W trosce o młodzież

Czy wiesz, co czytają?

Erotyczne zdjęcia, opisy własnych doświadczeń seksualnych, skandale z udziałem młodych celebrytów, całujące się zakonnice – z tego żyje popularna prasa młodzieżowa.

Na polskim rynku prasy dziecięcej i młodzieżowej dominują pisma, które wysokie nakłady zawdzięczają zastosowaniu modelu SMS: Seks, Muzyka, Sensacja. To obszary szczególnego zainteresowania młodego człowieka. I nic w tym dziwnego. Jednak nie sama tematyka jest problemem, ale sposób jej prezentacji.
Pisma zawierają „kodeks” współczesnego nastolatka. Kariera i pieniądze to ideały same w sobie. Seks jest oderwany od miłości i małżeństwa. Ważne jest to, jak wyglądasz, a nie to, kim jesteś. Za konkretne zachowania nie musisz ponosić konsekwencji. Twoim idolem mają być wyzwolone „gwiazdy”, które nie dają sobie narzucić norm moralnych. Rodzice, szkoła, Kościół? To anachronizmy.

Kropla w morzu

Powołam się na kilka przykładów. Popularne „Bravo” zawiera m.in. rubrykę, w której nastolatki opisują „Mój pierwszy raz”, fotostory pokazujące, jak się zachować w sytuacjach intymnych, erotyczne plakaty z półnagimi piosenkarzami i aktorami oraz propagandę homoseksualną.
„Top Model” to nowość wydawnicza, obecna na rynku od marca br. W piśmie, które aspiruje do bycia przewodnikiem po świecie mody, rządzą duże biusty, nieprzyzwoicie krótkie spódniczki, makijaże i gra „Uwaga! Flirt” (dodatek do pierwszego numeru). Wydawałoby się to dość niewinne, gdyby nie fakt, że wydawca zaklasyfikował pismo jako odpowiednie dla dziewczynek w wieku 6–12 lat.
„Visual Scene” – tytuł fanów kultury japońskiej z pentagramem na okładce i informacją 16+. W środku pornograficzny plakat, zdjęcia całujących się zakonnic, szyderstwo z Chrystusa w koronie cierniowej i temat numeru: „Kościół atakuje fandom” (jest to nawiązanie do pojawiających się w prasie, także w „Wychowawcy”, artykułów krytykujących tzw. kulturę japońską, w tym erotyczne nurty yaoi i yuri).
Przytoczone przykłady to mniej niż kropla w morzu.

Alternatywa

Czy zabraniać? Wręcz przeciwnie, bo przecież „zakazany owoc smakuje najlepiej”. Dobrym wyjściem jest natomiast wspólne przeczytanie tego typu czasopism i pokazanie dzieciom, że na takiej lekturze nie zyska ani duch, ani tym bardziej intelekt.
Żeby zbytnio nie demonizować, trzeba wspomnieć, że na rynku są dostępne wartościowe tytuły dla dzieci i młodzieży. Są to np. dwutygodniki „Victor” i „Cogito” – czasopisma edukacyjne, różne periodyki hobbystyczne czy wreszcie prasa religijna. Można wybrać dla swojego dziecka redagowany przez Ruch Czystych Serc dwumiesięcznik „Miłujcie się!”, miesięcznik „Wzrastanie” czy dwutygodnik „Droga”, która w odnowionej formule trafiła do sprzedaży w październiku. Autorzy „Drogi” mają ciekawy pomysł na przyciągnięcie młodego czytelnika: dużo miejsca poświęcają na sprawy związane z seksualnością i przygotowaniem do założenia własnej rodziny, kształtują postawę patriotyczną poprzez przybliżanie historii Polski i bardzo wnikliwie przyglądają się sprawom Kościoła i społecznym (każde wydanie zawiera 12-stronicowy temat numeru). W „Drodze” mamy też pozytywne „skandale”, czyli artykuły o ludziach, którzy doświadczyli cudu i bardzo osobiste świadectwa.

Bądź świadomym wychowawcą

Jest więc w czym wybierać. Zachęcam, aby wygospodarować w domowym budżecie kilka złotych na wartościową lekturę. Na razie nakłady pism godnych uwagi toną w morzu demoralizujących tytułów. Od nas – konsumentów – zależy, czy to się zmieni.

Magdalena Guziak-Nowak

Comments are closed.