Dom w Ewangelii (11)

Gość w dom, Bóg w dom


Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Jezus miał poza Jerozolimą przyjaciół, u których spędzał noce, gdy głosił Ewangelię w świątyni. To był dom Łazarza i dwu jego sióstr, Marty i Marii. Należeli do rodzin bogatych i stać ich było na przyjęcie Jezusa razem z dwunastu Apostołami, a było to połączone z posiłkiem dla nich. Sam Jezus nazywa Łazarza przyjacielem. Mamy kilka wydarzeń związanych z tym domem. Najważniejszym była śmierć Łazarza, jego pogrzeb oraz wskrzeszenie, jakiego Jezus dokonał. W tym domu trzeba się zatrzymać, aby odkryć coś z bogactwa, jakim on promieniuje. Łukasz odnotował jedno ze spotkań, w których jednak nie pisze nic o Łazarzu tylko o jego siostrach:
Pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie. Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: „Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”. A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba (mało albo) tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona (Łk 10,38–42).
Dla Marty dom to przede wszystkim przygotowanie stołu i łóżka dla gości. Prawdopodobnie tak samo myślała Maria, ale gdy w gronie gości pojawił się Jezus, to wszystko schodziło na drugi plan, a On jako Gość był najważniejszy. Ona wiedziała, że to, co potrzebne, było już przygotowane i chciała wykorzystać czas na spotkanie z Jezusem. Słuchanie Jego słów było dla niej tysiące razy cenniejsze niż zabieganie o przygotowanie kolacji. Skoro dom był bogaty, to na pewno była i służba, a Marta mogła co najwyżej doglądać, czy wszystko zrobione. Dla Marii Jezus był najważniejszy i czas poświęcony dla Niego ustawiła na pierwszym miejscu.
Marta miała jej to za złe. Nawet prosiła Jezusa, aby jej kazał pomagać. Tymczasem Jezus stanął po stronie Marii, a nie Marty. Ze zdumieniem usłyszała, że Maria „lepszą cząstkę obrała”.
W tym domu trzeba postawić sobie pytania o czas, jaki poświęcamy gościom. Jeśli dla nas jest ważniejsza wówczas kuchnia i podanie posiłku niż rozmowa z gośćmi, to trzeba się zastanowić, czy warto takich gości przyjmować. Dla nich cenniejsza jest restauracja niż dom. Dom bowiem jest dla tych, którzy przynoszą bogactwo serca. Czasem może się zdarzyć, że lepiej z przybyszem nie rozmawiać, a jedynie go karmić, ale to nie jest gość, to jest człowiek, który przyszedł, aby jeść i pić, a nie by podzielić się bogactwem serca. Takich gości trzeba raczej unikać. To nie goście, to towarzystwo do zabawy i jedzenia.
W domu Łazarza Jezus stawia pytanie: Kim dla nas jest gość? Czy przy naszym stole zasiadają tacy, których słowa są na wagę złota? Czy jesteśmy nastawieni jedynie na zastawienie bogatego stołu, czy też interesuje nas pokarm ducha? Ewangelia ceni wyżej pokarm ducha niż ciała. Marta jeszcze tego nie dostrzegła. Maria już dostrzegła. Jezus ją pochwalił. Polacy mieli piękne przysłowie: „Gość w dom, Bóg w dom”. Minione pokolenia byle kogo za gościa nie uważały. Człowiek o pustym sercu nie może być nazwany gościem. n

Comments are closed.