Bł. ks. bp Michał Kozal

W ręce Boże złożyłem

Ks. biskup Michał Kozal został aresztowany przez gestapo 7 listopada 1939 roku we Włocławku. Jego droga krzyżowa przez więzienia i obozy zakończyła się w Dachau 26 stycznia 1943 roku. „Od przegranej orężnej bardziej przeraża upadek ducha u ludzi. Wątpiący staje się mimo woli sojusznikiem wroga” – mówił.

fot. archiwum

Przyszły biskup pochodził z chłopskiej rodziny, urodził się 25 września 1893 roku, w Nowym Folwarku pod Krotoszynem, w Wielkopolsce. Był cichy i zamknięty w sobie, ale niezwykle pracowity i nawet uprzedzeni do Polaków niemieccy nauczyciele wystawiali mu w szkole najlepsze oceny. W 1914 roku wstąpił do Seminarium Duchownego w Poznaniu i po czterech latach otrzymał święcenia kapłańskie w Gnieźnie. Nie mógł podjąć dalszych studiów, gdyż po nagłej śmierci ojca musiał zapewnić utrzymanie matce i siostrze. Jako młody wikary wyróżniał się gorliwością w podejmowanych duszpasterskich obowiązkach: prowadził katechizację, spowiadał po wiele godzin, wygłaszał piękne kazania, pomagał potrzebującym i dużo się modlił.

W 1927 roku ks. kardynał August Hlond mianował go ojcem duchownym Seminarium w Gnieźnie, a dwa lata później jego rektorem. Alumni powszechnie uważali go za świętego męża. Pozostał z nimi do sierpnia 1939 roku, kiedy to Pius XI (który już wcześniej, w 1933 roku, wyróżnił go tytułem szambelana papieskiego) mianował go biskupem pomocniczym Diecezji Włocławskiej. Po wybuchu wojny, we wrześniu 1939 roku, nie opuścił swojej diecezji dając przykład poświęcenia i odwagi innym duchownym oraz wiernym.

„Biskup na klęczkach”

fot. archiwum

Po aresztowaniu przez gestapo, w listopadzie 1939 roku, najpierw wraz z alumnami seminarium i kapłanami zamknięto go w więzieniu we Włocławku, a potem od stycznia 1940 do 3 kwietnia 1941 roku był internowany w klasztorze księży Salezjanów w Lądzie nad Wartą. Tam wzbudził w swym sercu intencję oddania życia za wolność Kościoła i Ojczyzny. Współwięźniowie nazywali go „biskupem na klęczkach”, z powodu jego wielogodzinnych modlitw. Mimo ciągłych szykan ze strony Niemców, kapłani i klerycy prowadzili nabożeństwa, a nawet zajęcia seminaryjne. Ks. biskup Kozal był przewodnikiem i opiekunem duchowym wszystkich więzionych. Z pełnym oddaniem Bogu, tylko Jemu zawierzył swój los i był zdecydowany ponieść każdą ofiarę: „Bo jak nie ulękłem się bomb i pocisków, a potem innych rzeczy, tak i teraz dobrowolnie nie pójdę. W ręce Boże złożyłem losy swojego życia i z tym bardzo mi dobrze”.

We wrześniu 1940 roku większość więźniów z Lądu wywieziono do obozu koncentracyjnego. Pozostawiono tylko dziewięciu: biskupa Kozala, siedmiu kapłanów i jednego diakona. Klasztor został zajęty przez żołnierzy niemieckich, którzy z upodobaniem pastwili się nad duchownymi. Jeden z księży, wyczerpany psychicznie, zmarł w grudniu. Cztery miesiące później, 3 kwietnia 1941 roku wszystkich przewieziono do obozu w Inowrocławiu. Przy wychodzeniu z ciężarówki, ks. biskup Kozal został dotkliwie pobity za to, że nosił piuskę. Już następnego dnia, w czasie przesłuchania, komendant obozu znów zranił Biskupa i zabrał mu krzyż, pierścień biskupi oraz piuskę. Kazał mu też biegać, czołgać się w błocie, a przy tym śpiewać niemieckie piosenki. Nie był to ostatni obóz duchownego. W Wielkim Tygodniu, ze środy na czwartek przeniesiono go do Poznania, a następnie do Berlina, Halle, Weimaru, Norymbergi i w końcu do ostatniego miejsca pobytu – obozu koncentracyjnego w Dachau.

„Poza nawiasem życia”

Ks. biskup Kozal i tym razem został pobity, odebrano mu wszystkie rzeczy osobiste, sfotografowano, przebrano w obozowy pasiak. Odtąd był już tylko numerem 24544, osadzonym w bloku 28. Nowych więźniów przywitano słowami: „Społeczeństwo niemieckie wyparło się was, postawiło was poza nawiasem życia. Jesteście w Dachau, gdzie najmłodszy rekrut będzie waszym przełożonym i to jemu musicie oddawać honory wojskowe. Jesteście w Dachau – skąd się nie wychodzi”. Polski tłumacz, Jan Domagała, chcąc dodać więźniom otuchy, ostatnie zdanie przetłumaczył: „Jesteście w Dachau, skąd można wyjść. Trzymać się”. Ks. biskup Kozal dobrze znał język niemiecki i zrozumiał przemówienie tak, jak ono brzmiało. W obozie biskup musiał wykonywać ciężkie prace i znosić szczególne upokorzenia, których mu nie szczędzono wiedząc, że jest hierarchą. Przyjmował wszystkie cierpienia w milczeniu i bez żadnej skargi. Nigdy nie przestawał się modlić, szczególnie za współwięźniów. Podnosił ich na duchu, otaczał opieką i dzielił się z nimi ostatnią kromką chleba. Do swych wychowanków mówił: „Pamiętacie nasze piątkowe drogi krzyżowe. Tam wam przewodziłem w sutannie, w komży i stule. Dziś tu przewodniczę wam w pasiaku. To cała różnica. Trzeba byśmy to specjalnie przeżyli. Bóg ma specjalne zamiary”. Dobrowolnie przyjął ofiarę za Kościół i Ojczyznę – i wiedział, że odda za to życie. Stolica Apostolska czyniła starania o uwolnienie biskupa Kozala, jednak bezskutecznie. Niemcy stwierdzali, że „prowadził aktywną politykę antyniemiecką, co jest wyraźnym powodem, aby go umieścić w obozie koncentracyjnym”.

W drugą rocznicę przyjęcia sakry biskupiej, 13 sierpnia 1941 roku ks. biskup Kozal odprawił w obozie Mszę św. Więźniom udało się uzyskać na nią pozwolenie u władz. Była to pierwsza Eucharystia po wielu miesiącach, ale i ostatnia w życiu księdza Biskupa. W styczniu 1943 roku, ciężko pobity w głowę, zachorował na zapalenie ucha, a wkrótce potem na tyfus. Zupełnie wycieńczonego przeniesiono go na osobny „rewir”, skąd już nie wrócił. 26 stycznia 1943 roku został zabity zastrzykiem z fenolu. Współwięźniom nie udało się uratować jego ciała, które zostało spalone w krematorium. Po wojnie zaczęto zabiegać o wyniesienie męczennika na ołtarze. Jego beatyfikacji dokonał Ojciec Święty Jan Paweł II podczas uroczystej Mszy świętej – 14 czerwca 1987 roku w Warszawie, przed Pałacem Kultury i Nauki – zamykającej II Krajowy Kongres Eucharystyczny.

Comments are closed.