Tydzień liturgiczny

Ks. Roman Sławeński

Dwudziesty szósty tydzień zwykły 1–6 X 2012

Poniedziałek

Hi 1,6–22; Łk 9,46–50

Słowo Boże: Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: „Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Pan dał i Pan zabrał. Niech będzie imię Pana błogosławione”.

Śmierć dzieci, utrata dorobku życia. Tu muszą dojść do głosu najwyższe emocje: wzburzenie, bunt, złość. Ale też można inaczej. Złe emocje nie muszą opanować ludzkiego serca. Hiob, wypełniony bólem, zachowuje światło wiary na tyle mocne, że wchodzi na drogę ufnej modlitwy: „Niech imię Pana będzie błogosławione”. Wiara pragnie być światłem dla ludzkiego umysłu i ludzkich czynów w każdej chwili, także gdy przychodzi największy ból. Inaczej staje się martwa.

Modlitwa dnia: Boże, Ty otwierasz bramy swojego Królestwa pokornym i małym, spraw, abyśmy z ufnością wstępowali w ślady świętej Teresy od Dzieciątka Jezus i za jej wstawiennictwem osiągnęli Twoją wieczną chwałę.

Wtorek

Wj 23,20–23; Mt 18,1–5.10

Słowo Boże: Oto Ja posyłam anioła przed tobą, aby cię strzegł w czasie twojej drogi i doprowadził cię do miejsca, które ci wyznaczyłem. Szanuj go i bądź uważny na jego słowa. Nie sprzeciwiaj się mu w niczym.
„Aniele Boży, Stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój…” – dzieciństwo wyraźnie upływa w bezpiecznej świadomości, że Anioł Stróż jest i czuwa. Z czasem jednak świadomość ta się gubi. Krytyczne lata młodzieńcze skłonne są pozostawić Anioła przy rekwizytach dzieciństwa. A przecież on nadal jest. Żywy zmysł wiary otwiera ludzkie serce na jego obecność, uwrażliwia na jego pomocne słowo. Życzliwa obecność Anioła – potrzebuje jej każdy z nas.
Modlitwa dnia: Boże, Ty w niewysłowionej opatrzności posyłasz nam, jako stróżów, Twoich świętych Aniołów, spraw, abyśmy zawsze znajdowali u nich obronę i cieszyli się ich towarzystwem w wieczności.

Środa

Hi 9,1–12.14–16; Łk 9,57–62

Słowo Boże: On ziemię poruszy w posadach (…) Nie widzę Go, chociaż przechodzi: mija, a dostrzec nie mogę. Kto Mu zabroni, choć zniszczy? Kto zdoła powiedzieć: „Co robisz?”. Jakże ja zdołam z Nim mówić?
Stwórca, od którego zależy wszelkie stworzenie, który dał początek wszystkiemu, co możemy spotkać, i który wszystko utrzymuje mocą swej łaski, pragnie równocześnie rozmawiać z kimś, kto pozostaje w całkowitej od Niego zależności. I jeszcze traktuje swoje stworzenie jak partnera. Medytacja o tym, co znaczy, że Bóg jest Stwórcą, i co znaczy, że ja jestem stworzeniem, nie jest łatwa, ale konieczna, by docenić ogrom Bożej łaski.
Modlitwa dnia: Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc, udzielaj nam nieustannie swojej łaski, abyśmy dążąc do obiecanego nam nieba, stali się uczestnikami szczęścia wiecznego.

Czwartek

Hi 19,21–27; Łk 10,1–12

Słowo Boże: Lecz ja wiem: Wybawca mój żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni. Potem me szczątki skórą odzieje i ciałem swym Boga zobaczę. To właśnie ja Go zobaczę, moje oczy ujrzą, nie kto inny.
Gdy przychodzi chwila poważnej próby, gdy przygniatają cierpienie i niemoc, szukamy wsparcia u innych. Rozumiemy dobrze wołanie Hioba: „Zlitujcie się przyjaciele”. Ale prawdziwe pocieszenie tak naprawdę może przyjść tylko ze strony Boga. W sercu ludzkim zwycięża ufność. Choć dziś jest ciemność, ostatnie słowo i tak należeć będzie to Tego, który jest moim Wybawcą. Największe ciemności mają swój kres.
Modlitwa dnia: Boże, Ty sprawiłeś, że święty Franciszek z Asyżu żyjąc w ubóstwie i pokorze upodobnił się do Chrystusa, daj, abyśmy idąc tą drogą naśladowali Twojego Syna i zjednoczyli się z Tobą w pełni wesela i miłości.

Piątek

Hi 38,1.12–21; 40,3–5; Łk 10,13–16

Słowo Boże: I Hiob odpowiedział Panu: „Jam mały, cóż Ci odpowiem? Rękę przyłożę do ust. Raz przemówiłem, nie więcej, drugi raz niczego nie dodam”.
Można spierać się z Bogiem, można pytać o przyczynę wszystkich spraw dziejących się na ziemi, można szukać. A nawet błądzić. Mamy poniekąd prawo do tego. Ale nie wolno stworzyć takiej wrzawy, pośród której nie będziemy zdolni posłyszeć głosu Boga. Potrzebny jest czas ciszy. Wobec Bożych zamysłów wyczerpują się możliwości ludzkiego umysłu. Niepojęty odsłania się jako niepojęty. I wtedy należy pochylić głowę.
Modlitwa dnia: Wszechmogący, wieczny Boże, Ty wybrałeś świętą Faustynę do głoszenia niezmierzonych bogactw Twojego miłosierdzia, spraw, abyśmy za jej przykładem w pełni zaufali Twojemu miłosierdziu i wytrwale pełnili dzieła chrześcijańskiej miłości.

Sobota

Hi 42,1–3.5–6.12–17; Łk 10,17–24

Słowo Boże: Wiem, że Ty wszystko możesz (…) Któż nierozumnie Twe rządy zaciemni? Dotąd Cię znałem ze słuchu, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem, stąd się we łzach rozpływam, pokutuję w prochu i popiele.
Wielu wierzy, bo tak im o Bogu mówiono. I nie ma w tym nic niewłaściwego, bo wiara rodzi się ze słuchania. Jednakże przychodzą takie wyzwania, że trzeba pójść dalej. By trwać w wierze potrzebne jest niemal namacalne dotknięcie Stwórcy. I Pan daje takie doświadczenia, które są jak potężny błysk nowego światła. Z ciemności wyłania się świat, spostrzegamy nową drogę, otrzymujemy nieznaną wcześniej pewność. Bogu niech będą dzięki.
Modlitwa dnia: Boże, Ty przez przebaczenie i litość najpełniej okazujesz swoją wszechmoc, udzielaj nam nieustannie swojej łaski, abyśmy dążąc do obiecanego nam nieba, stali się uczestnikami szczęścia wiecznego.

Comments are closed.