stawia wysokie wymagania wszystkim, gotowym służyć bezdomnym. Dziś budowanie schroniska dla bezdomnych wcale nie jest łatwe, bo nie może to być skromny barak.
Dom jest miejscem bezpiecznym dla odpoczynku. Jezus, sam bezdomny, korzystał z gościnności innych, ale nie zawsze dla Niego drzwi się uchylały. Pisze o tym św. Łukasz, gdy Samarytanie nie zgodzili się na ich ugoszczenie, gdy prosili o nocleg. Jan i Jakub nawet chcieli prosić Boga: „niech ogień spadnie z nieba i pochłonie ich” (Łk 9,54). Jezus zgromił ich i poszedł szukać innego miasteczka.

Kościół jest domem także dla bezdomnych!

Comments are closed.