Dom w Ewangelii (17)

Miłość czy forsa?

Ks. Prałat Prof. dr hab. Edward Staniek

Maria, siostra Łazarza, postanowiła podziękować Jezusowi za cud wskrzeszenia brata. Uczyniła to w Betanii, sześć dni przed śmiercią Jezusa. W podzięce wylała ok. 325 gramów drogocennego olejku nardowego na stopy Jezusa i swymi włosami otarła je. Było to więc namaszczenie stóp Mistrza, a zarazem własnych włosów. Woń olejku napełniła salę biesiadną. To był piękny gest wdzięczności za życie brata i wyznanie miłości, jaką Maria darzyła Jezusa. Judasz jednak podszedł do tego wydarzenia z punktu widzenia finansowego. Nie widział miłości, ale widział forsę. Olejek wyceniano na 300 denarów. Wiemy, że jeden denar to była zapłata za dzień ciężkiej pracy w winnicy. Maria podeszła do olejku z punktu widzenia miłości. Judasz z punktu widzenia biznesu. Jan Ewangelista zaznaczył, że ten Apostoł był złodziejem i wykradał z ich kasy. Jezus stanął w obronie Marii i mocno potępił Judasza.
Na sześć dni przed Paschą, Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta usługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?”. Powiedział to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. No to rzekł Jezus: „Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień Mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie” (J 12,1–8).
Uczta w Betanii odsłania ważne wymiary tajemnicy Kościoła. Stół to nie tylko miejsce spożywania posiłków ważnych dla ciała, ale to uczta duchowa. Wiedziała o tym Maria i dlatego namaściła stopy Jezusa publicznie, przy stole. Ona nie wyrzekła ani słowa, ale dokonała tak wielkiego czynu, że Jezus zapowiedział: „Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę o tym, co uczyniła” (Mt 26,13). Czyn został zapisany jako wzór do naśladowania.
Judasz brał udział w uczcie i odsłonił swój sposób myślenia. Odwołał się do ewangelicznego wezwania, czyli do ubóstwa oraz do miłosierdzia. Cenne rzeczy winny być przeznaczone dla ubogich. Jezus wzywał do ubóstwa, a więc Judasz miał podstawy do takiego rozumowania. Jan Apostoł znał jednak jego prawdziwe intencje i odsłonił jego apetyt na forsę. Prawdopodobnie gdyby Jezus dostrzegł w wypowiedzi Judasza autentyczną troskę o biednych, to by go tak mocno nie zgromił.
Jezus wykorzystał to wydarzenie do zapowiedzi swej bliskiej śmierci. Potraktował namaszczenie jako przygotowanie do pogrzebu. Dlatego skoncentrował uwagę na tym, co się stanie za sześć dni. Drugim ważnym wymiarem tej wypowiedzi jest to, że ofiara złożona Bogu posiada wartość i można ją złożyć dostrzegając ubogich. Taka ofiara jest bowiem aktem miłości Boga, a ta miłość jest zawsze pierwsza. Ofiara przyjęta przez Boga zostanie inną drogą przekazana, z błogosławieństwem, ubogim. Dziś wielu ludzi krytykuje drogocenne wystroje kościołów. Oni należą do stronnictwa Judasza. Jeśli te ofiary są dziełem miłości, to zawsze mają głęboki sens. W Kościele Chrystusa zawsze znajdziemy tych, którzy z podziwem patrzą na Marię i tych, którzy myślą jak Judasz. Ta scena jest ważna w odkrywaniu tajemnicy Kościoła jako Domu.

Comments are closed.