Z nauczania Ojca Świętego

Uczmy się widzieć w człowieczeństwie
Jezusa Jego doskonałe bóstwo

Rozważanie Ojca Świętego Benedykta XVI, wygłoszone przed modlitwą Anioł Pański w Castel Gandolfo, 8 lipca br.

Drodzy bracia i siostry,
Chciałbym zatrzymać się krótko na fragmencie Ewangelii z dzisiejszej niedzieli – nad tekstem, z którego pochodzi słynne powiedzenie „Nemo propheta in patria”, czyli że żaden prorok nie jest dobrze przyjmowany przez swój lud, który widział, jak on dorastał (por. Mk 6,4). Rzeczywiście, gdy Jezus w wieku około trzydziestu lat opuścił Nazaret i już przez pewien czas nauczał oraz uzdrawiał w innych miejscach, powrócił pewnego razu w swe strony rodzinne i zaczął nauczać w synagodze. Jego rodacy „pozostali zdumieni” Jego mądrością, a znając Go jako „syna Maryi”, „cieślę”, który mieszkał wśród nich, zamiast przyjąć Go z wiarą, gorszyli się Nim (por. Mk 6,2–3). Jest to zrozumiałe, ponieważ zażyłość na płaszczyźnie ludzkiej utrudnia wyjście poza siebie i otwieranie się na wymiar boski. Sam Jezus przytacza jako przykład doświadczenie proroków Izraela, którzy

Do Polaków Ojciec Święty powiedział:
Witam przybyłych do Castel Gandolfo Polaków. Pozdrawiam uczestników pielgrzymki Rodziny Radia Maryja zebranych na Jasnej Górze, którzy modlą się za Ojczyznę, za rodziny i o wolność słowa. Pozdrawiam też młodych stypendystów Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, zgromadzonych w Lublinie. Wraz z wyznawcami różnych religii, na terenie byłego Obozu Koncentracyjnego na Majdanku, będą się modlić dzisiaj wieczorem o pokój. Włączam się duchowo w te wydarzenia, upraszam dobro i pokój dla świata, Polski i każdego z was. Z serca wszystkim błogosławię.

właśnie w swojej ojczyźnie stali się przedmiotem wzgardy, i utożsamia się z nimi. Z powodu tego zamknięcia duchowego, Jezus nie mógł zdziałać w Nazarecie „żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich”. (Mk 6,5). Cuda Chrystusa stanowią bowiem nie przejaw potęgi, ale znaki miłości Boga, która dokonuje się tam, gdzie spotyka wiarę człowieka. Orygenes napisał: „Tak, jak dla ciał istnieje naturalne przyciąganie jednych do drugich, jak magnesu wobec żelaza (…), tak i wiara przyciąga moc Bożą” (Komentarz do Ewangelii Mateusza 10,19).
Wydaje się więc, że Jezus nadaje, by tak rzec, sens złemu przyjęciu, z jakim spotyka się w Nazarecie. Na zakończenie spotykamy jednak uwagę, która mówi coś wręcz przeciwnego. Pisze Ewangelista, że Jezus „dziwił się ich niedowiarstwu” (Mk 6,6). Zdumieniu swych rodaków, którzy się gorszą, odpowiada zdziwienie Jezusa. Również On w pewnym sensie się gorszy! Chociaż wiedział, iż żaden prorok nie był dobrze przyjęty w swojej ojczyźnie, to jednak zamknięcie serc swego ludu pozostaje dla Niego zakryte, nieprzeniknione: jak to możliwe, że nie rozpoznają oni światła Prawdy? Dlaczego nie otwierają się oni na dobroć Boga, który zechciał przyjąć nasze człowieczeństwo? W istocie człowiek Jezus z Nazaretu jest przejrzystością Boga, w Nim Bóg mieszka w pełni. I podczas gdy szukamy zawsze innych znaków, innych cudów, nie dostrzegamy, że prawdziwym Znakiem jest On – Bóg, który stał się ciałem, to; On jest największym cudem wszechświata: całą miłością Boga zamkniętą w sercu ludzkim, w obliczu człowieka.
Tą, która zrozumiała w pełni tę rzeczywistość, jest Maryja Panna, błogosławiona, gdyż uwierzyła (por. Łk 1,45). Maryja nie zgorszyła się swoim synem: Jej zachwyt do Niego jest pełen wiary, pełen miłości i radości, gdy widzi Go tak ludzkiego a zarazem tak boskiego. Uczmy się od Niej, naszej Matki w wierze, rozpoznawać w człowieczeństwie Chrystusa doskonałe objawienie się Boga.

Comments are closed.