Dom w Ewangelii (12)

Łzy w domu


Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

W Ewangelii jest mowa o domu pogrążonym w żałobie po śmierci Łazarza. Przybywali do tego domu przyjaciele Łazarza i jego sióstr, aby je pocieszyć. Było już cztery dni po pogrzebie. Jezus o tym wiedział, ale nie przybył do przyjaciela, bo chciał objawić swą moc nad śmiercią. Przyjaciel umarł, a Jezus go wskrzesił. Kto przeżywa śmierć w domu, winien wstąpić do domu Łazarza i porozmawiać na temat śmierci i zmartwychwstania, tak z Martą i Marią, siostrami zmarłego, jak i z Jezusem. Ewangeliści nie zanotowali ani jednego słowa Łazarza, który przeszedł przez tajemnicę własnej śmierci i wskrzeszenia do życia na ziemi. Jezus jednak traktuje to wskrzeszenie jako ujawnienie władzy, jaką posiadał nad śmiercią, która w pełni objawi się dopiero w Jego i naszym zmartwychwstaniu. Wskrzeszenie to powrót do życia na ziemi. Zmartwychwstanie to wejście w inny świat, którym rządzą prawa wolności nie ograniczone ani czasem, ani przestrzenią.
Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu. (J 11,19–20).
Marta nie powiedziała swej siostrze o tym, że Jezus nadchodzi. Sama pobiegła do Niego. To znak pewnej rywalizacji, jaka była między nimi. Być może że Marta zazdrościła Marii tego, że Jezus ją kocha i że ona jest w Nim zakochana. Rozmowa Marty z Jezusem skoncentrowana była na śmierci brata i jego zmartwychwstaniu. Jezus polecił Marcie zawołać Marię.
[Marta] przywołała po kryjomu swoją siostrę, mówiąc: „Nauczyciel [tu] jest i woła cię”. Skoro zaś tamta to usłyszała, wstała szybko i udała się do Niego. (…) Żydzi, którzy byli z nią w domu i pocieszali ją, widząc, że Maria szybko wstała i wyszła, udali się za nią, przekonani że idzie do grobu, aby tam płakać. A gdy Maria przyszła na miejsce, gdzie był Jezus ujrzawszy Go padła Mu do nóg i rzekła do Niego: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł”. Gdy więc Jezus zobaczył, jak płakała ona i Żydzi, którzy razem z nią przyszli, wzruszył się w duchu, rozrzewnił i zapytał: Gdzieście go położyli? „.Odpowiedzieli Mu: „Panie, chodź i zobacz!”. Jezus zapłakał (J 11,28–35).
Jezus płacze razem z Marią i innymi, którzy ją pocieszali. Taki jest wyraz prawdziwej ludzkiej miłości. Jezus się łez nie wstydził. Wiedział, że za kilka minut Łazarz wyjdzie z grobu. Nie płakał nad nim. Płakał razem z Marią, by przemówić do niej językiem, jakim ona mówiła o miłości brata tym, którzy ją nawiedzali i pocieszali. Łzy mogą być językiem miłości.
Jaki jest nasz udział w smutku naszych krewnych i przyjaciół, gdy płaczą po śmierci w swoim domu? Czy umiemy ich pocieszyć i umocnić? Jezus daje przykład komunikacji językiem miłości, w którym łzy potrafią powiedzieć o sercu płaczącego sto razy więcej niż słowa. Kto kocha, zna język łez. Znamienne jest to, że Jezus płakał również nad losem Jerozolimy i swej Ojczyzny, to też były łzy Jego miłości.

Comments are closed.