Cud eucharystyczny w Sokółce

Proście, a otrzymacie!

– Chciałabym krzyczeć na cały świat: „Uwierzcie, że Pan Jezus w Eucharystii jest żywy i prawdziwy. Słowa Jezusa są prawdziwe. Proście, a otrzymacie. Tylko jedno jest ważne – proście z czystym sercem” – mówi Krystyna Olofsson, która została cudownie uzdrowiona przez Jezusa Eucharystycznego w Sokółce.

Pani Krystyna jest Polką, która od 33 lat mieszka w Szwecji,
w Goeteborgu. Jest mężatką, matką, babcią, a nawet prababcią. Jak sama mówi, choć od wielu lat nie mieszka w Polsce, nigdy nie utraciła kontaktu ze swoim krajem ojczystym. – Często odwiedzam rodzinę, znajomych i miejsca uświęcone objawieniami Matki Bożej i Jezusa Miłosiernego. Częstochowa, Kraków, Łagiewniki, Licheń, Białystok – to miejscowości, które zazwyczaj znajdują się na moim szlaku – podkreśla kobieta i od razu dodaje: – Za każdym razem kiedy jechałam do Polski wiozłam z sobą bardzo dużo intencji: za moją rodzinę, krewnych i wielu wiernych z mojej wielojęzycznej parafii. Zawierzałam Jezusowi Chrystusowi i Matuchnie cały Kościół katolicki w Szwecji, szczególnie naszego biskupa i wszystkich księży. Dla siebie o nic nigdy nie prosiłam. Czasem po modlitwie mówiłam tylko: „Panie Boże, Ty wiesz czego dla mnie najbardziej potrzeba. Niech się dzieje wola Twoja, Panie”.

Choroba

W 2009 roku pani Krystyna zaczęła chorować. Odczuwała ból w okolicy trzustki i z dnia na dzień był on coraz większy. Od sierpnia ból się tak się nasilił, że kobiecie było trudno chodzić czy klęknąć. – Nie mogłam jeść, bo wtedy nie dawało się wytrzymać. Najgorsza była noc. Ukrywałam to przed moimi dziećmi. Nie chciałam, by się martwiły. Ale córka, z którą mieszkam, usłyszała jak nocą chodzę po pokoju i spytała, co się dzieje. Rozmawiając z nią, uspokajałam ją, że to nic takiego. Ona jednak zadzwoniła do Warszawy do mojej drugiej córki, która jest lekarzem. Ona od razu zadzwoniła do mnie i tłumaczyła mi, że jestem niepoważna, że mam 68 lat, a przy trzustce nie ma żartów – wspomina pani Krystyna.

Badania

Dzieci tak nalegały, że ich mama w końcu uległa i pod koniec września pojechała do Warszawy. Zanim jednak dotarła do stolicy zatrzymała się w Sokółce, gdzie zamówiła Mszę świętą do Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie z prośbą o łaskę zdrowia. – Modliłam się tam długo, ze łzami w oczach, zawierzając siebie. Jak zwykle powtarzałam: „Niech się dzieje wola Twoja Panie Jezu” – opowiada Krystyna Olofsson.
Gdy kobieta przyjechała do córki do Warszawy, zaraz zrobiono jej wszystkie badania, a wyniki pokazały, że trzustka jest zdrowa, ale duży polip blokuje jelito grube. Skierowano ją do chirurga, więc już na drugi dzień poszła na wizytę, w czasie której lekarz stwierdził, że natychmiast potrzebna jest operacja. – Wówczas automatycznie przypomniał mi się cud w Sokółce i przy tym słowa Pana Jezusa: „Proście, a otrzymacie”. W myślach oddałam się Panu Jezusowi i jak zwykle powiedziałam: „Niech się dzieje wola Twoja Panie”. Poprosiłam też chirurga o jeden dzień do namysłu. Miałam powody, by obawiać się operacji – biorę tabletki na serce i rozcieńczenie krwi, które muszą być odstawione przed operacją. No i narkoza, po której można się nie wybudzić – zaznacza pani Krystyna.

Rozmowa z Panem Jezusem

Po powrocie do domu córka Izabela tłumaczyła swojej mamie, że operacja jest konieczna. Ze łzami w oczach mówiła jej, jak bardzo jest potrzebna swojemu synowi, córkom, wnukom i prawnukowi. Tak minął wieczór. – Kiedy wszyscy poszli spać, długo modliłam się w swoim pokoju. Płakałam i płakałam przed Matką Bożą. I nagle przed oczyma stanął mi kościół pw. św. Antoniego w Sokółce, gdzie wydarzył się cud eucharystyczny, gdzie byłam ostatnio i modliłam się w różnych intencjach, także za siebie zamówiłam Mszę świętą. Tak gorąco i z takim oddaniem nigdy nie modliłam się za siebie jak wówczas. Z modlitwą na ustach usnęłam. Gdy się rano obudziłam, wydawało mi się, że cały czas rozmawiałam z Jezusem. Byłam tak radosna, że aż córka zapytała czemu jestem tak zadowolona. Odpowiedziałam, że czuję się dobrze, że operacja jest niepotrzebna. Dziś trudno wyrazić słowami, co wówczas czułam. Córka tłumaczyła mi, że to na pewno dzieje się z powodu lęku, który jest silniejszy od bólu. Ja jednak czułam co innego w moim sercu. Ja wiedziałam, że odwiedził mnie najlepszy z lekarzy – sam Pan Jezus. Zdecydowałam, by odmówić operację. Umówiłam się z córką, że pojadę do domu do Szwecji i zrobię tam jeszcze raz badania, by potwierdzić te, które robiłam w Polsce – snuje swoją opowieść pani Krystyna.

Została blizna

W Szwecji od lekarza rodzinnego pani Krystyna dostała skierowanie na dokładne prześwietlenie jelita grubego. Wynik był następujący: „Grube jelito czyste. Widoczne jest małe zwapnienie, jak gdyby blizna”. – Jest to łaska cudownego uzdrowienia. Wszyscy w rodzinie cieszyli się ze mną, a ja płakałam z radości. Nie umiałam zrozumieć, że ja – tak marne stworzenie – otrzymałam tak wielką łaskę. Za nią dziękuję każdego dnia i będę dziękować do końca mojego życia Jezusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie. Chciałabym krzyczeć na cały świat: „Uwierzcie, że Jezus w Eucharystii jest żywy i prawdziwy. Słowa Jezusa są prawdziwe. Proście, a otrzymacie. Tylko jest jedno ważne – proście z czystym sercem” – ze łzami w oczach mówi uzdrowiona kobieta.

Świadectwo łaski

Krystyna Olofsson szybko przetłumaczyła otrzymane w Szwecji wyniki, dołączyła wyniki robione w Polsce, opisała swoje uzdrowienie i wszystko to wysłała do Kurii Biskupiej w Białymstoku.
– W dowód wdzięczności wydałam nowenny do Jezusa w Eucharystii za pośrednictwem świętych. W tym małym modlitewniku jest 60 nowenn, a na okładce pokazany jest cud eucharystyczny. Jestem apostołką Bożego Miłosierdzia na całą Szwecję – wyznaje.
W krótkim czasie po uzdrowieniu, kiedy pani Krystyna przyjechała do Polski, prosto z lotniska w Warszawie pojechała do Sokółki, by tam na miejscu dziękować Panu Jezusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie. – Od tego czasu, gdy jadę do Polski najpierw jadę do kościoła pw. św. Antoniego w Sokółce, by adorować Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. To miejsce jest dla mnie szczególne. Jezu ufam Tobie – kończy swoje świadectwo pani Krystyna.

Fot. archiwum
K.Olofsson

Comments are closed.